Euro po litewsku, ale tylko na Litwie

Litwini i inne kraje unijne, które sobie tego zażyczą będą mogły używać narodowej nazwy euro, ale tylko w dokumentach w obiegu wewnątrz kraju. We wspólnych dokumentach unijnych i na walucie musi być używana nieodmienna nazwa euro.

Tak postanowił w środę Stały Komitet Ambasadorów UE. Tydzień temu władze litewskie i łotewskie zwróciły się do Holandii, obecnie przewodniczącej Unii i do Komisji Europejskiej z prośbą o zezwolenie na używanie litewskiej i łotewskiej wersji euro, czyli euras i eiro. Litewskie władze motywowały swoją prośbę zawiłościami gramatyki języka litewskiego oraz kulturą litewską. Według premiera Algirdasa Brazauskasa narzucenie formy euro zamiast euras mogłoby spowodować wzrost antyunijnych nastrojów na Litwie. Swoich narodowych wersji euro domagali się też Węgrzy i Słoweńcy. Ambasadorzy ustalili, że trzonem nazwy europejskiej waluty powinno być "eur" do którego poszczególne państwa mogą przypisywać różne końcówki. Podczas gdy Litwini cieszą się z osiągniętego kompromisu to Łotysze łamią sobie głowę jak wyjść z tej nowej sytuacji, bo ich eiro jest niezgodne jest z nowymi wytycznymi.