Biegł za 9-latkiem i mówił, że go zabije. To ten sam mężczyzna, który ukradł tramwaj w Katowicach

Na początku lipca w Świętochłowicach doszło do przerażającej sytuacji. 26-letni mężczyzna miał śledzić dziecko, a następnie za nim biec i grozić mu śmiercią. Z nieoficjalnych ustaleń lokalnych mediów wynika, że podejrzany jest znany policji. Wcześniej zdobył rozgłos za sprawą porwania tramwaju w Katowicach.

Na początku lipca 26-latek, który znajdował się pod wpływem alkoholu, miał gonić i grozić śmiercią dziewięcioletniemu chłopcu. Zdarzenie, które miało miejsce w Świętochłowicach na Śląsku, zgłosiła na policję matka przestraszonego dziecka. Mężczyzna wcześniej miał też śledzić chłopca. 

Zobacz wideo "Potrzebujemy narodowej strategii walki z przemocą wobec dzieci"

Świętochłowice. 26-latek groził dziewięciolatkowi śmiercią. To recydywista

Policja, która opublikowała komunikat w tej sprawie podała, że agresor podążał za chłopcem i krzyczał, że go zabije. Po zgłoszeniu na służby, mężczyzna został szybko namierzony i zatrzymany przez policjantów. W trakcie zatrzymania 26-latek miał być pobudzony i agresywny. Przeprowadzone badania wykazały, że w momencie zdarzenia miał w organizmie ponad promil alkoholu. 

Mężczyzna został postawiony w stan oskarżenia, a za swoje zachowanie będzie odpowiadał przed sądem. Za kierowanie gróźb karanych grozi mu do dwóch lat więzienia. Ze względu na to, że 26-latek jest recydywistą, sąd ma prawo wymierzyć podejrzanemu karę o połowę wyższą. 

W 2022 roku mężczyzna ukradł tramwaj w zajezdni w Katowicach. Dojechał nim do innego miasta

Mężczyzna jest znany policji. Jak ustalił dziennikarz TVS Paweł Jędrusik, 26-latek był bohaterem głośnego wybryku, do którego doszło w 2022 roku. Wówczas miał ukraść tramwaj z zajezdni w Katowicach i pojechać nim aż do Chorzowa. Po drodze mężczyzna, który nie miał uprawnień do prowadzenia takiego pojazdu, zabierał innych pasażerów.

Adam Ż. przejechał 11 kilometrów, zanim został zatrzymany poprzez wyłączenie zasilania trakcji. Mężczyzna usłyszał wówczas zarzut kradzieży i krótkotrwałego użycia pojazdu. 25-latek został zatrzymany na trzy miesiące w areszcie. Później został skierowany na oddział psychiatryczny w Krakowie.

W sprawie tej wypowiedziała się rok temu mama Adama Ż. - To mój syn ukradł tramwaj, dziękuję Bogu, że nikogo nie zabił, gdy jechał nim przez Katowice i Chorzów. Dobrze, że to było w nocy i nie było ruchu na drodze. (...) Ostatnie dwa miesiące były tragiczne, nie dał sobie pomóc, dziennie był pod wpływem tych dopalaczy. On miał dwie twarze, w jednej chwili rozmawiał ze mną normalnie, a za moment wpadał w szał - powiedziała w rozmowie z "Faktem" pani Anna. Kobieta nie wiedziała, dlaczego syn ukradł tramwaj i zdementowała, by ojciec mężczyzny pracował kiedykolwiek jako motorniczy (takie nieoficjalne ustalenia pojawiały się wówczas w mediach).

Więcej o: