Przedsiębiorcy: Rządowe pomysły z piekła rodem

Dajcie wreszcie spokój gospodarce - zaapelowała w czwartek do polityków Henryka Bochniarz, prezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych

Jej zdaniem to, że inwestycje nie rosną mimo obniżki podatków i wysokiego tempa wzrostu gospodarczego, to efekt działań polityków. - Rozpoczęły się dożynki. Jeszcze nic nie wyprodukowano, a politycy już się zastanawiają, jak to podzielić. Patrzą tylko komu dać, a komu zabrać. Przedsiębiorcy nie wiedzą, co ich czeka, boją się ryzyka i wstrzymują z inwestycjami - tłumaczyła na konferencji prasowej szefowa PKPP.

Potem oceniła dwa projekty rządu "może nie z piekła rodem, ale niedaleko od tego". Pierwszy zakłada podwyższenie płaconych przez małych i średnich przedsiębiorców składek na ubezpieczenia społeczne. Projekt, który trafił już w Sejmie do komisji finansów zakłada, że większe przedsiębiorstwa będą płacić wyższe składki niż małe firmy. I to znacznie wyższe. Według wyliczeń PKPP dla części przedsiębiorców podwyżka będzie oznaczać zmniejszenie dochodów nawet o 25 proc. - Ten pomysł zagraża wzrostowi gospodarczemu i może doprowadzić do zwiększenia bezrobocia oraz szarej strefy - ostrzegała Henryka Bochniarz. - Tym sposobem nie wyrwiemy się ze spirali bezrobocia. Ludzie chcą pracy, a nie zasiłków.

Konfederacja deklaruje, że nie chce żadnych zmian w zasadach opłacania składek przez przedsiębiorców i że będzie o to walczyć "do końca".

Drugi projekt "prawie z piekła rodem", to rządowa propozycja utworzenia rad pracowniczych w firmach zatrudniających ponad 20 osób. - Jesteśmy przerażeni - tak ten pomysł ocenił Jacek Męcina, dyrektor departamentu dialogu społecznego i stosunków pracy PKPP. Przedsiębiorcy protestują m.in. przeciwko nadmiernej ich zadaniem ochronie członków rad i mnożeniu pracowników chronionych przed zwolnieniem. - Twórcy tego pomysłu powołują się na dyrektywę unijną. Idą jednak dalej od niej. Tam utworzenie rad pracowniczych ma dotyczyć firm zatrudniających ponad 50 osób - mówił Męcina.

Henryka Bochniarz odniosła się też do ujawnionych przez "Gazetę" rządowych i SLD-owskich propozycji zmian w podatkach. Te pomysły to: nowa 50-proc. stawka podatkowa dla najbogatszych (chce tego SLD, w rządzie przybywa zwolenników nowej stawki), odebranie zamożniejszym kwoty wolnej od podatku, by mieć pieniądze na zwiększenie płacy minimalnej (też propozycja Sojuszu), odebranie pracownikom etatowym prawa do odliczenia kosztów uzyskania przychodów, a za to obdarzenie osób mało zarabiających nową ulgą podatkową, "aktywizacyjną", która zwiększyłaby ich wynagrodzenia (ten pomysł wywodzi się z resortu gospodarki i pracy).

- To fajerwerki i kiełbasa wyborcza - stwierdziła szefowa PKPP. Jej zdaniem nie ma sensu przebudowywać całego systemu podatkowego po to tylko, by dać najsłabiej zarabiającym po 30 zł.

- Mamy wzrost gospodarczy. Zamiast się cieszyć i czekać na jego efekty, już zaczynamy grzebać w przepisach. To zagraża wzrostowi - dodała z goryczą w głosie.