Czy konkursy na aplikacje radcowskie i adwokackie mogą zostać unieważnione?

Półtora tysiąca osób przyjęły w tym roku na aplikacje korporacje adwokatów i radców prawnych. To rekord, ale konkursy zorganizowano na podstawie przepisów unieważnionych przez Trybunał Konstytucyjny.

Konkursy przeprowadziło 18 z 19 radcowskich izb okręgowych i jedna trzecia okręgowych rad adwokackich. Nie wiadomo, co będzie ze szczęśliwcami, którzy się dostali, jeśli ci, którzy odpadli, zaskarżą konkursy. Mogą, bo przeprowadzono je bez podstawy prawnej i niewykluczone, że sądy administracyjne je unieważnią.

Na razie minister sprawiedliwości nie chce skorzystać z prawa do sprzeciwu wobec konkursów, tłumacząc, że "nie przemawia za tym interes społeczny".

Skąd problem? Trybunał Konstytucyjny unieważnił przepis, który upoważniał korporacje do ustalania warunków przeprowadzania konkursów. Trybunał uznał, że prawa i wolności kandydatów nie mogą być określane regulaminem korporacji, do których jeszcze nie należą.

Izby radców i rady adwokatów uznały jednak, że wyrok nie dotyczy konkursów ogłoszonych przed datą publikacji w Dzienniku Ustaw (4 marca), i dlatego przeprowadziły konkurs na starych zasadach. Tłumaczą dziś, że kierowały się dobrem kandydatów - inaczej w ogóle nie mieliby szans dostać się w tym roku na aplikację.

Radcowie przyjęli w tym roku blisko 60 proc. więcej aplikantów niż w ubiegłym. - I kto mówi, że się zamykamy? - pyta prezes Krajowej Izby Radców Prawnych Andrzej Kalwas.

Marcin Gomoła z grupy Fair Play zrzeszającej absolwentów prawa walczących o otwarcie korporacji prawniczych jest sceptyczny: - Korporacje chcą pokazać, że nie trzeba im odbierać prawa regulowania dostępu do aplikacji. Nie ryzykują dużo, bo prawdziwa weryfikacja odbędzie się na egzaminach dopuszczających do zawodu, czego np. nie kryje prezes Kalwas. Zresztą radcowie mają płatną aplikację, więc i interes w jak największej liczbie aplikantów - każdy płaci korporacji co najmniej 5 tys. rocznie.

Gomoła jest współautorem projektu PiS-u, który odbiera korporacjom prawo organizacji konkursów na aplikacje i przekazuje je państwowej komisji. - Chodzi o to, żeby o dostępie do zawodów prawniczych nie decydowali ci, w których interesie leży mieć jak najmniej konkurentów - tłumaczy. Nad projektem od jesieni pracuje specjalna podkomisja.

Radcowie i adwokaci zabiegają o "szybką mininowelizację" swoich ustaw. Chcą, by obowiązywały stare regulaminy konkursów, ale w innej formie - albo jako część ustawy, albo jako rozporządzenia ministra sprawiedliwości. - Taka nowelizacja zapewne zahamowałaby prace nad projektem PiS-u - boi się Marcin Gomoła. Podobnie Łukasz Bojarski z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, który jako ekspert uczestniczy w pracach sejmowej podkomisji: - Prowizorki bywają najtrwalsze.

Wszyscy są zgodni, ze prace nad projektem PiS-u się ślimaczą. - Obawiam się, że nie ma szans na uchwalenie go w tej kadencji. Wtedy w przyszłym roku nie byłoby naboru na aplikacje - ostrzegła w środę przewodnicząca sejmowej komisji sprawiedliwości Katarzyna Piekarska. Posłanka chce "szybkiej mininowelizacji". Podda ją pod głosowanie po konsultacjach m.in. z marszałkiem Sejmu i przewodniczącą podkomisji zajmującej się projektem PiS-u.