NIK o obrocie odpadami

Zdaniem Najwyższej Izby Kontroli powoli poprawia się nadzór nad międzynarodowym obrotem odpadami. A dzięki przyjętej wczoraj przez Sejm ustawie ma być jeszcze lepiej

Izba badała sposób gospodarowania odpadami przywiezionymi do Polski z zagranicy, nadzór nad międzynarodowym obrotem odpadami, wydawanie zezwoleń na taki obrót i ich przestrzeganie. Kontrola dotyczyła lat 2001-03. Wnioski? Zdaniem NIK sytuacja się powoli poprawia, ale nie brakuje nieprawidłowości.

Co nie podoba się Izbie? Przede wszystkim to, że postępowania w sprawie zezwoleń na obrót odpadami ciągną się miesiącami; nie przestrzega się warunków określonych w tych zezwoleniach (odpady przywożone są od innych dostawców, przekraczane są limity i terminy). Inspekcji Ochrony Środowiska, służbom celnym i Straży Granicznej NIK wytknęła z kolei zbyt dużą tolerancję wobec firm nie dotrzymujących warunków zezwoleń. Izba donosi też o zjawiskach korupcjogennych: np. pośrednikom wydawano zezwolenia, które całkowicie wyczerpywały kontyngent, a zarazem odmawiano takich zezwoleń firmom zajmującym się bezpośrednio odzyskiem odpadów.

Wiceprezes NIK Zbigniew Wesołowski uspokajał podczas wczorajszej konferencji, że przystąpienie do UE nie spowoduje niekontrolowanego napływu odpadów do Polski. Przepisy unijne są bowiem bardziej rygorystyczne od obowiązujących w Polsce przed 1 maja. Teraz firma wysyłająca odpady za granicę musi mieć zezwolenie władz swojego kraju. Ponadto przywozu odpadów może zakazać Główny Inspektor Ochrony Środowiska. Według NIK ten system jest dużo szczelniejszy od poprzedniego. Co prawda nie dotyczy on obrotu tzw. odpadami surowcowymi (np. szmaty) przeznaczonymi do odzysku, jednak w tym zakresie Polska wynegocjowała okresy przejściowe. Dzięki temu polskie władze do 2012 r. będą mogły blokować przywóz tych odpadów.

Wczoraj Sejm znowelizował ustawę o międzynarodowym obrocie odpadami, w pełni dostosowując ją do wymogów unijnych. Teraz ustawa trafi do Senatu.