Kryminał w Zaciszu - cd. Kontrola więziennych wczasów

Więźniowie służący swoim strażnikom to skandal! Niech skazani pracują, ale dla dobra ogółu - mówi Anna Jaźwińska z zespołu ds. pomocy ofiarom przestępstw

Jaźwińska zapowiada wniosek do ministra sprawiedliwości o kontrolę wszystkich tego typu ośrodków. W poniedziałek opisaliśmy historię Centrum Doskonalenia Kadr Służby Więziennej "Zacisze" w Borach Tucholskich - tak naprawdę ośrodka wczasowego. A większość wczasowiczów Zacisza to personel więzienniczy obsługiwany - w ramach pojęcia resocjalizacji - przez skazanych. Zacisze stało się luksusowym miejscem wypoczynku dla władz więziennictwa.

- Pracujemy po kilkanaście godzin dziennie, wypłatę dostajemy za osiem - mówili więźniowie w rozmowie z dziennikarzami "Gazety".

Centralny Zarząd Służby Więziennej zarządził w Zaciszu kontrolę i już są wyniki. - Skontrolowano 25 losowo wybranych kart pracy z lipca, sierpnia i września tego roku. Porównano je z czasem wyjazdu i powrotu więźniów. Nie stwierdzono rozbieżności między rejestrowaniem czasu pracy a naliczaniem wynagrodzenia - mówi Luiza Sałapa, rzecznik CZSW. A dlaczego nie rozmawiano z więźniami? - Wcześniej nie odebrano żadnych skarg od więźniów - tłumaczy Sałapa. I nic dziwnego, bo więźniowie mówili nam, że za skarżenie wraca się do celi w zamkniętym zakładzie karnym. Jak ustaliliśmy, Zacisze skontrolowali funkcjonariusze z bydgoskiego Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej, czyli z jednostki, pod który ośrodek podlega.

- Może powinien to zrobić ktoś z zewnątrz?

Sałapa: - Nie ma powodów, żeby twierdzić, że kontrolerzy zachowali się nieobiektywnie.

Tymczasem wniosek do ministra sprawiedliwości o niezależną kontrolę wszystkich takich ośrodków w Polsce zapowiada zespół ds. pomocy ofiarom przestępstw działający przy warszawskim urzędzie miasta. - To skandal, aby skazani pracowali dla komfortu strażników. Niech zajmą się choćby porządkowaniem wielu zaniedbanych cmentarzy - mówi Anna Jaźwińska, członkini zespołu.