Ruszył interwencyjny skup zbóż

W ciągu pierwszych trzech dni obowiązywania nowego systemu zaledwie ok. 17 tys. ton pszenicy zgłosili rolnicy do skupu interwencyjnego. To śladowe ilości w stosunku do dziennych obrotów na rynku zbóż

- I tak powinno być - mówił wczoraj na konferencji prasowej minister rolnictwa Wojciech Olejniczak. - Interwencja w Unii to ostateczność. Oferta dla rolników, którzy z jakichś powodów nie zdołali sprzedać zboża w czasie żniw.

W tym roku mamy nowy system interwencji. W poprzednich latach w Polsce skup interwencyjny ruszał już w lipcu i trwał do końca października. Faktycznie więc cena interwencyjna ustalana przez rząd decydowała o cenie rynkowej, co oznaczało duże wydatki budżetowe.

W tym roku w czasie żniw obowiązywała tzw. wolnoamerykanka - ceny ustalali sprzedający i kupujący, a dopiero od 1 listopada rolnicy mogą sprzedać zboże po ustalonej przez Unię cenie - 101,31 euro za tonę. Ta cena rośnie co miesiąc o 0,46 euro za tonę. Kurs przeliczenia euro na złotówki brany jest z dnia pierwszej dostawy zboża do magazynów interwencyjnych.

Do 3 listopada do Agencji Rynku Rolnego, która zajmuje się skupem interwencyjnym, zgłosiło się 98 firm, oferując swoje magazyny zbożowe, w sumie na około 500 tys. ton zbóż. Jednak jest niemal pewne, że nie zostaną one zapełnione.

Zdaniem prezesa ARR Romana Wenerskiego sytuacja na rynku zbóż jest stabilna i spokojna i można się spodziewać, że rolnicy zgłoszą najwyżej 200 tys. ton zbóż w ramach skupu interwencyjnego. Mogą to robić do końca maja 2005 r.

Także eksperci przewidują, że czeka nas wyjątkowo spokojny rok. Obecna cena rynkowa jest niemal identyczna z ceną interwencyjną i bardzo podobna do tej z poprzednich miesięcy. Od listopada ceny mogą stopniowo wzrastać i w grudniu pszenica w transakcjach giełdowych może kosztować około 470 zł za tonę.