Mają dość "arbitralnych decyzji" o wycinkach. Zapowiadają dziesiątki akcji w lasach całej Polsce

Patryk Strzałkowski
- Kiedyś chodziłam po okolicznych lasach i tylko oglądałam: tu znowu wycięli, tam znowu wycięli. Ponad rok temu zaczęłam działać - mówi aktywistka Anna Treit. Inicjatywa Wspólny las, którą współtworzy, chce zachęcić więcej ludzi do walki o swoje lasy. Domaga się też większego udziału obywateli w decydowaniu o lasach. 21 marca w całej Polsce odbędą się spacery i inne wydarzenia, zwracające uwagę na te i inne problemy lasów.
Zobacz wideo Wajrak: Lasy Państwowe powinny być zreformowane. W tej chwili są instytucją samokontrolującą się

Niedługo minie rok od tego, jak rząd w ramach walki z pierwszą falą COVID-19 wprowadził zakaz wchodzenia do lasu. Decyzja była krytykowana, czy wręcz wykpiwana za swoją absurdalność jako środek przeciwdziałania epidemii. Jednak wywołała też złość - Polki i Polacy chcieli móc chodzić do lasów, szczególnie, gdy wszystko inne było zamknięte.

- Zamknięcie lasów w zeszłym roku zdecydowanie pokazało, jak bardzo ich potrzebujemy. Powstała wtedy petycja w sprawie wycofania tego zakazu, pod którą zebrano ponad 100 tys. podpisów w kilka dni. A w pandemii, kiedy niewiele jest miejsc, które można odwiedzać, ta potrzeba korzystania z lasu jeszcze wzrosła - powiedziała w rozmowie z Gazeta.pl Anna Treit. 

Anna Treit angażuje się w obronę lasów w Kleszczowie, a także w inicjatywę "Wspólny las". Na 21 marca zaplanowano ogólnopolską akcję spacerów i wydarzeń w lasach. Ma ona pokazać "wyjątkową społeczną, krajobrazową i przyrodniczą rolę lasów, oraz zaznaczyć, że zarządzanie tymi terenami powinno być realnie konsultowane ze społeczeństwem".

- Dawniej leśnik kojarzył się z osobą, która dba i chroni przyrodę. Teraz naszym zdaniem jest tak duża presja na wyniki finansowe i pozyskanie drewna, do tego technologia wycinek poszła do przodu, że w konsekwencji lasy są dewastowane. I te zniszczenia są przyrodniczo nieodwracalne. To nie jest coś, co można łatwo naprawić. By urósł stary las potrzeba bardzo dużo czasu - powiedziała aktywistka. 

 

Dziesiątki wydarzeń w całej Polsce. "Zapraszamy wszystkich"

Za inicjatywą nie stoi jedna duża organizacja, lecz wiele mniejszych, lokalnych inicjatyw, które jednoczą się pod wspólnym szyldem. W ten sposób swoje działania na rzecz ochrony lasów zaczęła Treit. - Kiedyś chodziłam po okolicznych lasach i tylko oglądałam: tu znowu wycięli, tam znowu wycięli. Ponad rok temu zaczęłam działać w celu chronienia tych lasów i zupełnie inaczej się czuję. Nie jest to łatwa sprawa, ale uważam, że w tym momencie to nasza odpowiedzialność społeczna, by dla naszych dzieci i kolejnych pokoleń uratować część lasów naturalnych, starych - powiedziała. 

Jedną w poprzednich akcji było "Nie oddamy Bieszczad piłom". - Przed 17 regionalnymi dyrekcjami Lasów Państwowych próbowaliśmy zasygnalizować naszą solidarność z protestami przeciwko temu, co dzieje się w Karpatach - opowiadała aktywistka. - Tym razem akcja odbędzie się na większą skalę z okazji Międzynarodowego Dnia Lasów ustanowionego przez ONZ na 21 marca - dodała. 

Jak mówi, ideą akcji jest to, by "ludzie z różnych miejsc w Polsce mogli w tym samym dniu zamanifestować swoją troskę o stan polskich lasów. Podkreślając wyjątkową społeczną, krajobrazową i przyrodniczą rolę lasów ochronnych i podmiejskich, starodrzewów oraz to, że zarządzanie lasami powinno być realnie konsultowane ze społeczeństwem". Dołączają się do niej nie tylko aktywiści, ale też m.in. osoby zajmujące się prowadzeniem warsztatów przyrodniczych, dendroterapii, czy Związek Polskich Fotografów Przyrody i harcerze. - Skala chętnych do udziału w akcji nas zaskoczyła. Startowaliśmy w czwartek 11 marca z 21 inicjatywami, w tydzień ich liczba wzrosła do 75 - stwierdziła. Szczegóły i wydarzenia w swojej okolicy można znaleźć na stronie wspolnylas.pl.

Zapraszamy wszystkich, dla których las jest ważny. Nie stoi za organizacją wydarzenia żadna jedna fundacja, pracownia czy partia. Uważamy, że lasy państwowe są naszym dobrem narodowym, z którego mamy prawo korzystać i mieć wpływ na to jak są zarządzane. Nasze hasła 'Wspólny las' i 'Las łączy' zwracają uwagę, że las może być miejscem spotkań różnych osób o różnych poglądach i przekonaniach. Zachowanie cennych lasów jest naszym obowiązkiem wobec przyszłych pokoleń i innych gatunków

- powiedziała aktywistka.

Społeczeństwo chce współdecydować ws. lasów

Postulatami inicjatywy jest lepsza ochrona najstarszych lasów i priorytet dla funkcji społecznej i przyrodniczej, ale też większy udział społeczeństwa w decydowaniu o tym, co dzieje się w lasach.  

- Według badań przeprowadzonych przez IPSOS na zlecenie Lasów i Obywateli tylko 6,5 proc. ludzi w Polsce wie, że 10-letnie Plany Urządzenia Lasu są konsultowane ze stroną społeczną podczas ich tworzenia. Natomiast aż 38,8 proc. chciałoby wziąć udział w takich konsultacjach udział. Tylko niewielka część uwag i wniosków składana przez stronę społeczną jest uwzględniana w finalnych Planach Urządzenia Lasów. Chcemy, aby to się zmieniło - powiedziała Anna Treit.

- Poza tym Plany Urządzenia Lasu w Polsce są niezaskarżalne co jest niezgodne z europejskimi standardami mechanizmów społecznej kontroli. W grudniu 2020 Komisja Europejska skierowała sprawę przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i jest ona procedowana - dodała. Jak oceniła, informacje o konsultacji planów nie są łatwo dostępne na stronach Regionalnych Dyrekcji LP i przeciętnemu obywatelowi trudno do tego dotrzeć. 

- Leśnicy arbitralnie decydują o prowadzonej gospodarce. W ustawie o lasach mowa jest o tym, że lasy mają realizować trzy funkcje: przyrodniczą, społeczną i gospodarczą. A na pierwszy plan cały czas wysuwa się funkcja gospodarcza, podczas gdy dwie pozostałe są marginalizowane. Skala wycinek utrzymuje się na wysokim poziomie - powiedziała i dodała: - Uważamy, że lasy ochronne, podmiejskie, o walorach przyrodniczych powinny być zupełnie inaczej traktowane. Nie da się łączyć tych trzech funkcji na każdym terenie w ten sam sposób. Treit podkreśliła, że aktywiści nie postulują prywatyzacji lasów, a wręcz przeciwnie, chcą, by były one będą państwowe. - Ale też zarządzane z uwzględnieniem udziału w społeczeństwa w decydowaniu. Często wnioski o ustanowienie pomników przyrody zgłaszane przez lokalną społeczność są odrzucane gdyż kolidują z planami gospodarki leśnej - powiedziała. 

Jak chronić ulubiony kawałek lasu?

Treit poradziła też, co każdy może zrobić na co dzień, a nie tylko w ramach protestu, by zawalczyć o ochronę cennego lasu w swojej okolicy. - Jeśli chcemy chronić jakiś fragment lasu w naszej okolicy, warto najpierw zapoznać się z Planem Urządzenia Lasu, w którym są informacje o tym, co jest planowane w najbliższym czasie. Las jest podzielony na leśnictwa, oddziały i wydzielenia leśne i każde wydzielenie ma plan gospodarczy. Warto sprawdzić, co jest zapisane w tym planie - powiedziała. Poza tym można też sprawdzać, czy ogłaszane są przetargi na prace leśne na stronach nadleśnictwa lub szukać kropek na drzewach. - Ale gdy je widzimy, to jest już dość późno. Te kropki oznaczają, że za jakiś czas zacznie się wycinka - zauważyła. Warto sprawdzać, czy są to drzewa o wymiarach pomnikowych lub drzewa na granicy polno-leśnej, które powinny być chronione.

- Inicjatywa Lasy i Obywatele pomaga osobom, które chciałyby zacząć działać, a nie mają wiedzy jak to zrobić. Organizowane są podstawowe szkolenia. Na mapie LiO jest już 130 udokumentowanych konfliktów społecznych. Warto zaprosić np. zaprzyjaźnionego przyrodnika, który może wskazać, że w danym miejscu są jakieś chronione gatunki. Polecam też kontakt z Klubem Przyrodników. Zrzesza on pasjonatów, którzy hobbystycznie pomagają - powiedziała aktywistka. - Wierzymy, że integrując działania lokalnych wspólnot, możemy doprowadzić do zmian w sposobie postrzegania lasów i sposobie prowadzenia gospodarki leśnej. Szeroki odzew na akcję Wspólny Las pokazuje, że ten temat jest ważny dla bardzo wielu ludzi i środowisk- dodała.

Poradnik "Jak utworzyć pomnik przyrody" można znaleźć na stronie Klubu Przyrodników.

Lasy naturalne a leśne "plantacje"

Wydarzenia zaplanowane na 21 marca będą miały też często walor edukacyjny, udział w niektórych wezną przyrodnicy, ornitolodzy i inni znawcy lasu - Warto korzystać z możliwości uczenia się o lesie, bo bardzo mało jest lekcji biologii w naturze. Uczymy się teoretycznie, mówimy o przyrodzie innych krajów. Znamy budowę pantofelka, a nie potrafimy rozróżnić graba od buka  - powiedziała Treit. 

- Podczas spacerów przyrodnicy będą pokazywać różnice między lasem gospodarczym, a lasem bez ingerencji człowieka. Wielu pewnie nie zdaje sobie do końca sprawy z tego, czym różni się las naturalny od takiego, w którym prowadzona jest gospodarka leśna - dodała. 

O tym, czym las naturalny różni się od gospodarczego - czyli takiego, w którym prowadzone są wycinki i inne prace leśne - mówił w wywiadzie dla Gazeta.pl w ubiegłym roku biolog prof. Tomasz Wesołowski:

W lesie gospodarczym, podobnie jak w uprawach rolnych (np. pola ziemniaków, czy zbóż) upraszczamy, tworzymy monokultury, sadzimy zwykle jeden, ważny gospodarczo, gatunek drzewa, wszystkie drzewa są w tym samym wieku, osiągają podobne rozmiary. (...) Lasy naturalne (przykładem Puszcza Białowieska) wyglądają inaczej, drzew nie trzeba tam sadzić, ani pielęgnować. Są zbudowane z wielu gatunków drzew różniących się wiekiem i rozmiarami. Rosną tam również "nie te gatunki, co trzeba", leśne "chwasty", gatunki gospodarczo niepożądane (nie dostarczają wartościowego plonu), lecz bardzo ważne dla funkcjonowania lasu, takie jak np. dostarczające największej ilości dziupli lipy i graby

W kontekście lasów i zmian klimatu wiele mówi się o sadzeniu drzew. Są to zazwyczaj cenne inicjatywy, szczególnie, gdy mówimy o ponownym zalesianiu terenów wylesionych, np. naturalizacji obszarów rolniczych czy poprzemysłowych. Jednak z punktu widzenia ochrony klimatu od sadzenia drzew jeszcze ważniejsze jest to, aby nie wycinać tych już rosnących, szczególnie starych, naturalnych lasów. Nowe drzewa rzeczywiście pochłaniają dodatkowy dwutlenek węgla, jednak zajmuje im to dekady. Zaś ścięcie drzewa i jego spalenie oznacza natychmiastową emisję dwutlenku węgla, gromadzonego od dziesiątek lat. Do tego niszczeni gruntu czy mokradeł - a wycinki nieraz się z tym wiążą - to dodatkowa emisja zgromadzonego w nich CO2. 

Do tego naturalne lasy są nasza tarczą przeciwko niektórym skutkom zmian klimatu. To ostoje bioróżnorodności (której zagraża globalne ocieplenie), lepiej radzą sobie z suszą. Z drugiej strony lasy gospodarcze, monokulturowe (czyli z jednym gatunkiem drzew) są bardziej narażone na te skutki, np. nowe choroby czy szkodniki.

Wylesianie to ogromne zagrożenie dla klimatuLasy same nie uratują klimatu - ale ich niszczenie oznacza katastrofę

Wszystkie starodrzewy muszą być ściśle chronione

Ochrona przyrody - w tym lasów - jest regulowana nie tylko na poziomie krajowym, ale też unijnym. Unia Europejska przyjęła Strategię na rzecz bioróżnorodności do 2030 roku. Na to być jeden z elementów walki z kryzysem klimatycznym i środowiskowym. - Przyroda jest naszym sprzymierzeńcem w walce ze zmianą klimatu i epidemiami. Jest to również element naszej strategii wzrostu gospodarczego. Musimy oddać naszej planecie więcej, niż jej zabieramy - mówiła o strategii Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej.

Zgodnie ze strategią 30 proc. gruntów w i 30 proc. mórz w Europie musi zostać objętych ochroną. Poza tym więcej terenów o wysokim potencjale lub obecnej wartości różnorodności biologicznej będzie musiało być oddanych ścisłej ochronie. W skali UE ściśle chronionych jest tylko 3 proc. lądów i 1 proc. obszarów morskich. Ma ona wzrosnąć do 10 proc. powierzchni (zatem 1/3 terenów chronionych musi być objęta ochroną ścisłą). Zgodnie ze strategią wszystkie pozostałe w UE lasy pierwotne i starodrzewy będą poddane mapowaniu, monitorowaniu i ścisłej ochronie. 

Co oznacza to dla Polski? Biolog i aktywista dr Antoni Kostka w serwisie naukadlaprzyrody.pl napisał, że "jeśli ustalenia Strategii zostaną potraktowane serio", to jej wpływ na ochronę przyrody w Polsce "może być w praktyce większy niż cały dotychczasowy system ochrony". Jak wyjaśnia, główny punkt - czyli 30 proc. powierzchni kraju objętej ochroną - w Polsce nie ma praktycznego znaczenia. "Najprawdopodobniej po włączeniu wszystkich form ochrony przyrody, w tym tak iluzorycznych jak Obszary Chronionego Krajobrazu, okaże się, że w naszym kraju już od dawna jest chronione ponad 30 proc. powierzchni lądów, a Polska jest pod tym względem prymusem w Europie i nie trzeba zmieniać niczego, żeby dostosować się do ustaleń Strategii" - pisze autor. 

Zupełnie inaczej ma się kwestia w sprawie ochrony ścisłej - 10 proc. powierzchni UE. Kostka zwraca uwagę, że mowa o celu dla całej Unii i w niektórych krajach może on być łatwiejszy do spełnienia, a w niektórych niemożliwy. Polska - ocenia biolog - jest "w środku stawki" i będzie to oznaczało, że ochroną ścisłą powinniśmy objąć ok. 3 mln hektarów i będzie to dotyczyć przede wszystkim lasów (co najmniej 2 mln hektarów), w tym wszystkie lasy stare i naturalne. W tej chwili takim poziomem ochrony objętych jest 0,5 mln hektarów - zatem ten poziom musi wzrosnąć czterokrotnie. Ważne będzie ustalenie szczegółów, w tym konkretne definicje ochrony ścisłej czy starodrzewów. 

Z tego - o czym pisze dr Kostka - zdają sobie sprawę Lasy Państwowe, których kierownictwo przyznaje, że pełne wdrożenie strategii wymusi zmiany w prowadzeniu gospodarki leśnej. "Polski model leśnictwa, w którym największa w Europie (procentowo) część lasów jest w posiadaniu jednego, państwowego podmiotu jest w tym kontekście szansą i zagrożeniem: z jednej strony wypracowane ustalenia można wprowadzać w życie szybciej i skuteczniej; z drugiej strony dużej, hierarchicznej organizacji, ciężej jest zmienić kurs" - ocenił. Biolog wskazuje na to, że obecnie problemem dla LP jest objęcie ochroną obszarów mniejszych o dwa rzędy wielkości. Na przykład w Karpatach aktywiści od dawna protestują, by wstrzymać wycinki na jednym wydzieleniu leśnym (wydzielenie 219a) o powierzchni... 30 hektarów. To 0.002 proc. z 1,5 mln hektarów, które powinniśmy objąć ochroną ścisłą.

Zobacz wideo Daria Gosek-Popiołek o obronie Puszczy Karpackiej przed wycinką