Czy powstanie Polski Holding Farmaceutyczny?

Nie wiadomo, kiedy powstanie Polski Holding Farmaceutyczny, który ma połączyć dochodowe zakłady z przynoszącą straty Polfą Tarchomin. Wycofano właśnie złożony w kwietniu wniosek o rejestrację spółki

Spółkę zawiązał w połowie kwietnia były minister skarbu Zbigniew Kaniewski. Do wartego 416 mln zł koncernu mają wejść Warszawskie Zakłady Farmaceutyczne "Polfa" i Pabianickie Zakłady Farmaceutyczne "Polfa", a we wrześniu mają do nich dołączyć Tarchomińskie Zakłady Farmaceutyczne "Polfa". - Spółkę powołano w pośpiechu, a wniosek pisano na kolanie, żeby zdążyć przed majową dymisją premiera Millera. Dokument miał elementarne braki, nie wyceniono aportów spółek - usłyszeliśmy w jednej z Polf, która ma wejść do PHF.

- Wniosek wymaga korekty niektórych danych - potwierdza prezes PHF Andrzej Szukalski. - Po uzupełnieniu i akceptacji resortu skarbu ponownie trafi do sądu - zapowiedział wczoraj.

Powołanie PHF budzi kontrowersje. Zwolennikiem konsolidacji państwowych Polf jest Andrzej Kleszczewski, prezes Polfy Tarchomin, choć nie ukrywa, że wolałby widzieć na rynku zintegrowany koncern, a nie luźny holding. Mniej optymizmu wykazuje inny, blisko związany z zarządem pracownik tego zakładu.

- To wygląda na skok łódzkich działaczy na duże firmy. Wystarczy przenieść do Pabianic produkcję kilku preparatów, by stworzyć kilkaset nowych miejsc pracy i zapewnić sobie elektorat - tłumaczy anonimowy rozmówca "Gazety". - Nie ma żadnych przesłanek merytorycznych, by siedziba PHF była na prowincji, w miejscu gdzie znajduje się najmniejsza ze spółek holdingu.

Jak tłumaczył minister Kaniewski, o lokalizacji w Pabianicach przesądziły doskonałe wyniki tamtejszej Polfy i... bliskość Łodzi. Właśnie z Łodzi kandydowali do Sejmu sam Kaniewski i były premier Leszek Miller. Szefem PHF został Szukalski, również łodzianin i prezes Banku Pocztowego.

- Utworzenie PHF jest niecelowe. Poza tym powołano go bez żadnego porozumienia ze związkami zawodowymi. To ewenement w prywatyzacji. Utworzenie holdingu psuje nam wizję inwestycyjną firmy, nie jesteśmy pewni jutra - mówi Tadeusz Szmit, szef działającego w warszawskiej Polfie Międzyzakładowego Związku Zawodowego Chemików. Dodaje, że połączenie trzech spółek doprowadzi do spadku wartości jego firmy. - Wolelibyśmy sami wejść na giełdę. To dałoby znacznie lepszy efekt - uważa.

Przed łączeniem dochodowych Polf z zadłużoną i przynosząca straty Polfą Tarchomin (w ubiegłym roku ok. 20 mln zł) ostrzegają też analitycy. - Jeżeli Ministerstwo Skarbu chce osiągnąć zyski z prywatyzacji, powinno sprzedać dochodowe Polfy inwestorom strategicznym, a nie łączyć je z bankrutem - mówi anonimowo analityk jednego z biur maklerskich.

Andrzej Szukalski uważa, że Polfa Tarchomin po restrukturyzacji "uzupełni wartość" holdingu, a bez Tarchomina powołanie PHF nie ma sensu.

- Zmniejszamy zatrudnienie. Z pracy odeszło już około 300 osób. Do końca czerwca chcemy zatrudniać mniej niż 2 tys. pracowników. W najbliższych dniach planujemy sprzedaż zakładu w Lidzbarku Warmińskim, wytypowaliśmy do sprzedaży kolejne 13 nieruchomości. Dzięki współpracy związków zawodowych udało się poprawić układ zbiorowy - mówi Andrzej Kleszczewski, prezes Polfy Tarchomin. Zapowiada, że częścią restrukturyzacji firmy ma być zmiana profilu produktów i sprzedaży. Polfa chce, by jej leki trafiały głównie do aptek, a nie szpitali, jak dzieje się to obecnie. Szpitale bowiem często nie płacą za leki.