Płonie Rosja, płonie Kanada. Gorący sezon zaczął się wyjątkowo wcześnie. Są i "pożary zombie"

Maria Mazurek
Arktyka znów płonie - i nie tylko ona. Na północy Ameryki i sporej części rosyjskiego interioru zaczął się sezon płonącej tajgi i lasów. Sprzyjają mu rekordowe miejscami - jak na tę porę roku - upały. Lata jeszcze nie ma, a gdzieniegdzie już jest upiornie gorąco, są też miejsca, gdzie "żyją" pod ziemią "pożary zombie" - ogień tli się tam od zeszłego roku.
Zobacz wideo Mroźna zima a globalne ocieplenie. „Utrwaliło się oczekiwanie, że będzie tylko cieplej"

Niektórzy narzekają na chłodną wiosnę w Polsce, choć zapominają jednocześnie, że już parę ostatnich majów było zimniejszych niż przeciętnie. Twarde dane pokazują, że anomalia temperatury w maju 2021 r. w Polsce wyniosła -1,4 stopnia Celsjusza w porównaniu z wieloletnią średnią (1991-2020), ale był to też maj cieplejszy o zeszłorocznego, kiedy ta anomalia wyniosła -2,4 stopnia. Nie ulega wątpliwości jednak, że pierwsze miesiące roku były relatywnie zimne. W okresie od stycznia do maja tego roku anomalia temperatury w Polsce wyniosła -1 stopień i była najniższa od 2013 roku. Rzeczywiście w naszym kraju i ogólnie w części Europy jest ostatnio wyjątkowo chłodno (co w żaden sposób nie jest zaprzeczeniem zmian klimatu i globalnego ocieplenia).

Nie o Polsce jednak dziś będziemy dziś pisać. Na świecie są rejony, gdzie minione tygodnie naznaczone były wyjątkowo wysokimi jak na tę porę roku temperaturami. I wcale nie chodzi o kraje na południe od nas, bliżej równika.

Rosja. Rekordy majowego gorąca. W Ameryce Północnej też upały

Niedawno opisywaliśmy między innymi rekordy majowego ciepła w Rosji, także w jej części położonej za kołem podbiegunowym. Jak zauważył Scott Duncan, jeden z aktywnych w mediach społecznościowych meteorologów, zajmujący się także kwestiami klimatycznymi, średnie temperatury na Syberii są o około 20 stopni Celsjusza wyższe niż zwykle o tej porze roku. 

A to wcale nie koniec, bo drugi tydzień czerwca ma kontynuować anomalie temperaturowe i odchylenie w górę od wieloletniej średniej. Nie tylko na Syberii zresztą. Gorąco jest w Finlandii. 3 czerwca w Nuorgam, w najbardziej wysuniętej na północ stacji meteorologicznej w tym kraju, położonej już w Arktyce, odnotowano 29,3 stopnie Celsjusza na plusie. 

Jak na ten rejon i na ten czas roku to wyjątkowy upał - podkreśla fińska agencja meteorologiczna. Wyjątkowo ciepło jest także (i ma nadal być) w Ameryce Północnej. 

Temperatury w Kalifornii przekraczają już 100 stopni Farenheita, czyli sięgają blisko 38 stopni Celsjusza (37,7). Upały nie zatrzymają się jednak na południu Stanów Zjednoczonych. Mają zajmować kolejne obszary na wschodzie, a także te położone wyżej na północ. 

Do pokonania (psychologicznego) progu 100 stopni Farenheita zbliża się też centralna Kanada. W tym tygodniu krajowa służba meteorologiczna wydała dla dwóch prowincji - Alberta i Saskatchewan - ostrzeżenia przed upałami. W Calgary temperatura w dzień w środę 2 czerwca wyniosła w najgorętszym momencie 30,8 stopnia, minimalnie poniżej rekordowego odczytu (z 1970 roku), który wynosi 31,1 stopnia. 

