Proces w sprawie Moniki S. oskarżonej o zabójstwo swojego 10-letniego syna dobiegł końca przed Sądem Apelacyjnym w Lublinie w ubiegły czwartek (16 marca). Cały proces odbył się za zamkniętymi drzwiami, czyli z wyłączeniem jawności. W środowe popołudnie (22 marca) sąd wyda orzeczenie w sprawie 42-latki.
Do zbrodni doszło pod koniec listopada 2019 roku w jednym z hosteli położonych w centrum Lublina. Pracownicy w godzinach popołudniowych odkryli ciało dziecka pozostawione pod kołdrą na łóżku w pokoju hotelowym. Szybko stało się jasne, że za śmierć 10-latka odpowiedzialna była jego matka. Kobieta usiadła na śpiącym chłopcu, zawiązała na jego szyi ręcznik i udusiła go. W trakcie procesu prokuratura przedstawiła dowody potwierdzające, że 42-latka kierowała się bezpośrednim zamiarem pozbawienia swojego syna życia. Biegli orzekli, że Monika S. była świadoma swojego zachowania w momencie dokonywania zbrodni. Kobieta przyznała się do winy.
Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
Pierwszy wyrok w tej sprawie zapadł w czerwcu 2021 roku. Przez wzgląd na brak okoliczności łagodzących oraz cały zebrany materiał dowodowy sąd wydał wyrok 25 lat pozbawienia wolności. Decyzja ta nie zadowoliła jednak żadnej ze stron. Podczas gdy obrońca Moniki S. przekonywał, że kara powinna być łagodniejsza, prokurator domagał się dla niej kary dożywocia. W miniony czwartek (16 marca) odbyły się mowy końcowe. W środowe popołudnie (22 marca) ma zostać z kolei ogłoszone orzeczenie sądu.
Jak informuje portal Lublin112, to nie pierwszy raz, gdy Monika S. zasiada na ławie oskarżonych. W ubiegłym roku kobieta usłyszała wyrok za przywłaszczenie sobie ponad 180 tys. zł z kasy organizacji działającej na rzecz ubogich i bezdomnych. Była prezeska Bractwa Miłosierdzia imienia Świętego Brata Alberta, miała dopuścić się licznych oszustw i wyłudzeń bankowych. Kobieta musi teraz oddać przywłaszczoną kwotę, uregulować 4,5 tys. zł grzywny oraz odbyć karę sześciu lat pozbawienia wolności.