Polacy winią przede wszystkim polityków za dezinformację klimatyczną. I mają rację

Politycy znaleźli się na pierwszym miejscu źródeł dezinformacji klimatycznej w nowym sondażu. Nie jest tak bez powodu - w ich wypowiedziach widzimy brak wiedzy, ignorancję i manipulację informacjami dotyczącymi środowiska i klimatu. Najnowszy przykład dał Jarosław Kaczyński. Tymczasem Polacy uważają, że dezinformuje głównie lub tylko "druga strona".
Zobacz wideo „Nie możemy żyć tylko marzeniami o polskim węglu. Musimy wykorzystać okazję"

Prezes PiS Jarosław Kaczyński odszedł z rządu i — w dniu, w którym o tym poinformował — pojawił się w programie "Gość Wiadomości" w Telewizji Polskiej. W dłuższym niż zwykle programie Danuta Holecka pytała o bieżące tematy polityczne, w tym ceny węgla i energetykę.

Kaczyński odpierał argumenty o tym, że gdyby rząd mocniej stawiał na energię odnawialną — szczególnie zablokowane przez PiS wiatraki na lądzie — teraz mielibyśmy mniejszy problem z dostępnością węgla i cenami energii. Stwierdził, że "wiatraki na lądzie (...) działają mniej więcej 10-12 proc. czasu". 

W rzeczywistości to dwa razy więcej, bo ok. 25 proc., a czasami nawet do 35 proc. Prezes PiS powiedział, że "nawet, gdyby wiatraków było znacznie więcej", to nie miałoby to znaczenia. Jednak nie tylko pozwoliłoby to zmniejszyć zużycie węgla, ale też obniżałoby rachunki — prąd z elektrowni wiatrowych jest tańszy od tego z "węglówek".

Zdaniem Kaczyńskiego "nikt na świecie jeszcze nie wymyślił takiego efektywnego sposobu magazynowania energii". Tymczasem już teraz istnieją metody magazynowania energii i są one stale rozwijane. Już teraz wykorzystujemy elektrownie wodne szczytowo-pompowe, coraz częściej stosuje się baterie. W ubiegłym roku w Polsce powstał największy trakcyjny magazyn energii w Europie.

To tylko jeden z przykładów manipulacji i dezinformacji w tematach związanych z transformacją energetyczną i kryzysem klimatycznym, jaki pada z ust polityków. Po więcej przykładów wystarczy sięgnąć choćby do zapisów ostatniego posiedzenia Sejmu, gdzie poseł Solidarnej Polski Janusz Kowalski twierdził, że w ramach unijnego systemu handlu emisjami "Polska w tym roku zostanie okradziona z 20 mld zł".

W rzeczywistości budżet państwa zarabia na tym systemie. Jak wyliczył ekspert WWF Marcin Kowalczyk, tylko w pierwszym półroczu 2022 roku przychody Polski z systemu ETS wyniosły ok. 11,9 mld zł. Z tego 4,7 mld przeznaczono na dodatek osłonowy - a więc te pieniądze trafiły bezpośrednio do obywateli. 5,4 mld to bezpośredni dochód budżetu państwa.

Politycy i firmy obwiniani o dezinformację

Te przykłady pokazują, że nie bez powodu politycy są najczęściej wymieniani jako źródło dezinformacji dot. klimatu i polityki klimatycznej. Wynika tak z nowego badania Instytutu Spraw Publicznych*.

Chociaż większość Polaków deklaruje świadomość problemu, to wg autorów badania "podatność polskiego społeczeństwa na ten rodzaj dezinformacji jest wysoka i wynika ze złożoności zagadnień związanych ze zmianą klimatu, niewystarczającego poziomu wiedzy, kompetencji medialnych oraz upolitycznienia tego tematu".

Jako główne źródła dezinformacji związanej z klimatem badani postrzegają polityków (45 proc.), przedstawicieli polskiego rządu (30 proc.), firmy związane z paliwami kopalnymi (27 proc. wskazań), biznes i międzynarodowe korporacje (25 proc. wskazań).

- Jednocześnie to głównie osoby zajmujące się polityką są wymieniane jako wiarygodne w mówieniu o klimacie, co wiąże się z tym, że to politycy często pełnią w mediach rolę ekspertów klimatycznych i kojarzeni są z wypowiedziami na ten temat. Osoby, które są specjalistami w dziedzinie klimatu, nie są zaś wystarczająco rozpoznawalne w przestrzeni publicznej — powiedziała współautorka raportu dr Paulina Sobiesiak-Penszko.

embed

Skomplikowane tematy i upolitycznienie

Zdaniem dr Pauliny Sobiesiak-Penszko dezinformacji sprzyja specyfika kultury komunikacyjnej, szum informacyjny, oraz pogłębiający się kryzys rynku medialnego. Ale także sam jej przedmiot - zmiany klimatu to wielki i złożony problem, dotykający w zasadzie wszystkich dziedzin życia i gospodarki. Jak powiedziała:

Na potencjał dezinformacji wpływa także złożoność procesów, które wiążą się z transformacją do neutralności klimatycznej, jak energetyka lub odchodzenie od paliw kopalnych. Bez zasięgnięcia fachowej wiedzy eksperckiej trudno jest samodzielnie weryfikować informacje pojawiające się w mediach. Na to nakłada się upolitycznienie narracji związanej z polityką klimatyczną, która coraz częściej wykorzystywana jest przez partie w bieżącej grze politycznej. To nie sprzyja merytorycznej dyskusji na ten temat. Znaczenie ma wreszcie poziom wiedzy i kompetencji medialnych Polek i Polaków, w tym umiejętność krytycznej analizy źródeł.

To, jak bardzo temat jest upolityczniony, widać wyraźnie w wynikach badania. Gdy Polacy są pytani o to, gdzie są źródła dezinformacji, a gdzie można znaleźć wiarygodną wiedzę — odpowiadają po liniach podziału politycznego. Wszyscy nie ufają politykom, ale wyborcy PiS widzą źródła manipulacji głównie w opozycji i odwrotnie. 

Analogicznie jest z mediami. Na pytanie o to, jakie kanały telewizyjne postrzegane jako najbardziej zaangażowane w rozpowszechnianie dezinformacji klimatycznej w Polsce, wyborcy wszystkich partii opozycyjnych, a także osoby, które nie chcą głosować, odpowiadają przede wszystkim: TVP. Jedynie wyborcy PiS uważają, że dezinformują przede wszystkim niezależne stacje, przede wszystkim TVN i w mniejszym stopniu Polsat.

Dr Jacek Kucharczyk, prezes Instytutu Spraw Publicznych, uważa, że polaryzacja polityczna przyczynia się do tego, że jesteśmy bardziej podatni na dezinformację. 

- Duża część zwolenników obecnej władzy wskazuje na Niemcy jako kraj odpowiedzialny za dezinformację klimatyczną, a zwolennicy opozycji sądzą, że dezinformację klimatyczną uprawia polski rząd. O tym, jak niebezpieczna może być sponsorowana przez rząd dezinformacja, świadczy fakt, że połowa społeczeństwa uwierzyła w opłaconą przez państwowe firmy energetyczne kampanię obciążającą Unię Europejską odpowiedzialnością za drastyczny wzrost cen energii. Szczególnie podatni na dezinformację okazali się sympatycy partii rządzących w Polsce — powiedział.

Teraz dezinformacja klimatyczna może być szczególnie groźna. Już teraz politycy — jak wspomniany Janusz Kowalski z Solidarnej Polski i inni — starają się wykorzystać kryzysową sytuację, by opóźnić lub trwale zatrzymać odchodzenie od węgla. Skutki — co do tego naukowcy nie mają wątpliwości — byłyby fatalne. Zużycie paliw kopalnych i związane z tym emisje gazów cieplarnianych muszą zacząć jak najszybciej spadać, bo stracimy szanse na zachowanie w miarę bezpiecznego klimatu Ziemi.

Farma wiatrowaNaukowcy: Możemy przegapić małą i niknącą szansę na zachowanie zdatnej do życia planety

*Metodologia: Badanie przeprowadzono w kwietniu 2022 roku. Sondaż zrealizowała firma IQS Sp. z o.o. wśród tysiąca uczestników i uczestniczek Panelu Opinie.pl, skupiającego sto dwadzieścia tysięcy panelistów. Badanie zrealizowano metodą ilościową z wykorzystaniem techniki CAWI (computer assisted web interview).

Więcej o: