Burmistrz poszedł na ugodę z urzedniczka zwolnioną za e-randkę

Sąd Pracy w Siedlcach nie rozstrzygnął, czy urzędnik samorządowy może być zwolniony z pracy za poszukiwanie partnera życiowego w internetowym serwisie ?randki?. Sprawa zakończyła się w poniedziałek ugodą.

W sierpniu tego roku burmistrz Mińska Maz. wyrzucił z pracy urzędniczkę, bo w serwisie "randki" w internecie zamieściła swoją wizytówkę ze zdjęciem. Burmistrz uznał to za zachowanie niegodne urzędnika samorządowego. Protestowało Centrum Praw Kobiet. Bulwersującą historię opisaliśmy w "Gazecie". Wizytówka zawierała kilkanaście niewinnych informacji o urzędniczce. Samotna kobieta nie zakreśliła rubryk, które wskazywałyby np. na jakiekolwiek dewiacje seksualne. Ale władza była bezlitosna. "Zamieszczenie w internecie informacji z zakresu życia intymnego dotyczących preferencji (potrzeb) seksualnych i publicznego zaproszenia do składania ofert ich zaspokojenia podważa (...) zaufanie do Burmistrza Miasta (...)" - napisał burmistrz.

Wczoraj przed sądem pracy strony zawarły ugodę. Kobieta przyjęła zwolnienie, ale za porozumieniem stron. Burmistrz zgodził się zapłacić urzędniczce trzymiesięczne wynagrodzenie. - Nie spotykam się z objawami niechęci, nie jestem wytykana palcami, ale pracy będę szukała w Warszawie - powiedziała "Gazecie".