Sadowski straci jednak immunitet?

Prokurator okręgowy w Radomiu Stanisław Ludwiński wystąpił z wnioskiem o uchylenie immunitetu b. ministrowi sprawiedliwości Markowi Sadowskiemu, obecnie prokuratorowi Prokuratury Krajowej.

W piątek wniosek wraz z aktami sprawy trafił do sądu dyscyplinarnego dla prokuratorów. Sadowski powiedział PAP, że podczas rozprawy w sądzie dyscyplinarnym przychyli się do wniosku o uchylenie mu immunitetu.

- Z okoliczności sprawy wynika, że prokurator Sadowski naruszył nieumyślnie zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, w wyniku czego doszło do wypadku, na skutek którego pokrzywdzona kobieta doznała trwałego kalectwa - powiedziała nam rzecznik radomskiej Prokuratury Okręgowej Małgorzata Chrabąszcz. Dodała, że jeśli sąd wyrazi zgodę na uchylenie immunitetu, grójecka prokuratura rejonowa przedstawi Sadowskiemu zarzut z art. 177 par. 2 kodeksu karnego. Grozi za to od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia.

Do wypadku doszło w 1995 r. pod Białobrzegami. Marek Sadowski nie odpowiedział za wypadek, gdyż chronił go immunitet sędziowski i mimo dwukrotnych wniosków prokuratury sąd nie uchylił mu immunitetu.

Prokuratura w Grójcu podjęła umorzone śledztwo kilkanaście dni temu, po tym jak Sadowski przestał być ministrem sprawiedliwości.

Po przypomnieniu całej sprawy przez media Sadowski ustąpił z urzędu ministra, ale następnego dnia dostał nominację na prokuratora Prokuratury Krajowej.

Katon Sadowski

W czwartek Sąd Najwyższy odrzucił wniosek o wydalenie z zawodu sędziego z Niska. Wydalenia domagał się jako minister sprawiedliwości Marek Sadowski

Sędzia Sądu Rejonowego w Nisku został w kwietniu zatrzymany przez policję za prowadzenie pojazdu po pijanemu. Sąd dyscyplinarny w pierwszej instancji wymierzył mu karę dyscyplinarną - przeniesienie do innego sądu. Surowszą karą jest tylko wydalenie z zawodu.

Sędzia tłumaczył, że musiał kierować samochodem, bo nie miał innej możliwości dostania się do szpitala, a otrzymał właśnie informację, że stan zdrowia leżącej tam jego córki gwałtownie się pogorszył. Sąd dyscyplinarny wziął pod uwagę tę okoliczność. Wyrok zapadł w maju tego roku.

Odwołał się od niego urzędujący wówczas minister sprawiedliwości Marek Sadowski. Uznał karę za niewspółmiernie łagodną do czynu, w tym jego społecznej szkodliwości. Jego zdaniem wzgląd na dobro wymiaru sprawiedliwości wymaga wydalenia sędziego z urzędu.

W czwartek Sąd Najwyższy nie znalazł do tego podstaw. - Z ustaleń sądu dyscyplinarnego wynika, że sędzia rzeczywiście nie miał możliwości inaczej dostać się do szpitala - powiedział nam rzecznik Sądu Najwyższego Piotr Hofmański.