Urząd antymonopolowy niechętny koncentracji kablówek

Przejęcie trzech lokalnych telewizji kablowych przez dużego niemieckiego operatora KDG stoi pod znakiem zapytania. Na koncentrację krzywo patrzy niemiecki urząd antymonopolowy

Celem przejęcia miało być trzech lokalnych operatorów: Kablentz NRW HoldCo z Nadrenii-Westfalii, Kabel BW Holdings (Badenia-Wirtembergia) oraz Repository GmbH (Hesja). Przejmujący - KDG - jest jednym z największych operatorów sieci kablowej w Niemczech działającym już w sześciu innych landach niemieckich.

I to właśnie z tego powodu Bundeskartellamt nie chce się zgodzić na planowaną przez firmę koncentrację. Zdaniem urzędu taka transakcja doprowadziłaby bowiem do umocnienia się dominującej pozycji KDG na rynku telewizji kablowej. I zgodnie z obowiązującym w Niemczech prawem antymonopolowym (jednym z najostrzejszych w całej Europie) nie powinna zostać zaakceptowana.

Tamtejszy urząd antymonopolowy podkreśla fakt, że taka koncentracja doprowadziłaby do skokowego zwiększenia liczby abonentów KDG z 10 do 17 mln. Stwierdził, że w tej konkretnej sprawie rynkiem właściwym nie jest cały rynek telewizyjny (a więc włącznie z transmisją naziemną, satelitarną itp.), a tylko kablówki. KDG nie poddaje się jednak. Po pierwsze, podaje w wątpliwość sposób, w jaki urzędnicy zdefiniowali rynek. Po drugie, wciąż przekonuje, że zgoda na przejęcie trzech lokalnych operatorów przysłuży się klientom, zamiast im szkodzić. To ostatnie ma szczególne znaczenie: niemieckie prawo zezwala na fuzję, której wynikiem jest umocnienie pozycji dominującej, o ile uda się wykazać, że fuzja taka jest społecznie korzystna. Jak na razie decyzja Bundeskartellamt nie jest ostateczna. Ta ostatnia zapadnie najprawdopodobniej pod koniec października.