Kryminolog o matce i ojczymie Kamila: Będą prześladowani w więzieniu. "Kobietę może spotkać gorszy los"

Kryminolog prof. Brunon Hołyst odniósł się do śmierci ośmioletniego Kamila z Częstochowy. Według eksperta matka i ojczym dziecka "będą prześladowani w więzieniu, ponieważ przestępcy seksualni i dzieciobójczy należą do najniższej hierarchii wśród skazanych".

Ośmioletni Kamil trafił do szpitala w Katowicach 3 kwietnia po tym, jak syna odwiedził jego biologiczny ojciec. To właśnie on zauważył, że chłopiec ma rozległe poparzenia ciała. Ze względu na ciężkie obrażenia dziecka lekarze zdecydowali, że ośmiolatek zostanie wprowadzony w śpiączkę farmakologiczną. W poniedziałek 8 maja szpital poinformował, że Kamil zmarł. 

Zobacz wideo "Potrzebujemy narodowej strategii walki z przemocą wobec dzieci"

Kryminolog o matce i ojczymie Kamila z Częstochowy. "Będą bici, odizolowani od innych, pozbawieni praw"

Do sprawy w rozmowie z PAP odniósł się kryminolog prof. Brunon Hołyst. Według eksperta przeciętnego człowieka najbardziej oburzają historie związane ze śmiercią niewinnych dzieci. Dodatkowo w przypadku Kamila do jego zgonu doprowadzono "ohydnymi metodami" i w brutalny sposób, co jest niewyobrażalne dla większości ludzi. 

Według profesora dyrekcja więzień, gdzie trafili podejrzani w sprawie 35-letnia Magdalena B. i 27-letni Dawid B., czyli matka i ojczym Kamila, będzie musiała zapewnić im specjalną ochronę przed innymi osadzonymi. Jak przewiduje, podejrzani muszą się liczyć z ostrą reakcją ze strony więźniów i więźniarek.

- Będą bici, odizolowani od innych, pozbawieni praw, czeka ich psychiczna separacja a nawet poniżenie w postaci wykorzystywania seksualnego - powiedział w rozmowie z PAP prof. Hołyst. Wrogość i pogarda współwięźniów sprawi, że nie będą mogli uczestniczyć w życiu więziennym, czeka ich całkowite osamotnienie, a w wielu sprawach współwięźniowie nie będą ich traktowali jak ludzi. - Ojczym i matka zmarłego Kamilka będą prześladowani w więzieniu, ponieważ przestępcy seksualni i dzieciobójcy należą do najniższej hierarchii wśród skazanych - dodał. 

Gorszy los, według profesora, może spotkać matkę Kamila, która jest podejrzewana o to, że nie reagowała na przemoc, jaką miał zadawać Kamilowi jej mąż. - Kobietę może spotkać gorszy los. Więźniarki, tak jak polskie kobiety, są totalne. Jak kochają, to na całego, jak doznają poniżenia, to potrafią zabić - podkreślił kryminolog. 

W mediach społecznościowych pojawiają się też wpisy, na których udostępnione są wizerunki i dane matki oraz ojczyma Kamila. Autorzy wpisów zachęcają więźniów do ich zabicia. - Gniew ludu jest okrutny - przyznał ekspert i dodał, że jest to reakcja obronna ludzi, którzy w tak skrajnych sytuacjach odwołują się do najniższych instynktów. 

Prokuratura zmieni zarzuty dla ojczyma Kamila. "Siłą zabrał dziecko pod prysznic, rozebrał i polewał wrzącą wodą"

W środę 10 maja prokuratura zapowiedziała zmianę zarzutów wobec Dawida B. i Magdaleny B. - W toku dotychczas przeprowadzonych czynności w postępowaniu bezsprzecznie ustalono, że 29 marca 2023 r. ojczym dziecka Dawid B. siłą zabrał dziecko pod prysznic, rozebrał i polewał wrzącą wodą, rzucał nim na podłogę oraz uderzał prysznicem, a następnie zabrał do kuchni, gdzie rzucił o rozgrzany piec węglowy - powiedział prok. Krzysztof Sierak. Przez pięć dni nikt nie udzielił chłopcu pomocy. W związku z nowymi ustaleniami śledczych, zarzuty wobec ojczyma zostaną zmienione na dokonanie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, a wobec matki rozważane jest uzupełnienie zarzutu o pomocnictwo w zabójstwie.

Prokuratura wcześniej zarzuciła 27-letniemu Dawidowi B., że 29 marca próbował pozbawić życia swojego pasierba, polewając dziecko wrzątkiem i rzucając go na rozgrzany piec węglowy. W ten sposób u Kamila doszło do ciężkich obrażeń ciała - oparzenia głowy, kończyn i klatki piersiowej. Zarzucono mu także znęcanie się nad dzieckiem ze szczególnym okrucieństwem. Dawid B. miał bić i kopać Kamila po całym ciele, przypalać go papierosami i doprowadzić u małoletniego do licznych złamań kończyn i oparzeń. 

35-letnia Magdalen B. na ten moment usłyszała zarzut narażenia dziecka na na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia, a także udzielenia pomocnictwa mężowi w znęcaniu się nad chłopcem, poprzez brak reakcji na zachowanie męża i nieudzielenie dziecku pomocy. Podejrzani przyznali do tak stawianych im zarzutów.

Więcej o: