Jak giganci rynku naftowego czyszczą sobie ręce. Nowy raport rysuje ponurą przyszłość, w której płomienie widać z kosmosu

W miliardowych transakcjach przejmowania pól naftowych pośredniczą banki deklarujące budowę zeroemisyjnego świata. Wielkie przedsiębiorstwa sprzedają swoje złoża firmom, które jeszcze mocniej podgrzewają atmosferę.

Tytułowe płomienie - największe w Afryce i na Bliskim Wschodzie - towarzyszą wydobyciu ropy naftowej. Takie zjawisko nosi nazwę wypalania (ang. flaring) i polega na spalaniu nadmiaru gazu ziemnego ulatniającego się z szybów. Dochodzi do tego, gdy na polu naftowym brakuje infrastruktury służącej do przechowywania lub przesyłania gazu. W takim wypadku pali się go, aby - nagromadzony - nie doprowadził do wybuchu. Słowem, bezsensownie spala się surowiec, który w innych miejscach świata robi się coraz droższy. Za ponad połowę wypalonego w ten sposób gazu odpowiada pięć państw: Rosja, Irak, Iran, Stany Zjednoczone i Algieria. Tylko w 2020 r. roku wypalono go tyle, ile rocznie wykorzystuje się w Ameryce Środkowej i Południowej.

Aby osiągnąć cele neutralności klimatycznej, ale również uspokoić żądających zmian akcjonariuszy, największe przedsiębiorstwa naftowe zaczęły wyprzedawać prawa do wydobywania ropy. Tylko w zeszłym roku zarejestrowano 498 transakcji na łączną sumę 198 mld dolarów.

Dowiedzieliśmy się o tym z najnowszego raportu EDF (Enviromental Defense Fund), organizacji, która w przeszłości walczyła z toksycznymi środkami owadobójczymi, plastikowymi opakowaniami w McDonalds, polowaniami na wieloryby i brakiem standardu czystości dla wód w amerykańskich rzekach. Wnioski płynące z raportu są jednak całkiem inne, niż na pozór mogłoby się wydawać - to, że duże firmy pozbywają się swoich szybów naftowych wcale nie oznacza, że nowi właściciele nie będą wydobywać ropy i wypalać gazu. 

Wręcz przeciwnie.

Płomienie nad Nigerią

Jeden z przykładów przywołanych w raporcie opisuje losy nigeryjskiego pola naftowego w Umuechem. Shell, Eni i TotalEnergies sprzedały tam w zeszłym roku swoje udziały prywatnej firmie Trans-Niger Oil & Gas, która zapowiedziała trzykrotne zwiększenie wydobycia. Nie wiadomo, czy się jej to udało, wiemy natomiast, że rękę nowego właściciela widać z kosmosu - dzięki zdjęciom satelitarnym twórcy raportu obliczyli, że liczba płomieni będących efektem wypalania gazu wzrosła czterokrotnie. 

To tylko jeden z wielu przypadków z ostatnich lat, gdy przedsiębiorstwa naftowe deklarujące ograniczenie emisji gazów cieplarnianych sprzedają udziały firmom, które o zmniejszaniu emisji niczego nie mówią. O ile Shell, Eni i TotalEnergies przystąpiły do programów mających na celu ograniczenie emisji metanu i zadeklarowały, że do 2030 r. na polach przez nich eksploatowanych nie będzie się już wypalać gazu ziemnego, to próżno takich postanowień szukać w celach nigeryjskiej firmy Trans-Niger Oil&Gas.

- Transakcje te mogą sprawiać wrażenie, jakoby sprzedający ograniczyli emisje, podczas gdy w rzeczywistości zanieczyszczenia są po prostu przenoszone do firm o niższych standardach klimatycznych – powiedział Andrew Baxter, dyrektor ds. transformacji energetycznej w EDF.

Emisja poza radarem

Trochę liczb: między 2017 a 2021 r. dokonano 3000 transakcji sprzedaży udziałów w sektorze wydobywczym ropy i gazu. Większość z nich została przeprowadzona pomiędzy firmami, które nie określiły swoich celów neutralności klimatycznej, a w 15 proc. przypadków aktywa od firmy deklarującej zaangażowanie w ochronę środowiska nabyła firma, która nic o tym nie wspomina.

