Gazprom wygrał z Białorusią - analiza

Gazprom pokonał Białoruś - tak ocenić można porozumienia gazowe, podpisane w ostatni wtorek w Mińsku po posiedzeniu wspólnej rady ministrów Związku Białorusi i Rosji (ZBiR).

Do końca roku Gazprom sprzeda Białorusi 10,2 mld m sześc. gazu po 46,7 dolara za 1000 m sześc. Za tranzyt rosyjskiego surowca do Europy Białoruś będzie zaś stosować opłatę 0,46 dolara w przypadku gazu przesyłanego gazociągiem Jamał-Europa i 0,75 dolara w przypadku gazu przesyłanego rurami Biełtransgazu. Rozmowy o przekształceniu tej firmy we wspólne rosyjsko-białoruskie przedsiębiorstwo będą kontynuowane. To podstawowe punkty porozumień podpisanych we wtorek w Mińsku.

Umowy kończą konflikt gazowy, który od miesięcy dzielił Rosję i Białoruś. Wiosną 2002 r. Rosja i Białoruś postanowiły Biełtransgaz we wspólne przedsiębiorstwo. Na tej podstawie Białoruś dostawała rosyjski gaz, płacąc tyle, co rosyjscy klienci (mniej od kosztów produkcji i kilka razy mniej od cen dla Europy Zachodniej). W połowie zeszłego roku Białoruś nie zgodziła się jednak na warunki prywatyzacji Biełtransgazu. Rząd Rosji zalecił wtedy Gazpromowi, by od 2004 r. podniósł ceny gazu dla Białorusi. W odpowiedzi Białoruś zażądała podwyżki opłat za tranzyt surowca do Europy. Spór trwał, a od stycznia Gazprom przesyłał gaz bez żadnej umowy. Białoruś kupowała zaś gazu nie od Gazpromu, lecz od prywatnych rosyjskich firm, którym płaciła 46,7 dolara za 1000 m sześc.

W połowie lutego Gazprom wstrzymał tranzyt przez Białoruś, oskarżając Mińsk o podbieranie gazu przeznaczonego dla klientów z Zachodu. Decyzja Gazpromu wywołało protesty Polski i UE. Od tego czasu Mińsk i Moskwa prowadziły intensywne rozmowy o porozumieniu, a gaz dla Białorusi dostarczała głównie kontrolowana przez Gazprom firma Sibur. Gazprom ostrzegał Białoruś, że bez kontraktu może mieć problemy z dostawami surowca jesienią, kiedy zaczną się chłody. Jednocześnie rozmawiał o dostawach gazu w awaryjnych sytuacjach do Polski (przez Niemcy) i Litwy (przez Łotwę). To pozwoliłoby odizolować Białoruś bez zakłócenia dostaw do Europy Zachodniej.

21 maja Rosja podpisała porozumienie z UE, które przewiduje, iż do 2006 r. Rosja podniesienie cenę gazu dla rodzimych odbiorców z 27-28 dolarów za 1000 m sześc. do 37-42 dolarów. To oznacza, że na gaz tak tani jak w przeszłości Białoruś nie ma już co liczyć.

Obecne umowy wyglądają na kompromis. Białoruś będzie za gaz płacić tyle, ile dotąd prywatnym rosyjskim firmom. To trochę taniej niż żądania Gazpromu, który ostatnio domagał się 52 dolarów za 1000 m sześc. Ale przecież Białoruś zgodziła się płacić Gazpromowi o 50 proc. więcej niż klienci w Rosji. Jednocześnie opłata za przesył rosyjskiego gazu przez Białoruś gazociągiem jamalskim pozostanie mniej więcej na dotychczasowym poziomie, prawie sześć razy niższym od średnich opłat za przesył gazu w Europie. Nie zwiększy to obciążeń Gazpromu, który dwie trzecie gazu przez Białoruś przesyła gazociągiem jamalskim. Za tranzyt siecią Biełtransgazu rosyjski koncern zapłaci zaś o jedną czwartą mniej niż się domagali Białorusini.

Ale kompromis jest tylko pozorny. Faktycznie porozumienie to jest zwycięstwem Gazpromu. Nieznaczny wzrost obciążeń tego rosyjskiego koncernu z tytułu tranzytu z nawiązką zrekompensuje mu wyższa cena, po jakiej będzie jej sprzedawał gaz Białorusi. Przy tym Białoruś za gaz płaci w gotówce, podczas gdy w rozliczeniu za tranzyt od Gazpromu dostaje surowiec.