"Biała ropa". Odejście od paliw kopalnych ratuje planetę, ale rodzi nowe-stare problemy

Wydobycie może być niebezpieczne, groźne dla środowiska, wiąże się z ogromnymi pieniędzmi i geopolityką - i jest kluczowe dla produkcji energii. Ropy naftowej? Nie - litu, czyli głównego składnika baterii m.in. w samochodach elektrycznych. Obniżanie emisji i ratowanie klimatu wymaga wykorzystania wielu nowych technologii. Ale niektóre rodzą podobne problemy, co stare.

Cyfryzacja jest jednym z ważnych narzędzi walki ze zmianami klimatu. Poświęcono jej część najnowszego raportu ONZ-owskiego panelu naukowców (IPCC) na temat tego, jak zatrzymać kryzys klimatyczny. 

Z jednej strony technologie cyfrowe mogą przyczynić się do znacznego wzrostu efektywności energetycznej. Na przykład systemy zarządzania ruchem, zużyciem energii itd. mogą sprawić, że zużywamy mniej paliw, a co za tym idzie - emitujemy mniej gazów cieplarnianych. 

Z drugiej - cyfryzacja pozwala też zmniejszyć zapotrzebowanie na energię. Przykładem jest choćby praca zdalna. W związku z pandemią miliony ludzi, którzy jeszcze kilka lat temu każdego dnia dojeżdżali do pracy (często własnym samochodem) pracują z domu. Wiele firm i pracowników pozostaje przy zdalnym lub częściowo zdalnym modelu pracy pomimo luzowania obostrzeń, można więc zakładać, że to trend, który zostanie z nami na dłużej. Także załatwianie wielu spraw przez internet - od teleporad lekarskich po konferencje - oznacza oszczędność paliwa.

Zobacz wideo Prof. Miętus: Prawdopodobnie uda nam się uniknąć suszy, ale to eksperymentalne prognozy

Blaski i cienie technologii

Według danych cytowanych w raporcie IPCC, inteligentne urządzenia i systemy zarządzania, wraz odpowiednimi zachętami do korzystania i zmianami zachowań społecznych, mogą prowadzić do obniżenia emisji gazów cieplarnianych o 5-10 proc. - przy zachowaniu jednakowego poziomu życia. Korzyści są możliwe w małej i dużej skali, od domowych urządzeń po całe sieci energetyczne. 

Jednak jednocześnie rośnie zapotrzebowanie na urządzenia, które pozwalają nam wykonywać te czynności. A wraz z nimi - na materiały i surowce, z których powstają. Podobnie jak potrzebujemy coraz więcej materiałów, z których powstają np. baterie. Ich wydobycie i przetwarzanie - szczególnie w przypadku braku regulacji i standardów - może wiązać się z emisjami gazów cieplarnianych lub niszczeniem środowiska.

Jak pisze IPCC, "urządzenia cyfrowe zwiększają presję na środowisko ze względu na zapotrzebowanie na rzadkie metale i utylizację po zakończeniu eksploatacji". Poza kosztami środowiskowymi, są też społeczne. Brak odpowiednich regulacji, jak prawo pracy, BHP itd., może oznaczać, że ludzie pracują w niebezpiecznych warunkach. Dotyczy to zarówno wydobycia, jak i utylizacji oraz recyklingu odpadów.

Zapotrzebowanie na metale i inne materiał może też okazać się ograniczeniem rozwoju. Dzięki technologii i elektryfikacji spadnie - ostatecznie być może do zera - nasze zapotrzebowanie na ropę naftową i gaz. Jednak elektryczne wersje np. samochodów oznaczają zapotrzebowanie na inne surowice. Na przykład lit - być może jeden z ważniejszych surowców transformacji energetycznej. Jest od podstawą wytwarzania akumulatorów litowo-jonowych. Takie baterie pozwalają na wystarczająco efektywne i długie "przechowywanie" elektryczności, by napędzać samochody elektryczne. Mogą też być wykorzystywane jako magazyny energii, np. w domach - gdy panele słoneczne w ciągu dnia ładują akumulatory, a te dostarczają prąd w nocy.

Tworzenie paneli słonecznych, wiatraków i innych "zielonych" oznacza zapotrzebowanie na inne materiały, jak miedź, kobalt i rzadkie metale.  

Nowe materiał jak stare zasoby?

Obecnie paliwa kopalne napędzające światową gospodarkę znajdują się w dużych ilościach na terenie stosunkowo niewielkiej liczby państw. Nie trzeba szukać daleko, żeby zobaczyć, jakie rodzi to niebezpieczeństwa. 

Rosja jest dużym eksporterem ropy i gazu, a Europa uzależniła się od kupowanych stamtąd surowców. Teraz, gdy Rosja zaatakowała Ukrainę, kraje UE dalej płacą miliardy euro za surowce z Rosji.

