Ruszają rozmowy o światowym handlu

Impas przełamany? Ministrowie handlu krajów WTO ożywiają zamrożone od miesięcy rozmowy o liberalizacji światowego handlu

Wulkan handlu, po okresie spokoju i podziemnej działalności, znowu dymi - tak z emfazą podsumował dwudniowe spotkanie w Paryżu Pascal Lamy, unijny komisarz ds. handlu. W stolicy Francji podczas zjazdu przedstawicieli krajów OECD spotkali się ministrowie handlu 30 krajów Światowej Organizacji Handlu (WTO). Ożywili negocjacje o znoszeniu barier w wymianie międzynarodowej - czego chyba nikt się nie spodziewał.

Wszyscy zadowoleni?

Jak zapewniał Pascal Lamy, kraje WTO mogą się już porozumieć co do połowy tematów negocjowanych w ramach tzw. rundy z Dauhy. To postęp, bo do niedawna nie było nawet wiadomo, czy kraje nadal chcą ze sobą rozmawiać. Do czwartku nikt nie był pewien, czy w Paryżu ministrowie handlu nie poróżnia się i nie rozjadą do domów z przekonaniem, że nic się już nie da zrobić.

Lamy nie ujawnił, czy wśród tej połowy jest rolnictwo - najtrudniejsza z dziedzin, o których rozmawiają kraje WTO. To bardzo trudny temat, bo kraje bogate i biedne mają różne cele. Pierwsze próbują bronić dostępu do swoich rynków rolnych i swego wsparcia dla farmerów, drugie chcą zniesienia dopłat dla zamożnych rolników i wolnego handlu towarami rolnymi (choć same mają wysokie cła).

- Teraz jesteśmy gotowi przedstawić nasze propozycji jak obniżać bariery w handlu towarami rolnymi. Wcześniej nie chcieliśmy tego robić, bo nie było żadnych propozycji ze strony USA i Unii - mówił po zakończeniu spotkania Celso Amorim, minister spraw zagranicznych Brazylii. Brazylia jest nieformalnym przywódcą krajów rozwijających się zrzeszonych w grupie G20 (poza nią są tam m.in. Chiny, Indie, Meksyk, Argentyna), a to jedna z najważniejszych dziś sił w WTO.

Zmieniło się również stanowisko Unii Europejskiej w sprawie rolnictwa. Na początku tygodnia Pascal Lamy zaoferował w imieniu Komisji, że zniesie subsydia eksportowe do towarów rolnych (co roku to ok. 3 mld euro). Zastrzegł, że zniesienie tych dopłat będzie możliwe tylko wtedy, gdy inne kraje WTO zmienią swą politykę handlową tak, by mniej wspierać swych producentów.

Oferta Komisji to jeszcze nie oferta całej Unii - Bruksela musi mieć mandat negocjacyjny krajów członkowskich, by taką propozycję zrealizować. Na razie go nie ma i Francja usilnie stara się przekonać inne kraje UE, że zniesienie subsydiów im zaszkodzi (m.in. Portugalię, Słowację, Włochy, Grecję i Hiszpanię).

- W Paryżu osiągnęliśmy znaczny postęp, teraz trzeba wrócić do Genewy [siedziba WTO - red] i tam uzgodnić szczegóły - powiedział w piątek Robert Zoellick, amerykański przedstawiciel ds. handlu.

- Jeżeli jest zielone światło od polityków, to w Genewie eksperci już pracują nad tym jak ułożyć treść porozumienia rolnego i liczą jak obniżać cła - powiedział "Gazecie" jeden z urzędników WTO, który chciał pozostać anonimowy. - Dziś najważniejsze jest właśnie ustalenie formuły obniżania ceł na produkty rolne. Jeżeli przezwyciężymy ten problem do końca lipca, to runda będzie uratowana - dodał.

Na razie są dwa konkurencyjne projekty jak to robić, Brazylia sygnalizuje, że dysponuje trzecim.

Zdążyć przed wakacjami

Liderzy w Paryżu kładli nacisk na to, by zamknąć część rozmów przed wakacjami. Dlaczego dotrzymanie tego terminu jest takie ważne? Po letniej przerwie wiele się zmieni - negocjacjami handlowymi przestają się zajmować Pascal Lamy (odchodzi obecna Komisja Europejska) i Robert Zoellick. Wybory prezydenckie w USA również mogą zmienić tempo amerykańskich negocjacji.

- W Paryżu chodziło o to, żeby nadać tej rundzie impet, i to się udało. A że nie zdążymy na czas z zamknięciem negocjacji? A ktoś w ogóle brał pod uwagę, że zdążymy? - mówi jeden z urzędników z Genewy. Runda z Dauhy miała być zamknięta do końca 2004 r.