Niepokojące modele wskazały "czułość" 5 st. "Chmury zdecydują o losie ludzkości"

Kryzys klimatyczny kojarzy się raczej z gwałtownymi zjawiskami i katastrofami, a nie "czułością". Jednak to, co naukowcy nazywają czułością klimatu, jest kluczową cechą, która pozwala przewidzieć, jak bardzo się on zmieni. I według nowych badań jest ona wyższa, niż sądzono, zatem ocieplenie może postępować jeszcze szybciej. Kluczowa ma być rola chmur. Niektórzy naukowcy pozostają jednak sceptyczni i wyrażają swoje wątpliwości.

Dziś Piątek dla klimatu - jak co tydzień piszemy na temat związany z trwającym kryzysem klimatycznym.

Zatrzymanie globalnego ocieplenia na umiarkowanie bezpiecznym poziomie 1,5 stopnia może być już poza naszym zasięgiem, a 2 stopnie to najlepsze, na co możemy liczyć. Takie wnioski płyną z nowych modeli klimatycznych, o których pisze "The Guardian". Jeżeli te dane zostaną potwierdzone, będzie to oznaczać, że mamy jeszcze mniej czasu na ograniczenie emisji gazów cieplarnianych i zatrzymanie katastrofy. 

Co kilka lat Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu - najważniejszy światowy autorytet w kwestii globalnego ocieplenia - publikuje (poza raportami na konkretne tematy) tzw. raport podsumowujący. Obszerna publikacja zbiera najbardziej aktualną wiedzę na temat zmian klimatu. Poprzedni - piąty - raport podsumowujący opublikowano w 2014 roku. Szósty raport ma ukazać się w roku 2022 i naukowcy teraz pracują nad tym, co się w nim znajdzie. Są to m.in. modele klimatyczne - dzięki nim naukowcy przy użyciu komputerów obliczają, jak w danych warunkach i przy pewnych założeniach może się zmienić klimat.

Część nowych modeli - opisuje "The Guardian" - sugeruje, że klimat Ziemi jest dużo bardziej czuły na emisje gazów cieplarnianych, niż dotąd przyjmowano. Cytowani przez dziennik eksperci opisują wyniki tych modeli jako "niezwykle alarmujące". Podkreślają jednak, że badania wciąż się toczą i nie można jeszcze ostatecznie potwierdzić, czy te wyniki z nowych modeli się sprawdzą. 

Katastrofa może być bliżej, niż sądzimy

Naukowcy operują pojęciem czułości klimatu. W uproszczeniu można powiedzieć, że określa ona to, jak bardzo zmieni się średnia temperatura Ziemi, jeśli podwoi się stężenie dwutlenku węgla w atmosferze. Punktem wyjściowym jest stężenie 280 cząstek na milion (ppm) - tyle wynosiło ono przed erą przemysłową. Obecnie to już około 415 ppm, a to, czy i kiedy dojdziemy do punktu podwojenia (560 ppm), zależy od naszych dalszych działań. 

Według dotychczasowej wiedzy naukowej, w tym poprzedniego raportu IPCC, podwojenie się stężenia CO2 w atmosferze oznaczałoby wzrost temperatury o 3 stopnie Celsjusza ( ± 1.5°C). Jednak co czwarty z nowych modeli pokazuje, czułość klimatu to nie 3, a 5 stopni Celsjusza. Jeśli byłoby tak w rzeczywistości, oznaczałoby, że o wiele szybciej zmiany klimatu osiągną katastrofalny wymiar. 

Cytowany przez brytyjski dziennik Johan Rockström z Potsdam Institute for Climate Impact Research mówi, że dane z nowych modeli są "głęboko niepokojące". Zwraca uwagę, że od 40 lat przyjmowano, że czułość klimatu to około 3 stopnie, a teraz modele sugerują, że możemy być w jeszcze gorszej sytuacji. - Nie mielibyśmy możliwości miękkiego lądowania na poziomie 1,5 stopnia Celsjusza. Moglibyśmy celować co najwyżej na 2 stopnie - ocenił. 

Jeden z modeli z wyższą czułością powstał w brytyjskim Met Office. Prof. Timothy Palmer powiedział, że dane z modelu wystraszyły naukowców i niektórzy zastanawiali się, czy tak wysokie szacunki to nie efekt błędu. 

Chmury mogą dodatkowo nagrzać planetę

Skąd wzięło się "dodatkowe" ocieplenie przy tym samym stężeniu dwutlenku węgla? Klimat składa się z wielu elementów i niektóre czynniki mogą potęgować ocieplenie, zaś inne - osłabiać je. Jednym z tych elementów są chmury. Niektóre z nich mogą mieć efekt chłodzący, inne - przeciwny. Chmury zmieniają się też wraz ze zmianami klimatu. Dotychczas przyjmowano raczej, że te efekty będą się równoważyć i w ostatecznym bilansie chmury nie wpłyną ani dodatnio, ani ujemnie na zmianę temperatury planety. 

Jednak w nowych pracach naukowych zaczęły pojawiać się dowody na to, że chmury mogą jednak mieć efekt potęgujący ocieplenie. I właśnie "stosunkowo niewielkie zmiany w tym, jak chmury są przedstawione w modelu" wpłynęły na wysoką czułość klimatu - wyjaśniał prof. Palmer 

- Chmury zdecydują o losie ludzkości: czy zmiany klimatu będą egzystencjalnym zagrożeniem, czy niedogodnością, z którą nauczymy się żyć. Najnowsze modele sugerują, że chmury pogorszą naszą sytuację 

- powiedział.

Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, zjawisko tak powszechne i oczywiste jak chmury kryje w sobie wiele niewiadomych. "Chmury pozostają jednym z najważniejszych źródeł niepewności w związanych z klimatem obliczeniach" - piszą autorzy serwisu naukaoklimacie.pl

Wątpliwości wobec alarmujących modeli 

W maju na łamach "Nature" prof. Palmer opisywał, jak model klimatyczny, który wykazał wysoką czułość klimatu, został przetestowany na krótkoterminowej prognozie pogody. Jego dobra sprawdzalność ma sugerować, że może sprawdzać się lepiej od innych modeli także w kwestii klimatu.

Trzeba jednak pamiętać, że jak na razie tylko część modeli wykazuje czułość klimatu na poziomie 5 stopni Celsjusza. A niektórzy naukowcy są sceptyczni wobec takich wyników. O ile nowy model sprawdził się dobrze w krótkoterminowej prognozie pogody, o tyle przeszacowuje historyczne ocieplenie - zwrócił uwagę klimatolog Zeke Hausfather. Jeden z tych modeli wykazuje np. dwa razy wyższe niż w rzeczywistości ocieplenie od roku 1980 do teraz. Zauważył też, że tylko część nowych modeli wykazuje wzrost temperatury o 5 stopni przy podwojeniu stężenia CO2.

"O ile jest to powód do niepokoju, to jest jeszcze o wiele za wcześnie by przyjąć, że czułość klimatu jest wyższa od zakładanej" - napisał naukowiec. Szwajcarski badacze klimatu Reto Knutti napisał wręcz, że zakładanie, iż sytuacja jest znacznie gorsza na podstawie części modeli to "wybiórczość" i "wprowadzanie w błąd". "Nie możemy wykluczyć czułości na poziomie 5 stopni Celsjusza, ale zarówno aktualne trendy, jak i dane prehistoryczne sugerują, że jest to mało prawdopodobne" - napisał na Twitterze.  

W chmurach może kryć się jeszcze większe zagrożenie

Najpewniej przyjdzie nam poczekać na kolejne badania - być może na sam szósty raport IPCC - by potwierdzić lub zaprzeczyć wyższej czułości klimatu. Jednak z chmurami wiążą się inne obawy w kontekście zmian klimatu. Jedna z nich jest co prawda odległa, ale oznaczałaby katastrofę na nieopisaną skalę.

W kontekście zmian klimatu mówi się o "punktach krytycznych". Oznacza to próg, po którego przekroczeniu dochodzi do poważnej zmiany całego systemu i dalszego napędzania ocieplenia. Ponadto jeden punkt krytyczny może wpłynąć na przekroczenie kolejnego i doprowadzić do "kaskady". Takimi punktami może być m.in. wysychanie lasów deszczowych i roztopienie lodu Arktyki. Jeden z tych punktów dotyczy właśnie chmur. 

Jak opisuje serwis carbonbrief.org, ten punk krytyczny jest z jednej strony mało prawdopodobny (lub co najmniej bardzo odległy), ale z drugiej - niezwykle groźny. Jeśli stężenie CO2 w atmosferze przekroczy 1200 cząstek na milion (obecnie to ok. 415, przed erą industrialną 280), może dojść do zanikania chmur stratocumulus występujących nad morzami. Obecnie takie chmury "przykrywają" dużą część tropikalnych oceanów i mają chodzący wpływ na klimat. Ich zanikanie oznaczałoby dodatkowe 8 stopni ocieplenia. Razem z 5 stopniami ocieplenia wynikającymi z samych gazów cieplarnianych, zamieniłoby to Ziemię w miejsce niezdatne do życia przez ludzi. Dobra wiadomość jest taka, że badanie obarczone jest niepewnością, zaś by zwiększyć stężenie CO2 do 1200 ppm, musielibyśmy spalać węgiel i ropę na potęgę - tymczasem większość świata zgadza się, by ograniczyć emisje i odchodzić od paliw kopalnych. 

Te czarne scenariusze - wedle obecnego stanu wiedzy - raczej się nie spełnią. Ale takie badania pokazują, że w kwestii zmian klimatu - i szczególnie chmur - jest jeszcze wiele niewiadomych. Może okazać się, że ich wpływ będzie fatalny, choć może też być neutralny, a może nawet pozytywny. Nawet z najlepszymi modelami pewne kwestie mogą pozostać niewiadomymi aż do momentu, gdy będzie za późno. Dlatego lepiej nie ryzykować i jak najszybciej ograniczyć nasze emisje gazów cieplarnianych. 

Więcej o: