"Wszystkie ręce na pokład". Naukowcy pokazują, co każdy może zrobić wobec kryzysu klimatycznego

Jeśli czekacie na wynalazek, który uratuje nas od zmian klimatu, nie musicie czekać dłużej. Już istnieje, składa się z metalowych i plastikowych elementów, waży kilka-kilkanaście kilogramów i nazywa się... rower. No dobrze - sam rower nie zatrzyma kryzysu klimatycznego. Ale według naukowców jest jednym z najbardziej efektywnych narzędzi, by ograniczyć emisje gazów cieplarnianych. Sprawdź, jakie są inne!

"Teraz albo nigdy" musimy zacząć działać, by zatrzymać zmiany klimatu na względnie bezpiecznym poziomie 1,5 stopnia Celsjusza - to podstawowe przesłanie nowego raportu ONZ-owskiego panelu ds. zmian klimatu. Opublikowany 4 kwietnia dokument stanowi ogromną, liczącą 3000 stron instrukcję tego, jak możemy uniknąć najgorszych skutków katastrofy klimatycznej. 

Bo wciąż jeszcze możemy to zrobić - taki jest drugi z kluczowych wniosków raportu IPCC. Konieczne jest natychmiastowe obniżenie emisji gazów cieplarnianych gdzie tylko się da - od produkcji energii, przez transport, po rolnictwo i przemysł. Do 2030 roku globalne emisje muszą spaść o około połowę. To niezwykle mało czasu - biorąc pod uwagę to, że w ostatniej dekadzie spowodowaliśmy rekordowy wzrost dwutlenku węgla pompowanego do atmosfery.

Podstawą są działania na poziomie systemowym - transformacja, a czasem wręcz rewolucja tego, skąd czerpiemy energię, jak wytwarzamy prąd, czym napędzamy transport, jak produkujemy jedzenie. Ale IPCC zwraca uwagę też na bardzo duże znaczenie zmian, które możemy - i musimy - podejmować w naszym życiu. Dotyczy to przede wszystkim mieszkańców krajów z rozwiniętą gospodarką, jak Polska. 

Christiana Figueres, była szefowa agendy ONZ ds. zmian klimatu i jedna z architektek Porozumienia paryskiego mówiła w podcaście Outrage + Optimism, że nowy raport IPCC nie pomija kwestii polityki i zmian systemowych, ale wychodzi poza tylko te elementy. 

- Raport mówi: hej, ty! Ty, zwykły człowieku. Ty możesz i musisz mieć swój wkład do tego. Wszystkie te zmiany zachowań w życiu codziennym to nie kwestia wielkich zmian politycznych, ogromnych inwestycji. Chodzi o to, żeby każdy z nas się przyłączył do działania. Wszystkie ręce na pokład. I tak, to dlatego, że jesteśmy coraz bardziej zdesperowani. Ale też dlatego, że demokratyzujemy ścieżkę do rozwiązania kryzysu. I wszyscy muszą się przyłączyć. 

Jak mówiła Priyadarshi Shukla z IPCC, wprowadzenie odpowiednich strategii politycznych, infrastruktury i technologii w celu umożliwienia zmiany stylu życia i zachowań może doprowadzić do zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych po stronie konsumentów o 40-70 proc. do 2050 roku. - Stanowi to znaczny, niewykorzystany potencjał - powiedziała. Co ważne, to potężne ograniczenie gazów cieplarnianych możemy osiągnąć bez wynalazków, technologii przyszłości czy drogich rozwiązań. Najczęściej wystarczą już istniejące technologie, jak samochód elektryczny czy rower, lub zmiany zupełnie niezwiązane z technicznymi nowinkami.   

Zamienić, zmniejszyć, ulepszyć

W raporcie ujęto badania, pokazujące, jakie dokładnie działania mogą najbardziej przyczynić się do ograniczenia tych emisji, za które bezpośrednio odpowiadamy jako konsumenci. Te możliwe działania podzielono na trzy kategorie tego, co możemy zrobić: zamienić (znaleźć alternatywy), zmniejszyć (lub unikać) oraz ulepszyć.

O przykładach takich działań Diana Ürge-Vorsatz z IPCC mówiła na konferencji prasowej na temat publikacji raportu:

- Z 60 działań indywidualnych, które oceniono w tym raporcie, największy potencjał [w ograniczeniu emisji dwutlenku węgla -red.] ma przestawienie się na chodzenie pieszo i jazdę rowerem, oraz używanie transportu elektrycznego. Inne skuteczne opcje to ograniczenie podróży lotniczych i ocieplenie domów. Jedną z możliwości jest przejście na zbilansowaną dietę roślinną. 

Wśród działań, których możemy unikać (lub zmniejszyć częstotliwość) najbardziej efektywne jest życie bez samochodu. Jeden lot samolotem mniej to kolejna rzecz, która zaoszczędzi dużo emisji dwutlenku węgla. Zmniejszenie marnowania jedzenia, ograniczenie zużycia paliwa przez jazdę ekonomiczną, oszczędzanie gorącej wody, jedzenie mniej mięsa - to kolejne zmiany, które mają znaczenie. Na mniejszą skalę, ale nie bez znaczenia jest ograniczenie kupowania m.in. ubrań czy elektroniki.

