Padł rekord CO2 w atmosferze. Gdy ostatnio było go tak dużo, Antarktydę pokrywała roślinność

W cieniu pandemii i kroczącego kryzysu padł ponury - choć spodziewany - rekord. Zarejestrowano najwyższy w historii poziom dwutlenku węgla w atmosferze. Gazów cieplarnianych przybywa coraz szybciej i tracimy czas na to, by zatrzymać kryzys klimatyczny.

Dziś Piątek dla klimatu - jak co tydzień piszemy na temat związany z trwającym kryzysem klimatycznym.

“Padł historyczny rekord. Rekord, który powinien wybrzmieć jak syrena alarmowa. W obserwatorium na Mauna Loa na Hawajach odnotowano poziom dwutlenku węgla w atmosferze o wartości 415 cząstek na milion (ppm)” - pisaliśmy równo rok temu w pierwszym artykule cyklu Piątki dla Klimatu.

Od tego czasu w Gazeta.pl opublikowaliśmy kilkadziesiąt piątkowych artykułów o przyczynach, przebiegu i możliwych skutkach zmian klimatu. Stworzyliśmy także nowe cykle artykułów o klimacie i środowisku, nowy dział środowisko, zielony newsletter i serwis zielona.gazeta.pl

Na początku maja tego roku padł kolejny - niestety przewidywalny - rekord stężenia dwutlenku węgla w atmosferze. Na Mauna Loa zarejestrowano 418.12 ppm. "Ponownie padł rekord. Będzie on oczywiście ustanawiany kolejny i kolejny raz, ponieważ stężenie CO2 w atmosferze będzie rosło. Prawdziwym zmartwieniem jest coraz większe tempo wzrostu. Zbliżamy się do poziomu 420 ppm. Uznawany za 'bezpieczny' poziom 350 ppm przekroczyliśmy w 1987 roku" - napisała aktywistka klimatyczna Greta Thunberg.

Stężenie dwutlenku węgla zmienia się sezonowo. Zazwyczaj osiąga szczyt w maju, po tym zaczyna spadać do września/października, kiedy znów rośnie - i tak dalej. To związane jest z porami roku i fotosyntezą roślinności na półkuli północnej. Jednak, uśredniając roczne dane, widzimy jasny trend wzrostowy. 

Stężenie dwutlenku węgla w atmosferze w okolicach 400 ppm występowało ostatnio w około 3 milionów lat temuZiemia była wtedy inną planetą: nie było na niej ludzi, globalna temperatura była 2-3 stopnie wyższa, niż w naszej epoce przedprzemysłowej. W Arktyce temperatura latem była 14 stopni wyższa niż obecnie, Antarktyda była pokryta roślinnością, a poziom morza był 10-20 metrów wyższy niż obecnie. Dlaczego w takim razie bieguny wciąż są pokryte lodem, a temperatura wzrosła o jeden stopień, a nie trzy? Dzieje się tak dlatego, że globalny klimat reaguje na zmianę koncentracji CO2 z pewnym opóźnieniem. Można to porównać do włączenia piekarnika - jeśli nastawimy go na 200 stopni Celsjusza, nie osiąga takiej temperatury od razu. Ale o ile go nie wyłączymy, to w końcu się nagrzeje. Całkowite roztopienie wielkich lodowców Ziemi może trwać tysiące lat. Ale inne katastrofalne skutki zmian klimatu - gwałtowną pogodę, susze, fale upałów, powodzie i ich inne konsekwencje - zobaczymy o wiele wcześniej. Niektóre obserwujemy już teraz.  

Koncentracja dwutlenku węgla w atmosferze wg danych obserwatorium Manua Loa od lat 60.Koncentracja dwutlenku węgla w atmosferze wg danych obserwatorium Manua Loa od lat 60. Fot. NOAA / Scripps CO2 program

Skąd biorą gazy cieplarniane?

