Neutralność klimatyczna. Decyzje w najbliższej dekadzie odegrają kluczową rolę

Neutralność klimatyczna to jeden z - nomen omen - najgorętszych tematów polityki europejskiej i nie tylko. Ale co to właściwie znaczy? Wyjaśniamy, skąd wziął się cel neutralności klimatycznej do 2050 roku, co on oznacza i dlaczego najbliższa dekada będzie kluczowa - nie tylko dla polityki klimatycznej, ale dla przyszłości świata.

Europa będzie pierwszy neutralnym klimatycznie kontynentem do 2050 roku - zapowiedziała szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Ten cel dla Unii Europejskiej potwierdził europarlament, przyjmując w październiku Prawo klimatyczne, w którym zapisana jest neutralność klimatyczna wspólnoty. 

Ale co właściwie znaczy neutralność klimatyczna i skąd wziął się cel osiągnięcia jej do 2050 roku? Odpowiedź - podobnie jak odpowiedź na pytanie o rozwiązanie problemu zmian klimatu - jest zarówno bardzo prosta, jak i wysoce skomplikowana. Ponadto jesteśmy na początku drogi do neutralności klimatycznej, a jednocześnie został ostatni moment na działania mogące ograniczyć zmiany klimatu i utrzymujące je na relatywnie bezpiecznym poziomie. 

Skąd wzięła się neutralność klimatyczna 2050?

W maksymalnym uproszczeniu, kryzys klimatyczny sprowadza się do tego, że emitowane przez działalność człowieka gazy cieplarniane zwiększają średnią temperaturę Ziemi (zarówno atmosfery, jak i oceanów), co destabilizuje klimat. Najważniejszym z gazów cieplarnianych jest dwutlenek węgla, zaś jego głównym źródłem jest spalanie paliw kopalnych - węgla, ropy naftowej i gazu. Dwutlenek węgla kumuluje się w atmosferze, a im większe stężenie - tym gorętszy klimat. Naukowcy wyliczyli "budżet węglowy", czyli ile dwutlenku węgla "zmieści" się jeszcze w atmosferze, zanim przekroczymy kolejne progi ocieplenia klimatu. 

Zatem aby ocieplenie zatrzymać, musimy przestać emitować CO2 i inne gazy cieplarniane do atmosfery. Jak szybko musimy to zrobić, by opanować zmiany klimatu? Z pomocą przychodzi specjalny raport Międzyrządowego Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC) z 2018 roku. Opisuje on konsekwencje ocieplenia klimatu o 1,5 st. C, celu zapisanego w Porozumieniu paryskim. Taki poziom ocieplenia będzie miał bardzo poważne konsekwencje - ekstremalne zjawiska pogodowe, w dłuższej perspektywie topnienie lodowców i podnoszenie poziomu morza, poważne wyniszczenie ekosystemów. Jednak jest on jeszcze relatywnie bezpieczny dla ludzkości i to najbardziej ambitny cel, na jaki możemy liczyć.

Raport IPCC z 2018 roku nakreślił scenariusze ograniczania emisji w taki sposób, bo mieć realne szanse zatrzymać ocieplenie na poziomie 1,5 stopnia do końca stulecia. Wymaga to obniżenie światowych emisji dwutlenku węgla do poziomu zero netto około 2050 roku (2045-2055) i "poważnych redukcji" pozostałych gazów cieplarnianych. Poziom zero netto oznacza, że całe pozostałe emisje CO2 są pochłaniane. Zero netto emisji dwutlenku węgla to neutralność węglową. Cel Unii Europejskiej jest bardziej ambitny - ponieważ neutralność klimatyczna oznacza wyzerowanie nie tylko CO2, ale i innych gazów cieplarnianych do 2050 roku. 

Jesteśmy na początku stromej ścieżki do net zero

Skala wyzwania jest ogromna. Antropogenicznie (czyli związane z działalnością człowieka) emisje dwutlenku węgla (pomijając niewielkie wahania) rosną nieprzerwanie od początku rewolucji przemysłowej. Według szacunków w 2019 roku wyniosły blisko 37 miliardów ton rocznie. Gdyby emisje pozostały na takim samym poziomie - lub co gorsza dalej rosły - nasz budżet węglowy do zatrzymania ocieplenia na poziomie 1,5 stopnia wyczerpałby się w ciągu kilkunastu lat. 

Konieczne jest bardzo szybkie działanie - nawet w ostatnich latach, pomimo przyjęcia Porozumienia paryskiego, emisje wciąż rosły. Według naukowców rok 2020 to ostatni moment na osiągniecie szczytu emisji i rozpoczęcie ich obniżania - jeśli po tym roku będą one dalej rosły, obniżenie ich z jeszcze wyższego pułapu i w jeszcze krótszym czasie będzie niemożliwe. 

Dobra wiadomość jest taka, że w 2020 roku emisje mogą rzeczywiście spaść - m.in. z powodu pandemii. Zła wiadomość jest taka, że pandemia i lockdowny nie są "sposobem" na obniżenie emisji. Konieczna jest głęboka - czy nawet rewolucyjna - transformacja gospodarki. W ciągu najbliższej dekady emisje powinny spadać o 7-8 proc. każdego roku.

embed

Neutralność klimatyczna jest możliwa - kluczowa najbliższa dekada

Dobrą wiadomością jest także to, że obniżenie emisji do zera netto jest wciąż możliwe - konieczne są jednak pilne działania, w tym zwiększenie globalnych ambicji klimatycznych. W opublikowanym w tym tygodniu dorocznym raporcie o stanie i perspektywach światowej energetyki Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) opisuje, co musi stać się w najbliższej dekadzie, by osiągnąć cel net zero w okolicy 2050 roku. 

W raporcie "World Energy Outlook 2020" IEA zwraca uwagę, że niektóre kraje już wyznaczyły cel osiągnięcia neutralności węglowej do 2050 roku. Taki cel stawia sobie Unia Europejska. We wrześniu Chiny złożyły deklarację bliską tego celu - neutralność klimatyczna do roku 2060. To przełomowy krok ze strony kraju z największą emisją CO2 na świecie. W podsumowaniu raportu czytamy: 

Decyzje w najbliższej dekadzie odegrają kluczową rolę w określeniu ścieżki do roku 2050. (...) Całkowite emisje CO2 muszą spaść względem 2010 roku o ok. 45 proc. do roku 2030.

Według wyliczeń IEA i obecnie deklarowane polityki energetyczne, i scenariusze zrównoważonego rozwoju na najbliższą dekadę są dalece niewystarczające, by osiągnąć neutralność klimatyczną do 2050 roku. 

Jednym z poważnych wyzwań jest to, że aby być na ścieżce do neutralności klimatycznej musimy ograniczyć nasze zapotrzebowanie na energię do poziomu z ok. 2006 roku - pomimo wzrostu gospodarczego w od tego czasu. To może odbyć się przez elektryfikację, zwiększenie efektywności energetycznej, a także pewne zmiany zachowań ludzi.   

Inne elementy konieczne do osiągnięcia neutralności klimatycznej w ciągu 30 lat to gwałtowny wzrost odnawialnych źródeł energii (ze słońca i wiatru) - z obecnych 27 proc. muszą wzrosnąć do 60 proc. do roku 2030. Ten scenariusz zakłada generowanie do tego czasu 10 proc. elektryczności przez elektrownie atomowe. Elektrownie węglowe muszą zostać niemal całkowicie wyłączone w ciągu 10 lat - elektryczność z węgla (bez systemu wyłapywania CO2) w tym scenariuszu to tylko 6 proc.  

Rewolucja także w transporcie, przemyśle i rolnictwie

Trzeba pamiętać, że produkcja elektryczności to tylko jedno ze źródeł emisji dwutlenku węgla. Co więcej, osiągnięcie zeroemisyjności w energetyce jest wręcz łatwiejsze od innych obszarów - po pierwsze mamy potrzebne technologie, wystarczy podjąć odpowiednie decyzje i je zaimplementować. Po drugie - nie wiąże się to z większymi kontrowersjami, gdyż dla dla obywatela nie ma zauważalnej różnicy w tym, czy jego prąd pochodzi z elektrowni węglowej, czy ze źródeł odnawialnych (ma to znaczenie dla pracowników sektora, jednak te kwestie ma rozwiązać sprawiedliwa transformacja). Inaczej jest z pozostałymi obszarami. 

Rolnictwo, lasy i zmiana użytkowania terenu odpowiadają za 24 proc. emisji gazów cieplarnianych (w tym zawiera się nie tylko dwutlenek węgla, ale też m.in. metan). W rolnictwie emisje są związane m.in. z hodowlą zwierząt (szczególnie krów) i niektórymi uprawami. Za duże emisje odpowiada też wylesianie i inne rodzaje zmiany użytkowania terenu. O ile pewnie niewiele osób jest przywiązanych do tego, z jakiego źródła ma prąd, o tyle to, co mamy na talerzu może wzbudzać o wiele większe kontrowersje. Tymczasem zmiany w diecie - zrezygnowanie z codziennego jedzenia mięsa czy truskawek w środku zimy - także są potrzebne, by zatrzymać zmiany klimatu.

21 proc. globalnych emisji gazów cieplarnianych jest związana z przemysłem. Są związane ze spalaniem paliw kopalnych dla uzyskania energii, ale też procesami chemicznymi np. przy produkcji stali. Produkowanie stali bez emisji gazów cieplarnianych to nowa technologia, która musi jeszcze zostać dopracowana i wprowadzona na odpowiednią skalę. To zaś tylko jeden z procesów, które emitują gazy cieplarniane. 

Kolejne 14 proc. to emisje związane z transportem. W zdecydowanej większości - z transportem drogowym. Kwestia samochodów osobowych może zostać rozwiązana przez elektromobilność i zeroemisyjny transport zbiorowy (a w miastach też rowery). Trudniejszy jest transport towarowy - tu (poza pociągami) nadzieją jest napędzanie ciężarówek ogniwami paliwowymi na wodór. Największe wyzwanie jest w kwestii transportu morskiego i wreszcie lotniczego. Zeroemisyjne samoloty są na razie jedynie w sferze koncepcji, zaś ograniczenie podróży może spotkać się z oporem tak branży, jak i podróżnych.  

Zeroemisyjna Polska

Czy Polska jest w stanie osiągnąć neutralność klimatyczną? Kolejne raporty potwierdzają, że tak. Taki scenariusz rysował m.in. raport McKinsey, firmy zajmującej się doradztwem strategicznym, z połowy tego roku, czy niedawny raport WWF "Zeroemisyjna Polska 2050".

Ten drugi raport opisuje scenariusze nie tylko dla energetyki, ale też budownictwa, transportu oraz leśnictwa i rolnictwa. Jakie przedstawia wnioski?

W kwestii energetyki nie ma zaskoczeń - potrzeba szybkiego odejścia od węgla, ostrożności w inwestycje w energetykę gazową i jądrową i oparcia systemu o odnawialne, rozproszone źródła energii. Musi się to wiązać ze wzrostem efektywności energetycznej. 

W zakresie budownictwa potrzebna jest termomodernizacja istniejących budynków (dobra wiadomość jest taka, że będzie można na to uzyskać bardzo duże pieniądze z UE) i lepsze standardy dla nowopowstających - w tym zeroemisyjność i obowiązkowe panele fotowoltaiczne. Ponadto od 2030 roku powinien obowiązywać zakaz stosowania węgla do ogrzewania budynków. Rządowy plan dla energii zakłada osiągnięcie tego celu w miastach, jednak na wsi palenie węglem miałoby pozostać możliwe do roku 2040. Paliwa kopalne w ogrzewaniu ma zastąpić "zrównoważona biomasa, wielkoskalowe pompy ciepła, ciepło odpadowe, wykorzystanie nadwyżek energii elektrycznej (P2H) i geotermia". 

W rolnictwie ograniczenie emisji odbyłoby się dzięki stosowaniu odpowiednich technologii oraz metod hodowli i uprawy. To m.in. dodatki do paszy, ograniczanie emisji z nawozów naturalnych i racjonalizacja nawożenia. Poza tym potrzebne do osiągnięcia neutralności klimatycznej w tych obszarach jest ograniczenie marnowania żywności i zmiany w diecie, w tym ograniczenie produktów pochodzenia zwierzęcego. W kwestii lasów potrzebne jest zwiększenie ich powierzchni, zwiększanie magazynowania CO2 przez lasy i odejście od spalania drewna na potrzeby energetyczne. 

Wreszcie w kwestii transportu - raport nakreśla potrzebę jego elektryfikacji, w tym dyskusji nad zakazem nowych aut spalinowych od 2035 roku czy priorytet w inwestycjach w zakresie transportu zbiorowego. 

Obawy o "kreatywną księgowość" emisji CO2

Termin "neutralność klimatyczna" czy węglowa - szczególnie gdy używają go przedsiębiorstwa - wzbudza spore obawy u aktywistów klimatycznych. Chodzi o to, że osiąganie takiej neutralności w złej wierze może dziać się nie realnie, a tylko na papierze. Taka "kreatywna księgowość" - jak określiła to Greta Thunberg - może być dobra dla wizerunku kraju czy organizacji, ale jest fatalna dla klimatu.  

Po pierwsze, cele redukcji emisji dotyczą tych na terenie danego kraju. Jednak możliwy jest "eksport" emisji. Np. zlikwidowanie huty stali na terenie Unii Europejskiej, co teoretycznie obniża emisje danego kraju, ale za to kupowanie stali z Chin

Inną kwestią są "negatywne emisje", czyli pochłanianie dwutlenku węgla z atmosfery lub w miejscu jego emisji. Z jednej strony według scenariuszy IPCC pochłanianie CO2 jest konieczne, by zatrzymać ocieplenie na poziomie 1,5 stopnia Celsjusza. Jednak potencjał danego kraju do pochłaniania (np. dzięki lasom) nie może zastąpić ograniczenia źródeł dwutlenku węgla. 

Wreszcie niektóre przedsiębiorstwa traktują termin "neutralność klimatyczna" w sposób mający niewiele wspólnego z rzeczywistością. Np. firmy z branży naftowej obiecujące "neutralność klimatyczną"... swojej infrastruktury, przez zasilanie biur czy fabryk z paneli słonecznych. Tymczasem emisje z infrastruktury są tylko ułamkiem tego, ile CO2 jest emitowane ze spalanego paliwa, które sprzedają. 

Groźba sprzężeń zwrotnych i punktów krytycznych

Jedną z dużych niewiadomych kryzysu klimatycznego - a jednocześnie powodem, dla którego konieczne jest szybkie ograniczenie emisji i nieprzekroczenie celu Porozumienia paryskiego - jest kwestia sprzężenia zwrotnego w klimacie i punktów krytycznych. 

Emitowane przez ludzi gazy cieplarniane wywołały globalne ocieplenie, jednak destabilizacja klimatu sprawia, że pojawiają się dodatkowe czynniki mogące potęgować ten efekt - czyli sprzężenie zwrotne systemu klimatycznego. Np. utrata lodu morskiego w Arktyce sprawia, że latem promienie słoneczne - zamiast być w większości odbijane przez biały lód - są pochłaniane przez ciemny ocean, przez co więcej energii cieplnej zostaje w systemie klimatycznym. Roztopienie wiecznej zmarzliny może wiązać się z wyemitowaniem do atmosfery uwięzionego w niej metanu - gazu cieplarnianego wielokrotnie silniejszego od dwutlenku węgla.

Te zjawiska mogą sięgnąć punktów krytycznych - kiedy zaczynają same się napędzać i nie ma już szans na ich zatrzymanie. Mniej lodu na biegunie tu więcej ciepła, więcej ciepła - jeszcze mniej lodu, aż w końcu Arktyka może być całkowicie wolna od lotu w okresie letnim. W Amazonii - według szacunków naukowców - jesteśmy niebezpiecznie blisko takiego poziomu wylesienia, po którym dżungla sama zacznie wysychać i zamiast pochłaniać dwutlenek węgla - zacznie go emitować. Punkty krytyczne budzą niepokój ekspertów, ponieważ nie wiemy, kiedy dokładnie mogą zostać osiągnięte - zaś kiedy to się stanie, nie będziemy mieli możliwości ich opanowania. Jednym gwarantem bezpieczeństwa jest zatrzymanie ocieplenia na jak najniższym poziomie.