Volkswagen do Trybunału

Komisarz Bolkestein dla "Gazety". Mam nadzieję, że w środę cała Komisja Europejska poprze mój wniosek o podanie Niemiec do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie Volkswagena - mówi "Gazecie" komisarz UE Frits Bolkestein

Zdaniem Bolkesteina problem z niemiecką firmą sprowadza się do prostej sprawy - zgodnie z niemieckim prawem wrogie przejęcie koncernu jest niemożliwe, a to jest sprzeczne z europejskim prawem. Holender, stojący do 1 listopada na straży jednolitego rynku w Unii, chce by ślimaczącą od lat sprawą zajął się sąd w Luksemburgu, bo "postawa rządu Niemiec w sprawie Volkswagena się nie zmienia".

Bolkestein chce zdążyć z wnioskiem do Luksemburga przed swym odejściem z Brukseli, gdyż w nowej ekipie Portugalczyka Manuela Barroso odpowiedzialność za politykę przemysłową i jej koordynację (a więc pracę wielu komisarzy) przejmie Niemiec G(nter Verheugen, który od miesięcy hamował decyzję w tej sprawie.

Niemcy od lat uporczywie trwają przy tzw. złotej akcji w Volkswagenie. "Złota akcja" w koncernie jest w posiadaniu landu Dolna Saksonia, jeszcze od 1960 r., gdy w życie weszło tzw. prawo Volkswagena. Ta spec-ustawa zabrania jakiemukolwiek akcjonariuszowi Volkswagena wykonywać więcej niż 20 proc. głosów na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy spółki, nawet jeśli dany inwestor kontroluje większość kapitału spółki.

I nie chodzi tylko o możliwość wrogiego przejęcia. Dolna Saksonia boi się, że gdyby Volkswagen zyskał nowego właściciela, to wszystkie zakłady produkcyjne VW ostatecznie wyniosłyby się z tego landu. I trafiły np. na Słowację lub do Polski.

Bruksela jest na takie argumenty głucha i od lat konsekwentnie "złotą akcję" zwalcza. O jej determinacji przekonał się w latach 90. rząd Francji, która próbowała utrzymać "złotą akcję" w narodowej chlubie - koncernie naftowym Elf-Aquitaine. Komisja pozwała Francję do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości - i wygrała. ETS uznał, że Paryż złamał unijny traktat. Po pół roku Francja zmieniła prawo.

W 2003 r. Bruksela wygrała dwie kolejne sprawy przed ETS, dotyczące "złotej akcji", przeciwko Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. Bruksela zaskarżyła także włoskie przepisy. Rząd w Rzymie wydał dekret, ograniczający prawa zagranicznych spółek państwowych we włoskich przedsiębiorstwach.

Co jeszcze mówi Bolkestein

O patencie europejskim. Odchodzący 1 listopada komisarz przyznaje się do porażki w sprawie m.in. wprowadzenia jednolitego patentu europejskiego, który pobudziłby innowacyjność i przedsiębiorczość w Unii. Jego zdaniem na przeszkodzie stanęły francuskie interesy językowe. Patent zarejestrowany po angielsku nie musiałby być bowiem tłumaczony na 20 innych języków UE, podczas gdy zarejestrowany po francusku takiego tłumaczenia by wymagał. - Francuzi uznali to za dyskryminację i powiedzieli twardo "niet" - mówi nam Bolkestein.

O reformach. Problem z gospodarką i jej reformowaniem w Unii w polega na tym, że "trzeba pogrzebać państwo opiekuńcze, a to jest bardzo trudne, bo wiele osób będzie cierpieć". Bolkestein ostrzega: "jeśli jest za dużo solidarności, tak jak w Europie, to nie ma dość miejsca dla motywacji" do działania i ryzyka.

O pakcie euro. Pakt łamią Francja i Niemcy, a jak się okazało ostatnio także przez Grecję, która fałszowała wysyłane do Brukseli statystyki. Holender mówi o nim: "straciłem zaufanie". Jego zdaniem brak poszanowania wspólnych reguł ma "katastrofalne skutki w Holandii i zadecydował o negatywnym zdaniu Szwedów", którzy rok temu w referendum wejście do Eurolandu odrzucili.

- Moment prawdy o euro nadejdzie wraz z szokiem demograficznym, gdyby generacja babyboom-u przejdzie na emeryturę i wyciągnie ręce po emerytury. Zdaniem Bolkesteina za nieprzestrzeganiem reguł euro dziś zapłacimy wtedy wszyscy większą inflacją.

O Polsce. Dotąd nie sprawdziły się groźby licznych procesów o łamanie europejskiego prawa przez Polskę i inne nowe kraje UE. Bolkestein mówi: "poczekajcie, a zobaczycie, że nadejdą. Mam ponad 150 takich spraw ze starymi krajami Unii. Naprawdę, czy ktoś ma złudzenia, że nowe kraje będą lepsze?".

Po odejściu z Brukseli 71-letni Holender trafi do zarządu banku centralnego swego kraju, co od wejścia w życie euro jest funkcją głównie honorową. Będzie wykładał jako profesor akademicki