Kolejny rekord stężenia dwutlenku węgla w atmosferze to dobry moment, żeby przyjrzeć się temu, skąd jego nadmiar się tam bierze. Zrozumienie tego jest kluczem do ograniczenia emisji i zatrzymania zmian klimatu. Za zdecydowaną większość odpowiada spalanie paliw kopalnych: ropy naftowej, gazu i węgla. Jednak zużywa się je w równy sposób w różnych sektorach gospodarki, a do tego wcale nie są jedynym źródłem CO2  i innych gazów cieplarnianych.

Dwutlenek węgla (wg danych za rok 2010) stanowi 76 proc. emisji gazów cieplarnianych. 16 proc. to metan. Stanowi on mniejszą część emisji, jednak jest poważnym problemem, ponieważ to gaz cieplarniany wielokrotnie silniejszy od CO2. Sześć procent to podtlenek azotu, który jest generowany przez nawozy rolnicze, ale też przy spalaniu paliw kopalnych. Pozostałe dwa proc. to freony. 

Skąd biorą się te gazy cieplarniane? Za największą część odpowiada (znów - wg danych za rok 2010) wytwarzanie ciepła i energii elektrycznej, uzyskiwanych przez spalanie węgla, gazu i ropy naftowej. Dodatkowe 10 proc. to emisje gazów cieplarnianych związane z sektorem energetycznym, ale niezwiązane bezpośrednio z produkcją energii. To np. metan uwalniany jako skutek uboczny wydobycia, emisje z transportu surowców czy rafinowania.

Drugim największym pod względem emisji sektorem jest dział określany jako rolnictwo, lasy i zmiana użytkowania terenu. Odpowiada on za prawie tyle samo emisji co energetyka - 24 proc. W rolnictwie emisje są związane m.in. z hodowlą zwierząt i niektórymi uprawami. Szczególnie duże są emisje gazów cieplarnianych związane z hodowlą krów, dlatego wołowina jest obarczona dużym śladem węglowym, a dieta bezmięsna jest lepsza dla klimatu i środowiska. Za duże emisje odpowiada też wylesianie i inne rodzaje zmiany użytkowania terenu. Niszczenie i wypalanie lasów, osuszanie mokradeł uwalnia zgromadzony w nich dwutlenek węgla i niweluje ich pozytywny efekt pochłaniania CO2.

21 proc. to emisje związane z przemysłem. Są związane ze spalaniem paliw kopalnych dla uzyskania energii, ale też procesami chemicznymi (np. przy produkcji stali). Kolejne 14 proc. to emisje związane z transportem. Zdecydowana większość z nich jest związana z transportem drogowym, czyli samochodami. Lotnictwo ma bardzo duży ślad węglowy w przeliczeniu na kilometr i emisje z tego sektora rosną. Sześć procent emisji jest związanych z ogrzewaniem budynków (które nie są podłączone np. do sieci ciepłowniczych). 

To pokazuje, jak skomplikowanym zadaniem jest osiągniecie neutralności klimatycznej -  czyli zmniejszenie naszych emisji gazów cieplarnianych do takiego poziomu, że są one w całości pochłaniane (przez naturę lub specjalne technologie, jeśli uda się je opracować i prowadzić na potrzebną skalę). Musimy nie tylko przejść transformacje energetyczną i odejść od węgla, ale też zelektryfikować transport, zmienić to, jak ogrzewamy domy i produkujemy stal czy cement, a nawet naszą dietę. Aby te działania miały szansę powodzenia, potrzebne jest też poprawianie wydajności energetycznej, ograniczenie śmiecenia, zmniejszenie konsumpcji. A to nie koniec - nawet osiągnięcie neutralności klimatycznej całego świata będzie oznaczać, że koncentracja dwutlenku węgla jedynie zatrzyma się na poziomie najwyższym od milionów lat. Aby zachować Ziemię jako miejsce zdatne do życia dla kolejnych pokoleń, konieczne może być usuwanie nadmiaru CO2 z atmosfery - o ile będzie to wykonalne. Aby uniknąć najgorszych scenariuszy, jednym pewnym sposobem jest natychmiastowe działanie i ograniczenie emisji gazów cieplarnianych teraz