Najbardziej efektywne zmiany według danych w raporcie IPCC to: zmiana samochodu na transport publiczny oraz zmiana diety na wegańską lub zrównoważoną. Jedzenie wegetariańskie także ogranicza znacząco nasz ślad węglowy, choć mniej od całkowitej rezygnacji z produktów pochodzenia zwierzęcego. Jedzenie lokalne i sezonowe też oznacza mniejsze emisje CO2.

Ulepszeniem z największym potencjałem jest zamiana samochodu spalinowego na elektryczny (choć efekt zależy od konkretnych warunków - w kraju, gdzie prąd jest w większości z węgla, pozytywny efekt będzie mniejszy). Na drugim miejscu jest wybór elektryczności ze źródeł odnawialnych. Kolejne skutecznie działania dotyczą domów: ocieplenie budynku, stosowanie ogrzewania z pompy ciepła. Mniej skutecznie od samochodów elektrycznych, ale wciąż lepsze, jest zamienienie samochodu na mniejszy. 

Naukowcy podkreślają, że do wielu tych zmian konieczne są działania systemowe na poziomie firm, samorządów i państw. Jeśli ludzie mają przerzucić się na transport publiczny, to musi on zostać zapewniony przez władze i odpowiadać na potrzeby (wystarczająco częsty, punktualny itd.). Żeby więcej ludzi jeździło rowerami, potrzebna jest wygodna i bezpieczna infrastruktura. Czasem rolą władz może być edukacji i promocja - np. w kwestii zmiany diety na bardziej roślinną. Z drugiej strony także skończenie dopłat do mięsa i reklam takich produktów może ograniczyć ich spożycie.

Im więcej mamy, tym więcej możemy ograniczyć 

IPCC zwraca uwagę na sprawę, która może wydawać się oczywista, ale jest fundamentalna w kwestii sprawiedliwości klimatycznej: im bogatsi jesteśmy, tym bardziej możemy ograniczyć nasze emisje. Osoba, która żyje głównie z uprawy niewielkiego gospodarstwa w Kenii, powoduje wielokrotnie niższe emisje, niż mieszkaniec Warszawy z samochodem, domem, pełną lodówką i zagranicznymi wakacjami. Ta pierwsza nie ma już wielkiego pola do zmniejszenia swoich emisji - i nie można od niej tego wymagać. Ta druga ma całą gamę możliwość - mniej emisyjne zamienniki, ograniczenie konsumpcji i zrezygnowanie z niektórych rzeczy

"Około połowa energii zużywanej na świecie jest zużywana przez najbogatszych 10 proc. ludzi, z których większość mieszka w krajach rozwiniętych" - czytamy w raporcie. I trzeba pamiętać, że 10 proc. najbogatszych ludzi to nie milionerzy. Jeśli mieszkasz w Polsce, masz stałą pracę, samochód i mieszkanie - to najprawdopodobniej należysz do 10 proc. najbogatszych ludzi na świecie. Samotna osoba zarabiająca 4 tys. zł netto (mediana zarobków w Polsce) należy do 5 proc. najbogatszych ludzi na świecie.

Ślad węglowy osób z "górnych" 10 proc. jest średnio 175 razy (!) większy od tych z "dolnych" 10 proc. W Unii Europejskiej tylko 5 proc. gospodarstw domowych żyje tak, że ich emisje są w granicach pozwalających na zatrzymanie ocieplenia na poziomie 1,5 stopnia Celsjusza. 

Oczywiście między codziennymi wyzwaniami, od rosnących rat kredytów po drożejącą żywność, trudno czuć się jako "najbogatsza część świata" i znaleźć gotowość do wyrzeczeń. Ale wiele z tego, co pokazuje nam IPCC, wcale nie musi być wyrzeczeniami. Te zmiany w życiu mogą nie tylko zmniejszyć nasze emisje, ale też poprawić zdrowie, jakość życia i przynieść oszczędności. 

Lepsze dla klimatu = lepsze dla ciebie

Dowody cytowane przez IPCC wskazują na to, że proponowane zmiany stylu życia mogą poprawić nasze zdrowie i samopoczucie.

Na przykład dieta, która zmniejsza nasze emisje - mniej mięsa, lokalne i sezonowe jedzenie - jest jednocześnie lepsza dla zdrowia. Podobnie jak chodzenie pieszo czy jazda rowerem, które poprawiają naszą kondycję. 

Wiele z nich oznacza także oszczędności - szczególnie w długiej perspektywie. Na przykład ocieplenie domu i zainstalowanie pompy ciepła jest dużą inwestycją, ale po latach zwróci się dzięki mniejszym rachunkom za ogrzewanie. 

Wiele z rozwiązań, które mamy wobec kryzysu klimatycznego, nie wiąże się z dodatkowymi kosztami - a czasem są one niższe od obecnych. Energia z wiatru i słońca już jest tańsza od tej z paliw kopalnych. Efektywne wykorzystanie energii i oszczędzanie jej w domach oznacza oszczędność nie tylko CO2, ale też pieniędzy. Poruszanie się rowerem czy transportem zbiorowym kosztuje mniej, niż samochód i jego utrzymanie. 

Zatrzymanie kryzysu klimatycznego wymaga fundamentalnych i systemowych zmian, ale też - jak pokazuje IPCC - mniejszych i większych zmian w naszym życiu. Jednak możemy to robić nie tylko z determinacji do uniknięcia katastrofy, ale też z nadzieją, że budujemy dla siebie i innych lepsze życie.

Więcej o: