Niesmaczny symbol wolności słowa - komentarz Ewy Siedleckiej

Sąd Najwyższy odrzucił kasację w sprawie Andrzeja Marka, dziennikarza "Wieści Polickich", który za zniesławienie urzędnika skazany został na karę więzienia.

W tej sprawie kontrowersyjna była tylko kara: więzienie za słowa. Wina nie była dyskusyjna, skoro sąd ustalił, że Marek świadomie rzucił fałszywe oskarżenia. Jednak kara więzienia dla dziennikarza za to, co napisał, to symbol. I straszak dla innych dziennikarzy.

Dlatego ten wyrok był zły. Niestety, odkąd potwierdził go sąd drugiej instancji, nic już w sprawie nie dało się zrobić. Nie można wnieść kasacji od wymiaru kary, więc rzecznik praw obywatelskich, który chciał ratować sytuację, miał tylko jedno wyjście: zakwestionować winę dziennikarza.

Sąd Najwyższy uznał, że świadome rzucanie na kogoś nieprawdziwych oskarżeń nie może być uznane za korzystanie z wolności słowa. Trudno z tym polemizować.

Teraz sytuację chce ratować prokuratura, występując do prezydenta o ułaskawienie. Skutek będzie taki, że Marek nie poniesie żadnej kary, mimo że obraził i odmówił wykonania wyroku sądu. Gdyby sąd, zamiast surowo karać dla przykładu, orzekł np. grzywnę, nie byłoby tych prawnych łamańców, a wcześniej akcji protestacyjnych. I niesmaku, że symbolem walki o wolność słowa stał się człowiek, który tej wolności szkodzi.