Oto, jak potężna grupa lobbystów pomaga koncernom naftowym blokować działania na rzecz klimatu

American Petroleum Institute otrzymuje miliony od firm naftowych - i pracuje za kulisami, aby zahamować lub osłabić ustawodawstwo związane z działaniami na rzecz zatrzymania zmian klimatu.

Ten artykuł ukazał się pierwotnie w "The Guardian" i republikujemy go w ramach Covering Climate Now, globalnej inicjatywy współpracy dziennikarskiej na rzecz lepszego relacjonowania kryzysu klimatycznego. 

Gdy w kwietniu Royal Dutch Shell opublikował swój roczny raport środowiskowy, koncern chwalił się, że dużo inwestuje w energię odnawialną. Gigant naftowy zobowiązał się do zainstalowania setek tysięcy stacji ładowania pojazdów elektrycznych na całym świecie, aby zrównoważyć szkody spowodowane spalaniem paliw kopalnych.

Tego samego dnia Shell wydał osobny raport ujawniający, że jego największa pojedyncza darowizna dla grup lobbystów politycznych w zeszłym roku została przekazana American Petroleum Institute (API - Amerykański Instytut Naftowy), jednemu z najpotężniejszych zrzeszeń branżowych w USA, które kreuje relacje przemysłu naftowego z Kongresem.

Wbrew publicznym deklaracjom Shella o wspieraniu pojazdów elektrycznych, dyrektor generalny API, Mike Sommers, zadeklarował sprzeciw wobec wielu działań środowiskowych prezydenta USA Joe Bidena, w tym propozycjom finansowania nowych stacji ładowania w USA. Twierdzi on, że "pośpieszne przechodzenie" na pojazdy elektryczne jest częścią "działań rządu mających na celu ograniczenie wyboru Amerykanów w zakresie transportu".

Miliony z branży dla grupy lobbingowej

Tylko w zeszłym roku Shell przekazał API ponad 10 milionów dolarów. A robi to nie tylko Shell. Większość pozostałych koncernów naftowych również jest znaczącymi sponsorami API - w tym ExxonMobil, Chevron i BP - chociaż nie podają one wysokości swoich wpłat do wiadomości publicznej.

Głębokie powiązania finansowe podkreślają siłę i wpływ API w przemyśle naftowym i gazowym oraz to, co politycy określają jako decydującą rolę zrzeszenia w stawianiu poważnych przeszkód dla nowej polityki i prawodawstwa klimatycznego.

Krytycy oskarżają Shell i inne duże firmy naftowe o wykorzystywanie API jako przykrywki dla działań branży. Podczas gdy firmy prowadzą kampanie reklamowe, twierdząc, że poważnie traktują kryzys klimatyczny, zrzeszenie branżowe działa za kulisami w Kongresie, aby opóźnić lub osłabić przepisy dotyczące ochrony środowiska.

Na początku tego roku Greenpeace potajemnie zarejestrował lobbystę Exxon Mobil w Waszyngtonie, który opisał API jako "chłopca do bicia" branży naftowej. Zrzeszenie ma brać na siebie krytykę ze strony opinii publicznej i polityków, jednocześnie odsuwając ją od poszczególnych przedsiębiorstw.

Keith McCoy, lobbysta pracujący dla ExxonMobilLobbysta: Czy zwalczaliśmy naukę ws. klimatu? Pewnie, że tak

Senator Sheldon Whitehouse, demokrata z Rhode Island i ostry krytyk PR-owej taktyki branży naftowej, oskarżył API o "kłamanie na skalę przemysłową" na temat kryzysu klimatycznego, w celu powstrzymania ustawodawstwa związanego z walką z globalnym ociepleniem.

- Czołowe koncerny naftowe i API jak najbardziej działają wspólne - stwierdził.

Whitehouse powiedział, że przemysł naftowy i gazowy zdaje sobie teraz sprawę, że kategoryczne zaprzeczanie zmianom klimatu nie jest już "społecznie akceptowalne". Firmy znalazły się pod presją, by zapewniać, iż wspierają nowe rozwiązania w zakresie energii, które są mniej szkodliwe dla środowiska. Ale to nie znaczy, że ich zapewniania powinny być przyjmowane za dobrą monetę.

- Pytanie, czy są szczerzy, czy to tylko nowa wersja negacjonizmu klimatycznego, pozostaje w tym momencie bez odpowiedzi - dodał senator.

Shell broni finansowania przez siebie API twierdząc, że chociaż nie zgadza się z niektórymi jego działaniami, to firma zajmuje miejsce w radzie nadzorczej i komitecie wykonawczym zrzeszenia, by mieć "większy pozytywny wpływ" od wewnątrz API. Firma naftowa twierdzi, że jej wpływ pomógł w przekonaniu zrzeszenia - który reprezentuje około 600 firm wydobywczych, rafinerii i innych grup interesu, takich jak producenci tworzyw sztucznych - do poparcia na początku tego roku idei podatku węglowego.

Z Bidenem w Białym Domu i wraz z rosnącą świadomością społeczeństwa na temat globalnego ocieplenia pojawiają się sygnały, że wpływ API może słabnąć. A jego członkowie są podzieleni co do tego, jak zareagować.

Francuski koncern naftowy Total opuścił grupę na początku tego roku z powodu swojej polityki klimatycznej. Rebelia udziałowców zmusza Exxon i Chevron do zakończenia uzależnienia od ropy naftowej. Wysoko postawieni menedżerowie ds. czystej energii w Shell zrezygnowali w grudniu z powodu zbyt wolnego tempa zmian w firmie.

API mierzy się również z rosnącą liczbą procesów sądowych, składanych pod przywództwem stanu Minnesota, które zarzucają, że zrzeszenie było centrum trwającej dziesięciolecia "kampanii dezinformacyjnej" w imieniu gigantów naftowych, której celem było negowanie zagrożenia związanego z paliwami kopalnymi.

Niezależnie od zagrożeń dla utrzymania wpływów przez API, senator Whitehouse mówi, że zrzeszenie reprezentuje prawdziwe oblicze branży. Zamiast wykorzystywać swoją znaczną siłę do forsowania przepisów dotyczących energii przyjaznej dla środowiska, API nadal lobbuje na rzecz zahamowania postępu - z błogosławieństwem przemysłu naftowego.

- Ich działalność polityczna w tym momencie ma charakter czysto negatywny, zupełnie sprzeciwiający się poważnej legislacji klimatycznej. Wielu z nich nadal opłaca oszustów negujących zmiany klimatu, którzy byli rzecznikami ich interesów od dekady lub dłużej - powiedział Whitehouse.

***

API, założony w 1919 roku w wyniku współpracy przemysłu naftowego z rządem podczas pierwszej wojny światowej, przekształcił się od tego czasu w znaczącą siłę polityczną, z prawie 240 milionami dolarów przychodów rocznie.

Jego zarząd został zdominowany przez dużych graczy przemysłu naftowego, takich jak Rex Tillerson, były szef Exxon, który później został sekretarzem stanu w administracji Donalda Trumpa, oraz Tofiq Al-Gabsani szef Saudi Refiningi, spółki zależnej państwowego giganta naftowego Aramco. Al-Gabsani jest również zarejestrowany jako lobbysta rządu saudyjskiego.

"Kluczowa rola" w walce z regulacjami środowiskowymi

API zatrudniał również profesjonalnych lobbystów, w tym Philipa Cooneya. Później pracował on w administracji George'a W. Busha jako szef sztabu Rady ds. Jakości Środowiska, dopóki nie został zmuszony do rezygnacji w 2005 r. w związku z manipulowaniem rządowymi raportami klimatycznymi w celu bagatelizowania naukowych dowodów dot. globalnego ocieplenia i zasiewania wątpliwości (wobec nauki - red). Wkrótce potem Cooney został zatrudniony przez Exxona. 

API zyskał na znaczeniu, gdy realia kryzysu klimatycznego weszły się do publicznego i politycznego dyskursu, a branża znalazła się w defensywie. Zrzeszenie branżowe, które - jak twierdził - reprezentuje firmy wspierające 10 mln miejsc pracy i prawie 8 proc. gospodarki USA, odegrało kluczową rolę w wysiłkach na rzecz walki z nowymi regulacjami środowiskowymi.

W wielu przypadkach API był gotowy do wykonania brudnej roboty, za którą poszczególne firmy nie chciały ponosić odpowiedzialności. W 1998 roku, po tym jak kraje podpisały Protokół z Kioto, aby pomóc w ograniczeniu emisji dwutlenku węgla, API opracował wielomilionową kampanię dezinformacyjną. Miała ona zapewnić, że "zmiany klimatyczne przestały być problemem". Zgodnie z planem sukcesem grupy byłaby sytuacja, w której wątpliwości (wobec globalnego ocieplenia - red.) staną się "powszechną wiedzą".

Przemysł od dawna wiedział o niebezpieczeństwie

Wiele z tych działań stanowi teraz podstawę kilku pozwów przeciwko API. Pierwszy został złożony w zeszłym roku przez prokuratora generalnego stanu Minnesota, Keitha Ellisona, który oskarża grupę o kłamanie na temat  skali kryzysu klimatycznego we współpracy z ExxonMobil i Koch Industries. Prokurator twierdzi, że "wcześniej nieznane dokumenty wewnętrzne" pokazują, że API i inni dobrze rozumieli niebezpieczeństwa przez dziesięciolecia, ale "zaangażowali się w kampanię PR-ową, która była nie tylko fałszywa, ale także bardzo skuteczna" w podważaniu wiedzy naukowej o klimacie.

Miasto Hoboken w New Jersey również wniosło pozew przeciwko API. Twierdzi w nim, że w ramach nielegalnej zmowy zrzeszenie branżowe dołączało i finansowało organizacje fasadowe, które prowadziły "manipulujące kampanie reklamowe i komunikacyjne, promujące dezinformację klimatyczną".

W pozwach zarzucono API, że finansował on naukowców znanych z negowania lub bagatelizowania zmian klimatu, a także przekazywał miliony dolarów pozornie niezależnym organizacjom, takim jak Cato Institute i George C Marshall Institute, które negowały lub lekceważyły narastający kryzys środowiskowy.

"API należało do co najmniej pięciu organizacji, które promowały wśród konsumentów dezinformację o produktach z paliw kopalnych. Te organizacje fasadowe zostały utworzone po to, aby tworzyć dezinformację klimatyczną i przekonywanie do sprawy z pozornie obiektywnego źródła, podczas gdy w rzeczywistości były finansowane i kontrolowane przez ExxonMobil i innych sprzedawców produktów z paliw kopalnych"

- twierdzi prokurator Ellison w pozwie.

Nie zawsze wyglądało to w taki sposób

Kiedy Terry Yosie dołączył do API w 1988 roku jako wiceprezes ds. zdrowia i środowiska, zrzeszenie branżowe od lat finansowało naukowców do badania kwestii klimatycznych po tym, jak pojawiły się wielokrotne ostrzeżenia. W 1979 r. API i jego członkowie utworzyli Grupę Zadaniową ds. Klimatu i Energii, składającą się z naukowców z firm naftowych i gazowych, aby dzielić się wynikami badań.

Yosie, który przeszedł do API z rządowej Agencji Ochrony Środowiska (EPA), miał do dyspozycji budżet wysokości 15 milionów dolarów, z czego m.in. finansował warsztaty na temat zmian klimatu prowadzone urzędników EPA i innych specjalistów.

- Zgromadziłem ich przed dyrektorami wyższego szczebla firm przemysłu naftowego wyłącznie w celu upewnienia się, że branża ma jakiś poziom zrozumienia tego, co inni znaczący interesariusze myślą o zmianach klimatu, gdzie widzą problemy, na jakich informacjach polegają - powiedział.

Kiedy Yosie odszedł z API w 1992 roku, wierzył, że grupa lobbingowa zajmująca nadal poważnie podchodzi do kwestii rosnących dowodów na zachodzenie zmian klimatu. Ale rok później rozwiązano grupę zadaniową ds. klimatu - w tym samym czasie, gdy Exxon porzucił jeden z największych w branży programów badawczych nt. zmian klimatycznych.

Yosie uważa, że skonfrontowane z rzeczywistymi rozmiarami nadciągającej katastrofy API i firmy naftowe przestraszyły się i zdecydowały na działania oparte o negowanie zmian klimatu.

- Uważam, że kiedy kwestia klimatu zaczęła przesuwać się z peryferii do centrum, nastąpiła zbiorowa utrata zaufania do całej branży i pojawiła się obawa, że jest to debata, której nie da się wygrać - powiedział.

API i jej sponsorzy sfinansowali i założyli organizację fasadową, zwodniczo nazwaną Globalną Koalicją Klimatyczną, aby zebrać rzekome dowody na to, że kryzys klimatyczny jest mistyfikacją. Pod koniec lat 90. przewodniczący GCC, William O’Keefe, był jednocześnie wiceprezesem wykonawczym API. Fałszywie twierdził, że "klimatolodzy nie mówią, iż spalanie ropy, gazu i węgla nagrzewa Ziemię".

API i GCC atakowały Billa Clintona za jego poparcie dla protokołu z Kioto przy pomocy "globalnego planu komunikacji na temat klimatu", który przeinaczał fakty dotyczące globalnego ocieplenia.

Miliony na kampanie denialistów klimatycznych

Związek między API a gigantami naftowymi przez cały ten czas pozostawał bardzo bliski. Dyrektor Exxona zasiadał w komitecie wykonawczym grupy lobbystów przez większość z ostatnich trzech dekad i obie organizacje współdziałały, promując negowanie kryzysu klimatycznego.

Wysiłki API koncentrowały się na Kongresie, gdzie branża sprzeciwiała się działaniom politycznym, takim jak przepisy dotyczące handlu uprawnieniami do emisji z 2009 r, które miały na celu kontrolę emisji dwutlenku węgla.

- Większość funduszy dla Partii Republikańskiej i prawdopodobnie bardzo znaczna część dużych sum pieniędzy z niejawnych źródeł tej partii pochodzi z przemysłu paliw kopalnych - powiedział senator Whitehouse. W zeszłym roku API pośrednio przekazało 5 milionów dolarów konserwatywnemu komitetowi Senate Leadership Fund na poparcie republikańskich kandydatów w wyborach (z których wielu kwestionuje nauki o klimacie) oraz na kampanie członków komisji ds. energii w obu izbach Kongresu.

Rosnący niepokój społeczny i odejście przyjaznego dla branży naftowej Donalda Trumpa z Białego Domu wymusiło zmianę sposobu działania na API. W marcu pokazała projekt Climate Action Framework (ang. plan działania na rzecz klimatu), który po raz pierwszy wyraża poparcie dla takich decyzji, jak opodatkowanie emisji dwutlenku węgla. Organizacja wyraziła również poparcie dla Porozumienia paryskiego.

API nazwała plan "solidnym", ale inni zwracają uwagę na brak konkretów. Ponadto szczerość intencji planu została zakwestionowana, gdy na początku tego roku lobbysta Exxon został przyłapany przed kamerą, mówiąc, że podatek węglowy nigdy nie zostanie wprowadzony, a wsparcie dla tego środka było tylko PR-ową sztuczką mającą na celu powstrzymanie poważniejszych działań.

Utrata wsparcia API ze strony firmy Total z jednej strony i rezygnacja dyrektorów Shella z powodu przeciągania przez firmę wsparcia ekologicznych paliw z drugiej sugeruje, że są oznaki zmiany postaw w samej branży.

Shell i BP zapowiedziały, że będą stale rewidować swoje wsparcie dla API. Shell oświadczył także, że w obszarach, w których nie zgadza się ze stanowiskiem API, firma "będzie prezentować swoje stanowisko osobno".

Jednak Peter Frumhoff, dyrektor ds. nauki i polityki w organizacji Union of Concerned Scientists, jest sceptyczny, czy nastąpiła jakakolwiek znacząca zmiana kierunku.

- Myślę, że można uczciwie powiedzieć, iż API i jego czołowe firmy członkowskie mają wspólny cel, którym jest utrzymanie trwania społecznego przyzwolenia dla przemysłu naftowego i gazowego, a tym samym umożliwienie im dalszego wydobycia ropy i gazu przez tak długo, jak to możliwe, z największymi zyskami jakie są możliwe - powiedział.

Chris McGreal pisze dla amerykańskiego "Guardian" i jest byłym korespondentem "Guardiana" w Waszyngtonie, Johannesburgu i Jerozolimie. Jest autorem książki "American Overdose, The Opioid Tragedy in Three Acts".

Tłumaczenie: Patryk Strzałkowski

embed
Więcej o: