Dylematy Ordynackiej przed kongresem

Kto poprowadzi Ordynacką: tandem Krzysztof Szamałek - Włodzimierz Czarzasty czy Wiesław Kaczmarek?

W niedzielę kongres Ordynackiej. Wybierze władze Stowarzyszenia i odpowie na pytanie, gdzie jest jego miejsce. Rządzący dziś Ordynacką tandem Krzysztof Szamałek (przewodniczący) i Włodzimierz Czarzasty (szara eminencja) podpowiada ruch w stronę polityki. Przez ostatnie miesiące wzmacniał struktury terenowe, zbudował 140 organizacji powiatowych. W przygotowanych pod kontrolą Czarzastego projekcie programu mowa jest o "obecności Ordynackiej wśród inicjatyw obywatelskich, a być może i w gronie podmiotów politycznych". Mowa jest też o udziale w wyborach: parlamentarnych oraz samorządowych.

Na kongresie Szamałkowi i Czarzastemu rękawicę rzuci Wiesław Kaczmarek, do niedawna w SLD, dziś bezpartyjny. Pomysłowi upolitycznienia Ordynackiej przeciwstawi pomysł Ordynackiej, która "zajmuje stanowisko w ważnych sprawach", ale trzyma się z daleka od działań stricte partyjnych.

Kaczmarek jeździ po kraju, przekonuje do siebie, twierdzi, że ma spore szanse.

Przeciw "tandemowi" przemawia: dość powszechna coraz bardziej tonącego SLD w Ordynackiej niechęć do politycznego zaangażowania, kurczowe trzymanie się Szamałka, utożsamianie Czarzastego z aferą Rywina, co psuje opinię całemu Stowarzyszeniu.

Czy więc Kaczmarek wygra? Trudno dziś przewidzieć. - Ludzie mogą go klepać po ramieniu, mówić: "Wiesiu, jesteś świetny", ale jednocześnie pamiętać, że puściły mu nerwy w sprawie Orlenu, że zaczął ujawniać kuchnię biznesową. A w Ordynackiej, w której najbardziej wpływową grupę stanowią ludzie związani z biznesem, to się nie podoba - mówi "Gazecie" poseł, członek Ordynackiej.

Przewiduje on, że bez względu na to, kto zwycięży, dostanie od kongresu instrukcję: trzymać Stowarzyszenie w cieniu.

W Ordynackiej - według niego - dominuje taki pogląd: - Przyszłość jest niepewna. Nie wiadomo, kto wygra wybory. Lepiej więc się nie wychylać, nie narażać, nie angażować. Niezależnie od tego bowiem, kto będzie rządził krajem, będzie potrzebował ludzi fachowych. Czyli nas.