Protest załogi Pozmeatu

Urlopy bezpłatne, brak zleceń i wypłat - tak wygląda dziś sytuacja w Pozmeacie, który chce ogłosić upadłość

Przed kilkoma dniami na bramie fabryki zawisły "nekrologi": Jasna cholera, Pozmeat umiera. Żył 105 lat, cześć jego pamięci. Wczoraj napisów już nie było. Przed bramą za to protestowała załoga. - Pracujemy jeden dzień w tygodniu, nie ma uboju, nie ma zleceń - mówią pracownicy. Dziś podobno będzie 200 sztuk do uboju i koniec. Zresztą to robimy już dla zewnętrznych firm, a nie pod logo Pozmeatu - dodają. Cała załoga uważa, że od poniedziałku nie będzie już w Pozmeacie pracy. - Z tego, co wiemy, wywieziono już cały zapas amoniaku. A bez niego nie można chłodzić hal produkcyjnych i półtusz - przekonują. Są zdesperowani, bo od września nie otrzymują wypłat. - Mamy po 500 zł za sierpień - mówią.

Rzecznik firmy i prezes zakładu przebywają na zwolnieniach lekarskich i nie chcą komentować sytuacji w firmie. Spółka złożyła wniosek o upadłość, który został odrzucony ze względów formalnych, ale zapewne zostanie ponowiony. Do takiego kroku zakład zmusiła fatalna od lat sytuacja finansowa.