Euro spada, ceny nie

Choć cena euro spada, wiele firm sprzedaje nam towary według starego wyższego kursu

Kurs walut wyznaczający wartość polskiego złotego podaje codziennie Narodowy Bank Polski. Ostatnio euro spada z dnia na dzień, co oznacza, że powinniśmy płacić mniej za sprowadzane z Zachodu auta i zagraniczne wycieczki. Ale to tylko teoria. Wiele firm przelicza ceny na złotówki według uznania, nie chce im się codziennie aktualizować cennika. Wolą wyznaczyć go po korzystnym dla siebie kursie - np. sprzed miesiąca czy nawet trzech.

Z takiego rozwiązania skwapliwe korzysta np. PKP. Według spółki Intercity, która sprzedaje bilety na pociągi międzynarodowe, kurs euro wynosi obecnie 4,72 zł! To prawie 30 groszy więcej niż kurs obowiązujący od kilku dni na rynku. W biurze prasowym PKP zapewniono nas, że ceny są zmieniane, jeżeli kurs różni się od obowiązującego o 2,5 proc. (czyli teraz ok. 11 gorszy). Dlaczego więc nie zmieniono ich teraz? Na to biuro prasowe nie potrafiło nam wczoraj odpowiedzieć.

Kosmiczny przelicznik stosują też biura podróży. Oasis Tour wycenia wczasy na podstawie kursu średniego z ostatnich trzech miesięcy. - To nie ma większego znaczenia dla klientów - zapewnia Barbara Bardadyn, rzecznik firmy. Z kolei w Scan Holiday kurs walut pochodzi z tabeli Banku Handlowego (różni się od kursu NBP na niekorzyść klienta o blisko 10 groszy), a w Almaturze jest tajny!

Najwięcej stracimy jednak na różnicach kursów, kupując samochód. We Fiacie wartość euro określono aż na 4,73 zł. Dlaczego tak dużo? Bogusław Cieślar, rzecznik Fiat Auto Poland, w żaden sposób nie umiał tego wytłumaczyć.