W cztery lata nie dogonimy Unii -Michał Boni

Rafał Kalukin: Czy ten rok faktycznie będzie przełomowy?

Michał Boni*: Myślę, że tak. To pierwszy rok korzystania z funduszy unijnych i tak wysokiego wzrostu gospodarczego. A także pierwszy rok planowania działań na rynku pracy zgodnie ze strategiami UE. Można zakładać, że w najbliższych latach sytuacja na rynku pracy będzie się poprawiać. Nie będą to jednak szybkie efekty.

Premier Hausner jest optymistą: w 2006 r. liczba bezrobotnych ma zejść poniżej 2 mln, a w 2008 r. osiągniemy standardy europejskie.

- Mało prawdopodobne jest zejście do poziomu 9-10 proc. w ciągu czterech lat. Chociażby dlatego, że mamy do czynienia z problemami strukturalnymi. Następować będą zmiany w zatrudnieniu w rolnictwie. Nadmiar pracujących w tym sektorze będzie wypychany na bezrobocie. Na dłuższą metę to pozytywne zjawisko, ale powoduje negatywne, bieżące skutki dla rynku pracy.

Wiele zależy od tego, na ile wzrost gospodarczy będzie wzrostem prozatrudnieniowym. Musimy liczyć się z tym, że przedsiębiorcy, chcąc utrzymywać swój rozwój, nadal będą śrubowali wydajność. Dziś część pracowników, zwłaszcza młodych, pracuje za wynagrodzenie poniżej wartości ich pracy i umiejętności. I pracodawcy w pierwszej kolejności podwyższać będą płace tych właśnie osób - bo gwarantują one wysoką wydajność. Będzie się to bardziej opłacać od zatrudniania nowych.

Co więc z nowymi miejscami pracy?

- W którymś momencie sytuacja zacznie wymagać ich tworzenia. Bo gdy wzrost gospodarczy utrzymuje się, ludzie stają się bogatsi, jest więcej pieniędzy na konsumpcję i zwiększa się popyt na usługi. Wtedy nastąpi przyrost zatrudnienia w usługach.

W jakim stopniu poprawa na rynku pracy jest sukcesem rządu?

- Nie sposób mu odmówić udziału w tym sukcesie. Rynek pracy został w tej kadencji poważnie zreformowany - instytucjonalnie i prawnie. Poza tym od ubiegłego roku zapanował dobry klimat dla przedsiębiorców. To też zasługa rządu, który obniżył podatek CIT.

Niestety rozwojowi przedsiębiorczości nie służy proponowana obecnie podwyżka składek na ubezpieczenie społeczne dla przedsiębiorców. To poważny błąd.

* ekspert z Fundacji CASE i Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych