Zielony ma być nie tylko kamuflaż. Wojska NATO skręcają ku klimatowi

Polskie wojsko będzie oceniać, czy do 2050 roku może stać się neutralne klimatycznie. W USA poszli krok dalej i uczynili zmiany klimatu jednym z kluczowych problemów bezpieczeństwa. Szefostwo NATO podchodzi do tematu podobnie. Zachodnie wojska mają przejść podobne przeobrażenia jak ich państwa. Być bardziej eko.

Na początku tego roku ton nadała nowa administracja Joe Bidena. Następca bardzo sceptycznie nastawionego do tematu zmian klimatu Donalda Trumpa jest zdeterminowany pokazać swoją odmienność. Jednym z pierwszych nakazów wobec Pentagonu było więc poważne podejście do wpływu zmian klimatu na bezpieczeństwo USA.

Częściowo zalana baza lotnictwa USA Offutt w Nebrasce, wskazywana jako jedna ze strat wojska USA powiązanych ze zmianami klimatu

Zobacz wideo

USA już mają priorytet, NATO może być kolejne

W jednym ze swoich pierwszych komunikatów do wojska nowy sekretarz obrony Lloyd Austin oznajmił pod koniec stycznia, że ze skutkiem natychmiastowym klimat i skutki zmian w nim zachodzących będą miały pierwszeństwo we wszelkich działaniach i ocenach ryzyka. Ma to "ograniczyć niepewność" wynikającą z braku odpowiedniej wiedzy na temat efektu zmian klimatu dla USA. - Zgodnie z nakazem prezydenta, uwzględnimy wpływ zmian klimatu w naszych ocenach ryzyka, opracowywanych strategiach i wskazówkach planistycznych - stwierdził Austin.

Pentagon ma otwarcie uwzględniać ryzyka związane ze zmianą klimatu w modelowaniu, symulacjach, grach wojennych, analizach i kolejnej Narodowej Strategii Obrony. - Ponadto, zmieniając podejście do kwestii naszego śladu węglowego, Departament Obrony może być źródłem pozytywnych zmian, wspomagając rozwój na dużą skalę technologii przyjaznych klimatowi - stwierdził Austin.

W podobnym tonie wypowiada się sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. Norweski polityk w przeszłości zajmował się między innymi tematami środowiska w krajowym rządzie, więc temat jest mu bliski. Podkreślał, że zmiany w klimacie zmieniają też środowisko bezpieczeństwa państw Sojuszu. - To jest coś, co zwielokrotnia ryzyka. Zmiana klimatu prowadzi do częstszych ekstremalnych zjawisk pogodowych. Powodzi i susz zmuszających ludzi do migracji, do zażartej walki o kurczące się zasoby, o wodę i ziemię - mówił Stoltenberg. Wyraził przy tym nadzieję, że na najbliższym szczycie NATO w Brukseli (który nie wiadomo kiedy konkretnie się odbędzie z powodu pandemii), przywódcy państw Sojuszu zadeklarują neutralność klimatyczną swoich wojsk do 2050 roku.

Joe BidenBiden mógł rozczarować, na razie pozytywnie zaskakuje ws. klimatu

Polskie wojsko widzi raczej środowisko niż klimat

W odpowiedzi na pytania Gazeta.pl MON deklaruje, że już wstępnie zastanawia się nad tym, czy Siły Zbrojne RP byłyby w stanie spełnić taki cel. Wynika to z decyzji na szczeblu unijnym, które nakazują państwom członkowskim UE dążenie do neutralności klimatycznej w 2050 roku.

MON podkreśla, że "dokumenty strategiczne i planistyczne dotyczące Sił Zbrojnych uwzględniają problematykę zmian klimatu". Co więcej, ministerstwo deklaruje, że już teraz, będąc świadomym zmian klimatycznych, dba o środowisko naturalne. - Trwają prace nad nowymi wytycznymi do prowadzenia polityki w zakresie ochrony środowiska - stwierdzono. Co roku na biurko szefa MON ma trafiać do zatwierdzenia "Informacja o stanie środowiska i działalności proekologicznej w komórkach i jednostkach organizacyjnych".

Rzeczywiście od czasu PRL sporo się zmieniło w wojsku jeśli chodzi o ochronę środowiska. Na poligonach nie można do woli ścinać czy uszkadzać drzew, nie można kopać latryn czy zakopywać śmieci. Nie można nawet do woli kopać okopów, a tylko w miejscach uzgodnionych z leśniczym i po fakcie trzeba je zasypać. Trzeba też dbać, aby smary czy paliwo nie wsiąkały w ziemię.

- O klimacie to raczej żołnierz nie usłyszy. To jest raczej rodzaj obowiązkowej świadomości ekologicznej budowanej na zasadzie "dbajcie o to, bo trzeba będzie płacić Lasom Państwowym, albo dostaniemy kary". Drzewa, śmieci i wycieki - mówi anonimowo Gazeta.pl żołnierzy zawodowy. - No i nie ma już ropowania [wojskowa sztuczka polegająca na smarowaniu ropą pojazdów na pokazy czy defilady, nadająca im połysk - red.]. Teraz robi się to samo olejem jadalnym - dodaje.

Ochrona środowiska przed zanieczyszczeniami, poprawa efektywności energetycznej czy oczyszczanie ścieków to jednak inna płaszczyzna problemu niż podejmowany przez na przykład Amerykanów wpływ zmian klimatu na bezpieczeństwo państwa. Nie uzyskaliśmy konkretnej odpowiedzi na to, jakie zagrożenia dla Polski ze strony zmian klimatu widzi MON i wojsko. - Podejmowane przez resort działania proekologiczne, które szeroko opisaliśmy we wcześniejszej korespondencji, są bezpośrednią odpowiedzią na zdiagnozowane ryzyka związane ze zmianami klimatu. - odpowiedział dopytywany MON.

Jedynym jawnym dokumentem, w którym można znaleźć poruszony temat wpływu zmian klimatu na bezpieczeństwo Polski, jest Strategia Bezpieczeństwa Narodowego z 2020 roku.

Zagrożenie dla bezpieczeństwa w obszarze ochrony środowiska naturalnego stanowią również postępujące zmiany klimatu, które mogą powodować groźne i wcześniej nie występujące na terenie Polski anomalie pogodowe (np. długotrwałe susze), obejmujące duże obszary kraju, a także zanieczyszczenia oraz emisje szkodliwych substancji, w tym powodujące smog. Przekłada się to na pogorszenie stanu zdrowia mieszkańców Polski, może negatywnie wpływać na bezpieczeństwo żywnościowe kraju i dostępność zasobów wodnych dobrej jakości. Wyzwaniem jest zachowanie wszystkich funkcji lasów, jako jednego z kluczowych elementów bezpieczeństwa ekologicznego kraju.

Emisje dwutlenku węgla i scenariusz spadku emisji zgodny z celem 1,5 stopnia CelsjuszaNeutralność klimatyczna. Decyzje w najbliższej dekadzie odegrają kluczową rolę

Zmiany na pewno będą

Klimat jako taki i jego zmiany są na liście potencjalnych źródeł zagrożenia dla bezpieczeństwa już od dekad: Katastrofy naturalne prowadzące do katastrof humanitarnych, masowych migracji i konfliktów czy rywalizacja o dostęp do zasobów słodkiej wody i ziemi nadającej się do uprawy. Niestabilność zawsze stwarza ryzyko kryzysu i konfliktu, a to może oznaczać konieczność zaangażowania sił zbrojnych. Tego rodzaju wątki były regularnie poruszane w rozmaitych analizach. Zwłaszcza od lat 90., kiedy wobec wygaśnięcia zimnej wojny zniknęło podstawowe zagrożenie dla światowego pokoju i można było bardziej zwrócić uwagę na inne problemy.

Do niedawna było to jednak postrzegane jako problem państw mniej rozwiniętych, zwłaszcza afrykańskich. Co za tym idzie dla sił zbrojnych państw Zachodu wszystko to miało znaczenie jeśli chodzi o prowadzenie operacji ekspedycyjnych, misji stabilizacyjnych czy humanitarnych. W ostatniej dekadzie zaczęto sobie jednak zdawać sprawę, że zmiany klimatu stworzą zagrożenia też bezpośrednio dla zamożnych państw NATO i ich sił zbrojnych.

Wyjątkowo głośno mówią o tym Amerykanie. Ich wojsko działa praktycznie na całym globie i ma rozrzucone na nim setki baz. Zmiany klimatu widzą więc głównie przez pryzmat zagrożenia dla tych placówek. Zwłaszcza na terenie samych USA, gdzie szereg baz to spore miasta, w których służą, pracują i żyją dziesiątki tysięcy ludzi. Ich przeniesienie oznaczałoby ogromne koszty i praktycznie nie wchodzi w grę. Pozostają więc zagrożone na przykład coraz częstszymi huraganami (np. kilka dużych baz na południowym odcinku atlantyckiego wybrzeża USA, takich jak zniszczona przez huragan w 2018 roku baza lotnicza Tyndall na Florydzie), większymi powodziami (zalana w 2019 roku po raz pierwszy w swojej historii baza Offutt w Nebrasce) czy podnoszącym się poziomem oceanów (największa atlantycka baza US Navy w Norfolk i kluczowa stocznia tuż obok, które coraz częściej są zalewane). Wszystko to oznacza nie tylko miliardowe kwoty, które trzeba wydać na naprawę ewentualnych zniszczeń. Każde zakłócenie działania baz oznacza ograniczenie sprawności i gotowości sił zbrojnych.

Do tego rodzaju zagrożeń dochodzi teraz wyzwanie w postaci dążenia państw zachodnich do osiągnięcia neutralności klimatycznej do połowy wieku. Wojska mogą być też w to włączone, na co wyraźnie wskazują słowa Stoltenberga. Część wynikających z tego zmian może być z punktu widzenia wojskowych pozytywna. Już od dawna są prowadzone badania nad rozwiązaniami, które na przykład pozwoliłyby uczynić bazy w rejonie konfliktu bardziej samowystarczalnymi energetycznie. Oznaczałoby to bowiem możliwość ograniczenia kłopotliwych i ryzykownych transportów ropy do generatorów.

W praktyce neutralność klimatyczna wojska będzie jednak oznaczała głównie modernizację jego infrastruktury. Na przykład poprzez ograniczenie marnowania energii, instalowanie paneli fotowoltaicznych czy wymianę pojazdów na elektryczne. W USA administracja Bidena ma rozważać nakazanie przeprowadzenia takiej operacji do 2030 roku. Miałaby dotyczyć wszystkich nie-bojowych pojazdów wojska USA. Amerykanie od ponad dekady pracują też nad bio-paliwami dla samolotów i okrętów. Temat jednak mocno zwolnił po spadkach cen ropy i pod rządami Trumpa.

Nie należy się spodziewać czołgów na baterie, choć napędy hybrydowe są obecnie rozwijane i poważnie rozważane. Jednak nie z troski o klimat a o efektywność w walce. Nie zmieni się bowiem podstawowy fakt, że siły zbrojne istnieją przede wszystkim w celu sprawnego zabijania i niszczenia w imię interesu politycznego swojego państwa. Jest bardzo wątpliwe, aby ktokolwiek chciał istotnie ograniczyć ten potencjał w imię dbania o emisję dwutlenku węgla.

Zobacz wideo