Grają, by zniszczyć Busha

Coraz więcej artystów przyłącza się do kampanii antybushowskiej. Bruce'a Springsteena w ogromnej trasie koncertowej wesprze 17 zespołów!

Bruce Springsteen ma dosyć. Nikt tak jak on nie potrafi oddać w piosence światopoglądu przeciętnego Amerykanina. W najsłynniejszym przeboju "Born In The USA" opisywał życie wykorzystywanego przez władze przeciętniaka, którego wysłano do Wietnamu, by zabijał "żółtków" ("go and kill the yellow man"), a gdy wrócił z wojny, traktowano go jak śmiecia. Teraz Bruce znów zaśpiewa o nastoletnich Amerykanach ginących na wojnie. Tym razem w Iraku.

"Starałem się trzymać z dala od polityki, ale dłużej nie mogę" - napisał muzyk w felietonie opublikowanym w "The New York Times". "Ameryka wdała się w niepotrzebną wojnę z Irakiem, a młode kobiety i mężczyźni giną w imię złudnych idei. Administracja prezydenta Busha nie reprezentuje podstawowych amerykańskich wartości: szacunku dla innych poglądów, szczerości, wiary w ideały. Czas to zmienić. Kraj, który nosimy w sercach, czeka".

Do Springsteena, który na początku sierpnia ogłosił chęć stworzenia bezprecedensowej koalicji wybitnych muzyków, przyłączyło się już 17 zespołów. Są wśród nich R.E.M., Pearl Jam, hiphopowy Jurassic 5, grupa country Dixie Chicks oraz alternatywny Death Cab For Cutie. Znane są już szczegóły trasy, która od 1 do 10 października zawita do 30 największych miast USA. Koncerty zorganizowane pod hasłem "Vote For Change" (Głosuj Za Zmianą) mają wesprzeć demokratycznego kandydata Johna Kerry'ego. - Mamy szansę wybrać rząd, który jest sprawiedliwy i szanuje poglądy wyborców - powiedział Stone Gossard z Pearl Jam.

Tymczasem trzy gwiazdy kobiecego rapu, czyli Mary J. Blige, Eve i Missy Elliot również nagrywają antybushowską piosenkę pt. "Wake Up Everybody" (Obudźcie się!). Także Yoko Ono zapowiedziała, że nagra utwór na składankę z piosenkami zniechęcającymi do głosowania na obecnego prezydenta.