Zielona energia ma - teoretycznie - pomóc budować odporność także na takie zagrożenia. W końcu żaden kraj nie może zakręcić kurka z wiatrem ani podnieść ceny na promienie słoneczne. Jednak pojawiają się obawy, surowce wykorzystywane w zielonych źródłach energii mogą zacząć być traktowane tak samo. Rzadkie metale i inne kluczowe surowce także znajdują się na terenach ograniczonej liczby państw - choć często są to inne kraje niż te, które obecnie są bogate w ropę czy gaz.

Nie musi to jednak oznaczać, że lit, miedź i inne takie zasoby staną się ropą XXI wieku. Po pierwsze, ich charakter jest zupełnie inny. Ropa, gaz i węgiel są paliwami, czy - używając fachowego określenia - nośnikami energii. Jeśli w elektrowni gazowej skończy się gaz, to przestanie produkować prąd. Samochód bez benzyny przestanie jechać. Wiatraki, panele słoneczne czy baterie wymagają konkretnych surowców, by je wyprodukować, ale później działają już w dużej mierze "same" (poza koniecznymi naprawami i konserwacją). Zatem gdyby jakiś kraj zdecydował się nagle przestać sprzedawać np. lit - lub inne kraje przestałyby go kupować - konsekwencje nie byłyby tak szybko i drastycznie odczuwalne, jak w przypadku ropy.

Naukowcy z IPCC zwracają też uwagę, że przy obecnym poziomie zużycia mamy zasoby kluczowych surowców na około 600 lat. Poza tym żaden kraj nie posiada więcej niż 30 proc. tych zasobów - z wyjątkiem dwóch. Litu i kobaltu. 

"Biała ropa"

Znacznie ponad 60 proc. światowych zasobów litu znajduje się w trzech krajach Ameryki Południowej, które "El Pais" nazywa "trójkątem litowym" - Argentynie, Boliwii i Chile. Według statystyk sprzed kilku lat najwięcej złóż miała Argentyna, jednak nowe dane pokazują, że jeszcze więcej litu ma Boliwia.

Wielu widzi to jako wielką gospodarczą szansę dla tych państwa, a lit bywa nazywany "białym złotem" - lub "białą ropą". Są też bardzo poważne obawy o możliwe zniszczenie środowiska. 

W komentarzu redakcyjnym prestiżowego pisma "Nature" zwracano uwagę na to, że wydobycie litu wiąże się z dużym zużyciem energii i wody, a pracownicy kopalń - często dzieci - pracuję w niebezpiecznych warunkach. Wydobycie litu może prowadzić do zanieczyszczenia powietrza, wody i degradacji gleby. Złoża znajdują się na pustynnych terenach, m.in. na pustyni Atacama. Zasoby wodne są tam bardzo ograniczone, zatem dodatkowe zużycie może oznaczać pozbawienie lokalnych mieszkańców dostępu do wody.

Drugim materiałem, z którym wiążą się podobne problemy, jest kobalt - także ważny element elektrod w bateriach. 70 proc kobaltu na świecie podchodzi z Demokratycznej Republiki Konga, gdzie ogromnymi problemami jest praca dzieci i niebezpieczne warunki.

Niektóre zasoby znajdują się w dużych ilościach na obszarach szczególnie cennych przyrodniczo. Na przykład w Amazonii ma miejsce nielegalne wydobycie złota (wykorzystywanego także przy produkcji elektroniki).

Recykling nie bez problemów

Naukowcy podkreślają, że kluczowy jest recykling takich materiałów - zarówno ze względu na ich ograniczone zasoby, jak i środowiskowe koszty ich wydobycia. Ale technologie recyklingu np. baterii są dopiero rozwijane. 

Unia Europejska stara się zwiększyć poziom recyklingu baterii i planuje m.in. żeby do końca tej dekady minimum 4 proc. litu w akumulatorach pochodziło z recyklingu. Do 2035 roku ten poziom miałby sięgnąć 10 proc.

Jednak - jak przekonywano w komentarzu na łamach "Nature" - taka polityka może mieć nieprzewidziane konsekwencje. Na przykład wprowadzanie minimalnych kwot poziomu recyklingu miałoby skłaniać firmy do tworzenia baterii z krótszym cyklem życia, niż to technicznie możliwe. Zamiast bardziej trwałych baterii, spełniony byłby cel recyklingu. Autorzy przekonują, że warto kłaść większy nacisk na ponowne wykorzystywanie całych akumulatorów, a nie tylko recykling surowców. Na przykład baterie z samochodów elektrycznych po czasie stają się zbyt mało wydajne - jeśli zasięg samochodu na jednym ładowaniu spada, to staje się on niepraktyczny. Ale te same baterie mogą trafić np. do domowego magazynu energii, gdzie przestrzeń nie jest ograniczona i można po prostu dołożyć ich więcej. W ten sposób te same baterie posłużą jeszcze latami. 

Więcej o: