Luksusowe hotele walczą o klienta

Centra największych polskich miast zapełniają się luksusowymi hotelami, ale te - jak przyznają nieoficjalnie hotelarze - cierpią na brak gości. Sieci obniżają ceny i... budują kolejne luksusowe obiekty

Noc w luksusowym pięciogwiazdkowym hotelu Westin w Warszawie (w pokoju będzie duma sieci - tzw. niebiańskie łoże - trzy prześcieradła, pięć poduszek, dziesięciowarstwowy stelaż) kosztuje według oficjalnego cennika 130-160 euro. Od niedawna w promocji można tam przenocować nawet o połowę taniej.

W nie mniej ekskluzywnym Sofitelu Victoria za dobę płaci się 215 euro. Jednak w reklamowanej na stronach internetowych Orbisu ofercie specjalnej już tylko 80.

Powód obniżek? - Mamy wojnę cenową na rynku hoteli cztero- i pięciogwiazdkowych - twierdzi Arkadiusz Wicik z agencji Fitch Polska, która monitoruje ten rynek.

Klientów jest za mało, hoteli za dużo. Przez ostatnie 18 miesięcy tylko w Warszawie oddano do użytku ok. 2 tys. pokoi z tzw. średniej i wyższej półki (Westin, Intercontinental, Courtyard by Marriott, kompleks hoteli sieci Envergure). Podobnie jest w Krakowie. Do wiosny nie było tam żadnego obiektu pięciogwiazdkowego. Dziś są już trzy: Sheraton, wyremontowany, zabytkowy Grand Hotel oraz otwarty kilka dni temu Radisson SAS.

Zdaniem Wicika wskaźnik ich obłożenia (informuje, ile procent powierzchni jest wykorzystanej) jest niższy o co najmniej kilka procent niż na Zachodzie. Tam np. w sieci hoteli Accor wynosi ok. 62 proc.

Rodzimi hotelarze nieoficjalnie przyznają, że co najmniej połowa łóżek w luksusowych obiektach jest pusta, co sprawia, że balansują one na granicy opłacalności. Budowa jednego pokoju w tym segmencie kosztuje zaś ok. 100-150 tys. euro!

Tymczasem na rynku cały czas pojawiają się nowe inwestycje. W tym i przyszłym roku w Trójmieście planowane jest otwarcie 12 nowych hoteli (razem 1,4 tys. miejsc), m.in. Radisson SAS. W stolicy do roku 2006 - ośmiu (1,5 tys. pokoi), m.in. Hilton, Polonia, Qubus, Barceló.

Na co liczą inwestorzy?

- Hotelarstwo to nie jest inwestycja sezonowa - przekonuje Krzysztof Gerula, wiceprezes Orbisu (firma należy do międzynarodowej sieci Accor). - Nie zwraca się w rok, ale raczej w dwanaście lat. Można pozwolić sobie na początku na straty.

Według prezesa Orbisu wielkie sieci spoglądają na Polskę tak: kraj perspektywiczny, właśnie wszedł do Unii, będzie go odwiedzać coraz więcej biznesmenów [Instytut Turystyki podaje, że liczba turystów zagranicznych korzystających z hoteli będzie rosła przez najbliższe trzy lata o 4,2 proc. rocznie - przyp. red.], jest tam nasza konkurencja, to musimy wejść i my.

Co później? - Za dwa lata wojna się skończy - przekonuje Fitch. - Ceny się ustabilizują i nadejdzie czas na zyski.

Hotele cztero- i pięciogwiazdkowe wyrzucą z centrów dużych miast te mniej prestiżowe, które przeniosą się tam, gdzie ziemia jest tania - na przedmieścia albo pod miasto. Tak jest np. w Moskwie - w centrum nie ma żadnego obiektu poniżej czterech gwiazdek, hotele najwyższej kategorii są zabukowane w 80 proc. a nocleg kosztuje średnio... 122 euro.

Obecne w Polsce sieci skoncentrują się zaś na inwestycjach w obiekty niższej kategorii. Już w tym momencie Orbis pracuje nad projektem budowy 10-20 hoteli jednogwiazdkowych o nazwie Etap. Będą to niewielkie pokoje z łazienką w cenie poniżej 100 zł za dobę (bez telefonu i minibaru), ulokowane przeważnie w byłych miastach wojewódzkich.

Podobne plany ma ekonomiczna sieć Hotele 500 należąca do J.W. Construction. Spółka (mimo że coraz głośniej jest o planach jej odsprzedaży) buduje właśnie obiekt pod Krakowem, a w przygotowaniu ma kilka innych realizacji.

- Tanie hotele w perspektywie kilku lat to jeden z najszybciej rozwijających się segmentów rynku - ocenia Maciej Gnoiński z J.W. Construction.