Budowa na ŚnieżnikuCzescy ekolodzy chcą wstrzymania finansowania budowy wieży na Śnieżniku

Płoną lasy borealne w Rosji i Kanadzie

Wyjątkowo wysokie temperatury niosą ze sobą różne konsekwencje. Między innymi zwiększają ryzyko wystąpienia pożarów, tymczasem niedawno zaczął się sezon płonących lasów borealnych (w Eurazji określanych jako tajga). Takie pożary mają miejsce co roku, w ostatnich latach stają się jednak  intensywniejsze i trwają dłużej, co eksperci łączą ze zmianami klimatycznymi. Przeciągające się okresy upałów i suszy sprzyjają występowaniu takich zjawisk.

Sezon płonącej tajgi zaczyna się w maju i trwa do października. W tym roku na części obszaru Syberii, w okolicach Omska i Tiumenia, lasy zaczęły płonąć w połowie kwietnia - i nadal się palą. W mediach społecznościowych pojawiają się nagrania szalejącego ognia i walczących z nim strażaków - na jednym z filmów widać, jak schronili się przed żywiołem w małym jeziorze. 

Pali się też tajga w Jakucji, na terenach położonych dalej na wschodzie Rosji. Portal Syberian Times donosił niedawno o trudnej sytuacji w okolicy wioski Tiubia, gdzie na miejsce skierowano jednostki ministerstwa do spraw nadzwyczajnych lokalnego rządu. Rząd federalny z kolei przeznaczył równowartość ponad 6 milionów dolarów na walkę z pożarami w Jakucji - tyle w ciągu lat ma zostać wydane na przede wszystkim zakup sprzętu. 

To wszystko widać dobrze z orbity Ziemi. Śledzą je satelity, między innymi wchodzące w skład europejskiego programu Copernicus, który w ramach projektu CAMS (Copernicus Atmosphere Monitoring Service - Usługa Monitorowania Atmosfery) śledzi pożary lasów na półkuli północnej. 

Z pierwszych tegorocznych obserwacji CAMS wynika, że z jednej strony intensywność pożarów tajgi na wschodzie Syberii jest niższa niż przeciętnie, natomiast na zachodzie zjawisko jest już dość intensywne, co może budzić obawy, szczególnie, że to dopiero początek sezonu - jego szczyt przypada na lipiec i sierpień. Tymczasem między 1 kwietnia a 24 maja liczba pożarów i szacowanych emisji z nimi związanych w Omsku i Tiumienu znacznie przekraczała średnią z lat 2003-2020. Emisje z płonących lasów w okolicy tych miast były odpowiednio drugie i trzecie najwyższe w historii pomiarów. A sezon dopiero się zaczyna. 

Duże pożary borealne w połowie maja pojawiły się też w centralnej części Kanady, w prowincjach Manitoba i Ontario. Z powodu ognia do atmosfery przedostało się blisko 0,9 megatony dwutlenku węgla - wyliczają eksperci programu Copernicus. Dym przemieszczał się na setki kilometrów i docierał nad Atlantyk. W mediach pojawiły się poradniki dotyczące tego, jak zabezpieczyć (ludzi, dom, biznes) przed ogniem i smogiem. Na terenach zurbanizowanych nie można wykluczyć jeszcze jednego czynnika ryzyka: w czasie pandemii, w dodatku przy ciepłej pogodzie, ludzie często wybierają odpoczynek na zewnątrz. A większość pożarów w okolicach skupisk ludzkich związana jest właśnie z aktywnością człowieka (takie wnioski wyciągnęli naukowcy badający "dzikie" pożary w Kalifornii w poprzednich dwóch latach). 

Dym z pożarów zastępuje lód. Widok na jezioro Winnipeg w KanadzieDym z pożarów zastępuje lód. Widok na jezioro Winnipeg w Kanadzie Źródło: Zdjęcie satelitarne, NASA, wykonane 18 maja 2021 r.

Niebezpieczeństwo czyha pod ziemią

Są one niebezpieczne z kilku powodów. Trudno je gasić, bo występują często w miejscach, do których dostęp jest mocno utrudniony. Tak naprawdę taki pożar skutecznie zakończyć może przede wszystkim deszcz w odpowiedniej ilości. Do tego, lasy borealne rosną tam, gdzie mamy także torfowiska. Pokłady torfu potrafią palić się bardzo długo, ogień może zejść "pod ziemię" i tlić się miesiącami. Zdarza się, że pożar, który wybuchnie latem czy jesienią jednego roku, przetrwa do wiosny roku następnego. Takie zjawisko określane jest mianem "pożaru zombie" - ogień utrzymuje się niczym żywy trup z horroru. 

To, że w tym roku borealne pożary na Syberii zaczęły się wyjątkowo wcześnie może oznaczać, że część z nich to "stary" ogień, tlący się od ubiegłego roku, pod śniegiem, pod wierzchnią warstwą gleby, niewidoczny dla ludzi. Do czasu, gdy wysuszone torfowisko zajmie się już otwartym płomieniem. 

Pożar lasu dla natury nie zawsze jest zły. Są miejsca, w których to istotny czynnik sprzyjający wzbogacaniu gleby i roznoszeniu nasion. Ale nie w Arktyce. Torf zbudowany jest z martwej materii organicznej, gromadzonej przez lata, niezwykle bogatej w węgiel (w końcu był też często wykorzystywany jako paliwo). Torfowiska według szacunków zajmują około 3 proc. powierzchni lądów, ale jednocześnie zawierają aż 25 proc. zasobów węgla na świecie. Podczas pożarów ten gromadzony przez setki lub tysiące lat węgiel jest gwałtownie uwalniany do atmosfery. 

Sąd Najwyższy (zdjęcie ilustracyjne)Sąd Najwyższy wypowiedział się w sprawie smogu w polskich miastach

Ogromne pożary w Arktyce i rejonach subarktycznych w ubiegłym roku były odzwierciedleniem warunków pogodowych na tym obszarze - było bardzo ciepło i jednocześnie wyjątkowo sucho. Jak będzie w tym roku? Na razie zbyt wcześnie na prognozowanie, jaki obszar będą obejmować, jak będą intensywne i jaki będzie ich wpływ. Jak na razie wiadomo - podaje to serwis ds. zmian klimatu prowadzony w ramach programu Copernicus (CAMS, Copernicus Climate Change Service) - że w kwietniu obserwowano ujemną wilgotność gleby i dodatnią temperaturę nad północną Syberią. To warunki sprzyjające powstawaniu pożarów. 

Pożary w obwodzie tiumeńskim na Syberii.Pożary w obwodzie tiumeńskim na Syberii. Źródło: UE, obraz z satelity Copernicus Sentinel-2 10 kwietnia 2021 r.

Wysokim temperaturom i okresom suchym sprzyjają z kolei zmiany klimatu - takich konsekwencji spodziewają się naukowcy badający ten temat. Tereny położone na wysokich szerokościach geograficznych ocieplają się najszybciej na Ziemi, a sama Arktyka już trzy razy szybciej niż wynosi średnia dla całego świata. Z badań opublikowanych w maju w prestiżowym czasopiśmie "Nature" wynika, że w ostatnich dekadach coraz częściej mamy do czynienia z warunkami sprzyjającymi "pożarom zombie" - i takie pożary występują częściej (badali oni to zjawisko na Alasce i Kanadzie).

Za wcześnie jest jak na razie, by temu, co dzieje się na północy w tym roku, przypisywać klimatycznym zaburzeniom, jednak obserwowany trend z ostatnich lat jest wyraźny. Coraz intensywniejsze pożary w Arktyce to jeden z najbardziej namacalnych przejawów zmian klimatu.

Więcej o: