Orłowski: To jest budżet, który wzbudza szacunek

- W roku przedwyborczym politycy zaczynają dążyć do rozdawania pieniędzy po to, żeby zwiększać szanse wyborcze, a ten budżet nie jest budżetem wyborczym, jest przyzwoicie skonstruowanym budżetem fachowców - powiedział Witold Orłowski w rozmowie z Jackiem Żakowskim w ?Poranku w radiu TOK FM?.

Jacek Żakowski: Budżet, który rząd składa w parlamencie to jest taka właściwie główna emanacja woli politycznej, bo są różne drobne emanacje wyrażane w jakiś ustawach i tak dalej, ale w budżecie widać o co rządowi chodzi. Więc o cóż chodzi rządowi Marka Belki? Co z tego widać?

Witold Orłowski: Z tego widać kilka rzeczy. Czy mogę troszeczkę zmienić pytanie, bo mógłbym oczywiście odpowiedzieć o co chodzi dokładnie, ale ja chciałbym powiedzieć w ogóle co ten budżet mówi. To będzie szersza nieco odpowiedź, w której mieści się to, o co rządowi chodzi. Więc ten budżet mówi w gruncie rzeczy trzy rzeczy. Po pierwsze, że sytuacja gospodarcza jest oczywiście niezła i ulega poprawie i to wpływa na wszystko, w związku pokazuje, że mimo całej histerii, która była przez ostatnie miesiące i która cały czas trwa i tej pewnej niewiary ludzi w to, że gdzie niby ta poprawa, pewnie to kłamstwo jest należy przyjąć do wiadomości, że jednak rzeczywiście jest lepiej. Druga rzecz, którą ten budżet mówi to jest, że można skonstruować przyzwoity budżet w tej chwili w sposób stosunkowo łatwy, minister finansów użył tego określenia, że stosunkowo łatwo było go skonstruować.

Jacek Żakowski: Po raz pierwszy w dziejach Trzeciej Rzeczpospolitej.

Witold Orłowski: Nie, to jest taki techniczny żargon, proszę tego nie brać dosłownie. Krótko mówiąc, nie grozi nam żadna katastrofa. W niedługiej przyszłości nie ma nic co by powodowało słuszne obawy, że za rok się budżet rozwali, czy coś takiego. Trzecia rzecz, którą ten budżet mówi, chociaż to jest już tak small printem i to jest właściwie tylko powiedziałbym dla wtajemniczonych.

Jacek Żakowski: Small print to jest małe literki.

Witold Orłowski: Tak, przepraszam to jest żargon. To są te małe literki, którymi w ubezpieczeniach się wypisuje ważne informacje czego nie dotyczy ubezpieczenie, a co dopiero człowiek czyta wtedy, kiedy przychodzi do realizacji ubezpieczenia...

Jacek Żakowski: Chce odebrać pieniądze.

Witold Orłowski: Tak jest i small print go informuje, że niestety ale nie zrobił tego i tego, w związku z tym nie ma nic. No więc tym małym, małym, małym druczkiem czy między wierszami jest powiedziane coś następującego: polskie finanse wymagają naprawy i to jest prawda...

Jacek Żakowski: Ale już nie trzeba ich ratować.

Witold Orłowski: Nie, nie trzeba ich ratować w tym sensie, że nic się nie rozwali w ciągu roku, czy dwóch lat, natomiast polskie finanse wymagają naprawy. Ten rząd nie dostał mandatu od parlamentu na dokonanie takiej gruntownej naprawy. Są jakieś elementy planu Hausnera, już nawet nie cały plan Hasnera jest realizowany. W zakresie służby zdrowia jest, powiedziałbym minimalna zgoda na jakies takie minimalne zaklajstrowanie dziur, żeby służba zdrowia nie zatonęła w ciągu roku. Natomiast to nie jest żaden budżet przełomu, dlatego, że pewnie jakby dano temu rządowi taki mandat potrafiłby to zrobić, ale nie będzie tego robić. Kiedyś premier Belka powiedział, że z koniem się nie będzie kopał, więc w tym momencie można powiedzieć generalnie coś takiego, że rząd postanowił z koniem się nie kopać, robić przyzwoita robotę w tej chwili, a tą zasadniczą reformę budżetu, która jest naprawdę potrzebna i która prędzej czy później musi zostać dokonana pozostawić następnemu rządowi. Zwłaszcza, że szanse jej realizacji w tym momencie, przy tym parlamencie wydawały się bliskie zeru.

Jacek Żakowski: No tak, to są te ogólne prawdy, ale chciałbym troszkę o prawdach szczegółowych porozmawiać, bo jednak pewnego rodzaju wola tam jest widoczna. Są pozycje, które rosną i to rosną bardzo i są pozycje, które rosną mało, albo wręcz maleją. Taką pozycja, która rośnie bardzo jest obrona narodowa, widzimy nagle jedenaście procent. No muszę powiedzieć jak na kraj, który przepraszam jednak nie prowadzi wojny i potrzebuje wielu reform, zaciskania pasa i tak dalej to jest przyrost poruszający.

Witold Orłowski: Mogę od razu skomentować, są dwie pozycje w których mamy do czynienia z wyraźnym przyrostem. Jeden to jest obrona narodowa, drugi to są nasze płatności do Unii Europejskiej. W obu przypadkach mamy do czynienia z czymś, co nazwę zobowiązaniami międzynarodowymi. W przypadku obrony narodowej to się akurat tak składa, że jest akurat jedenaście procent, my po prostu zobowiązaliśmy się wobec naszych sojuszników do wydawania dwóch procent PKB na obronę narodową. Jak w którymś momencie wydaliśmy za mało no to trzeba nadrobić. Rząd uznał, że te dwa punkty nie podlegają dyskusji, z odpowiednich ustaw wynika zresztą wynika, że powinniśmy wydawać na obronę narodową. Składka unijna, to ile wydajemy również jest powiązane z wysokością PKB. Jeśli produkt krajowy brutto wzrasta to oczywiście dość gwałtownie wzrastają też te wydatki. To nie jest żadna niespodzianka i to nie jest żaden wyraz woli politycznej, poza wolą wywiązywania się z tych zobowiązań, które na siebie wzięliśmy.

Jacek Żakowski: Rozumiem, czyli tu minister Granicki po prostu zrobił to, co musiał.

Witold Orłowski: Tak, zrobił to co musiał, aczkolwiek przypominam, że były w swoim czasie plany, jeśli pamiętam premier Kołodko próbował sugerować, że Polska być może powinna obniżyć ten wskaźnik zużywanych na wydatki wojskowe, obronne pieniędzy. Ale ten rząd nie podtrzymał tego, stwierdził, że są pewne rzeczy najważniejsze. Natomiast w innych dziedzinach oczywiście rząd usiłuje wyraźnie zmniejszyć wzrost wydatków, a w niektórych przypadkach mamy nawet do czynienia ze spadkiem tyle, że to nie jest spadek, który wynikałby z jakiejś gruntownej przebudowy finansów, to jest pewne wykorzystanie faktu, że kiedy gospodarka przyspiesza jest to wyjątkowo korzystny moment do opanowywania na krótką metę przynajmniej finansów publicznych.

Jacek Żakowski: Panie profesorze, ale gospodarka przyspiesza, bezrobocie maleje, ludzie się bogacą; a wydatki na pomoc społeczna rosną prawie o jedną czwartą nominalnie.

Witold Orłowski: No i to jest właśnie przykład potwierdzający to, o czym mówiłem.

Jacek Żakowski: To jest wola polityczna czy konieczność?

Witold Orłowski: Nie, to jest konieczność. W ogóle trajektorii wzrostu wydatków na polski system opieki społecznej, transferów społecznych, to są emerytury, renty, zasiłki i wszystko nie da się zmienić bez zmian zasadniczych, ustawowych polskiego systemu opieki społecznej

Jacek Żakowski: Ale teraz wzrost o jedną czwartą?

Witold Orłowski: Szczerze mówiąc ja nie wiem, dlaczego o jedną czwartą.

Jacek Żakowski: Dwadzieścia trzy i dwie dziesiąte nominalnie.

Witold Orłowski: Ja nie jestem w stanie tej liczby skomentować w tej chwili, dlatego, że tam bardzo często mamy do czynienia z pewnymi zmianami, polegającymi na tym, że wydatki są przerzucane z jednej dziedziny do drugiej na skutek zmian prawnych i to powoduje, że w którymś miejscu pojawia się dodatkowa, bardzo duża kwota, która znika w innym miejscu. Generalnie rzecz biorąc nie ma żadnej w tym budżecie woli zwiększania wydatków społecznych, jest próba utrzymania ich w ryzach, natomiast Polska powinna oczywiście dążyć do tego, aby udział wydatków społecznych w produkcie krajowym brutto spadał, ale tego się nie da zrobić, bez co najmniej realizacji pełnego planu Hausnera.

Jacek Żakowski: Znaczy to, do czego powinna dążyć to jest inna sprawa. To jest kwestia sporu politycznego jak rozumiem, który musi trwać. Jedno, co tutaj bardzo wyraźnie widać, że ta pozycja wydatków społecznych wzrosła radykalnie.

Witold Orłowski: Tak, ale proszę pamiętać, że to jest stosunkowo nieduża w budżecie pozycja. Wzrosty duże od niewielkiej kwoty nie są tak ważne dla całości.

Jacek Żakowski: No, taka bardzo nieduża to ona nie jest...

Witold Orłowski: Bardzo mała nie jest, ale mogę znaleźć cały szereg innych, większych.

Jacek Żakowski: Oczywiście, jedno pytanie, które chciałem panu na koniec zadać, jaką część budżetu zależy od rządu, a jaka to są te sztywne wydatki, które ministrowie mają dane na początku?

Witold Orłowski: Siedemdziesiąt procent mniej więcej to są sztywne wydatki, trzydzieści procent zależy od rzadu.

Jacek Żakowski: Czyli to pole manewru, które rząd ma...

Witold Orłowski: Jest mikroskopijne.

Jacek Żakowski: A jeżeli ono jest takie małe to gdzie tu jest miejsce na reformy?

Witold Orłowski: No właśnie reforma powinna polegać na tym, żeby nie obcinać z tych trzydziestu procent, które są, tylko, żeby móc dostosować całość wydatków budżetu do możliwości gospodarczych, a tego się nie da zrobić, jeśli siedemdziesiąt procent na wejściu jest od razu zapisane; minister finansów może tylko je wpisać do budżetu i potem się zastanawiać jak go dopiąć.

Jacek Żakowski: Pana zdaniem to jest realny budżet?

Witold Orłowski: Tak, to jest realny budżet, to jest dobry budżet. Ja napisałem ten tekst dzisiaj w "Gazecie Wyborczej" zwracający uwagę na to, że jest jednak jedna cecha tego budżetu, która wzbudza szacunek. Mówimy o roku przedwyborczym, to jest zawsze rok, w którym jest obawa, że politycy zaczną dążyć do nawet nierozsądnego zwiększania deficytu, rozdawania pieniędzy po to, żeby zwiększać szanse wyborcze, a ten budżet oczywiście nie jest budżetem wyborczym, jest przyzwoicie skonstruowanym budżetem fachowców.