Co trzecia transakcja dotyczyła sprzedaży majątku firmy państwowej, który zakupiła firma prywatna, czyli taka, której działalność trudniej prześwietlić i nadzorować.

Andrew Baxter powiedział, że niezależnie od intencji sprzedających, rezultatem takich transakcji jest fakt, iż miliony ton gazów cieplarnianych znalazły się poza społeczną kontrolą, a odwierty będą starzeć się pod mniejszym nadzorem.

1,6 mln dziur w USA

O tym, co dzieje się ze starymi odwiertami w USA, pisze "The New York Times".

W lipcu 2021 r. zajmująca się poszukiwaniami ropy i gazu firma Apache sprzedała 2100 swoich teksańskich szybów mało znanej firmie Slant Energy z Luizjany. Przed sprzedażą Apache co roku zabezpieczał 169 szybów przed przedostawaniem się do ziemi toksycznych substancji i wydobywaniem się z nich metanu. To oznaczało, że w ciągu dziewięciu lat udałoby się zabezpieczyć wszystkie niedziałające szyby - tych było dużo, aż 40 proc. z posiadanych przez Apache.  

Od kiedy odwierty znalazły się pod kuratelą Slant Energy, tempo zabezpieczenia spadło do dwóch szybów rocznie, co oznacza, że na zabezpieczenie wszystkich potrzeba 120 lat.

Z każdego nieużywanego i niezabezpieczonego szybu może wydobyć się tyle gazów cieplarnianych, ile z samochodu w trakcie 27-80 tys. km jazdy. W samych USA znajduje się ok. 1,6 mln niezabezpieczonych szybów.

Wyzwanie dla banków

Omawiający nowy raport EDT dziennikarze i eksperci zauważają, że problemy w nim poruszone staną się wyzwaniem dla sektora finansowego. Wprawdzie wiele banków przestaje udzielać pożyczek przedsiębiorstwom wydobywającym paliwa kopalne, jednak równie istotna jest kontrola nad fuzjami w sektorze wydobywczym i procesami przejmowania pól naftowych przez firmy, które nie zamierzają ograniczać emisji gazów. 

Z raportu wynika, że w takich transakcjach uczestniczyło pięć z sześciu największych amerykańskich banków będących jednocześnie członkami Net Zero Banking Alliance, koalicji banków na rzecz zrównoważonego rozwoju zwołanej przez ONZ. 

Oto szczegółowe dane o transakcjach bankowych w sektorze wydobywczym ropy naftowej z ostatnich pięciu lat:

  • w 211 przypadkach firmy deklarujące ograniczanie emisji metanu sprzedały akcje firmom tego nie deklarującym. Banki nadzorowały transakcje warte 115 mld dolarów,
  • w 298 przypadkach firmy deklarujące redukcję wypalania gazów sprzedały aktywa firmom tego nie deklarującym. Banki nadzorowały transakcje warte 144,9 mld dolarów,
  • w 155 przypadkach firmy-emisariusze programu walki z emisją metanu sprzedały swoje majątki firmom znajdującym się poza tym programem. Banki nadzorowały transakcję warte 76,8 mld dolarów.

- Koncerny naftowe i gazowe nie mogą odsprzedawać swojej odpowiedzialności za klimat. Kluczowe dla akcjonariuszy jest to, aby firmy w sposób realny i znaczący ograniczyły emisje - mówi. I dodaje: - Dotychczasowy sposób działania naraża nas na katastrofę. Gospodarka zerowego bilansu netto wymaga zerowego bilansu netto w zakresie fuzji i przejęć z zabezpieczeniami egzekwowanymi przez banki, firmy i inwestorów. Efektywnie działający sektor energetyczny potrzebuje nowych sposobów zawierania umów dotyczących ropy naftowej i gazu ziemnego, uwzględniających wpływ na środowisko naturalne.

Więcej o: