Ekologia na zakupach

Siatkę - przywiezioną z Irlandii - pokazała nam gdynianka Agnieszka Lasota. Rok temu była to najzwyklejsza foliowa torba z nadrukiem informującym o orientacyjnej dacie rozpadu - 18 miesięcy (normalnym siatkom zajmuje to ok. 300 lat).

Teraz przy najlżejszym dotknięciu torebka rozpada się w proch. - Pył jest tak delikatny i drobny, że niemal go nie widać. Po prostu siatka znika - mówi właścicielka. Tajemnica tkwi w specjalnych polimerach, takich z jakich robi się np. rozpuszczalne w organizmie nici chirurgiczne. Ulegają one rozkładowi wskutek działania bakterii. - W Zabrzu mieszkańcy dostawali dwa lata temu importowane worki, w które mieli zbierać odpady nadające się do kompostowania - przypomina sobie Helena Okuniewska z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsku. - 120-litrowy worek kosztował około 4 zł. Pewnie z powodu tej ceny akcja nie nabrała większego rozmachu.

Jednak klienci brytyjskiej sieci handlowej Co-operative Group z Manchesteru dostają znikające siatki już od dwóch lat. - Ich cena jest porównywalna ze zwykłymi reklamówkami - przekonuje Ginie O'Neal z firmy Symphony Enviromental, producenta toreb. - Wszystko zależy oczywiście od rozmiaru, koloru i tego, co ma być na nich nadrukowane.