Dziura ozonowa jest najmniejsza od jej odkrycia. To nie znaczy, że "ktoś ją sobie wymyślił"

Przez lata niszczyliśmy warstwę ozonową, która chroni nas przed rakotwórczym promieniowaniem. Ale świat posłuchał naukowców i niebezpieczny trend udało się zahamować. To lekcja tego, jak możemy walczyć z dużo większym zagrożeniem - globalnym ociepleniem.
Zobacz wideo

Dziś Piątek dla klimatu - jak co tydzień w Gazeta.pl i next.gazeta.pl piszemy na temat związany z trwającym kryzysem klimatycznym.

Jeśli jesteś po trzydziestce (lub tuż przed), to pewnie pamiętasz, jak dużo mówiło się o dziurze ozonowej. Tematem zajmowali się światowi liderzy, mówiło się o freonach w lodówkach, na produktach pojawiały się znaczki "bezpieczny dla ozonu". 

Teraz wiadomości o dziurze ozonowej pojawiają się rzadko. Denialiści klimatyczni, którzy negują fakt globalnego ocieplenia, widzą to jako argument na swoją korzyść. Bo "kilka lat temu straszono dziurą ozonową", a teraz nie, zatem "ktoś ją sobie wymyśli". Prawda jest zupełnie inna - dziura ozonowa istnieje, jednak dzięki nauce i międzynarodowej współpracy udało się zatrzymać jej rozwój. 

Najnowsza informacja na jej temat pojawiła się w tym tygodniu. NASA poinformowała, że dziura ozonowa jest w tym roku najmniejsza w historii pomiarów. Nie jest to co prawda bezpośrednio wynikiem działań na rzecz ochrony warstwy ozonowej, a wyjątkowych warunków atmosferycznych nad biegunem południowym. Jednak nawet pomijając tę sytuację, nad problemem w dużym stopniu udało się zapanować. To ważne z kilku powodów. Niszczenie warstwy ozonowej ma znaczenie dla klimatu, a przede wszystkim jest ważną lekcją w walce z obecnym kryzysem. 

O co chodzi z dziurą ozonową?

W atmosferze Ziemi znajduje się warstwa ozonu - cząsteczek tlenu mających trzy atomy. Jego ilość jest niewielka, jednak ma bardzo duże znaczenie. Odbija część promieniowania ultrafioletowego. W nadmiarze jest ono szkodliwe dla żywych organizmów, w tym ludzi. Może powodować powstawanie nowotworów i uszkadzać łańcuch DNA.

Cząstki ozonu są bardziej niestabilne w porównaniu do innych form tlenu i mogą ulec zniszczeniu. W niezaburzonym środowisku rozpad ozonu jest równoważony przez jego powstawanie. W latach 70. naukowcy odkryli, że używane m.in. jako substancje chłodnicze i nośniki aerozoli gazy - określane jako freony - po dostaniu się do atmosfery prowadzą do rozpadu cząstek ozonu i degradacji warstwy chroniącej nas przed szkodliwym promieniowaniem. Z czasem nad Antarktyką (gdzie panowały sprzyjające temu zjawisku warunki) zaobserwowano tak duży spadek koncentracji ozonu, że zaczęto mówić o "dziurze ozonowej". 

Dalsze emitowanie gazów niszczących warstwę ozonową groziło jej stopniową degradacją nie tylko nad biegunami. W latach 80. problem udało się nagłośnić i podjąć działania. Podpisano najpierw Konwencję wiedeńską w sprawie ochrony warstwy ozonowej, a później - Protokół montrealski. Porozumienie, ratyfikowane przez wszystkie członkowskie ONZ, zobowiązywało sygnatariuszy do wycofania z użycia gazów szkodzących warstwie ozonowej.  

Wprowadzenie w życie Protokołu montrealskiego (z kolejnymi poprawkami) pozwoliło skutecznie walczyć z dziurą ozonową. W 1994 roku - pięć lat po wejściu w życie protokołu - emisje gazów niszczących ozon osiągnęły tzw. peak, czyli punkt, w którym przestały rosnąć, a zaczęły spadać i od tego czasu produkujemy ich coraz mniej. Nie oznacza to, że możemy przestać przejmować się problemem - aby "załatać" dziurę ozonową potrzeba całkowitej eliminacji szkodliwych gazów (tymczasem pojawiają się informacje o ukrytych, niezgodnych z porozumieniami emisjach) i dużo czasu. Jednak można mówić o sukcesie.

Jaka jest skala tego sukcesu? Obecnie dziura ozonowa (nawet pomijając wyjątkowe zmniejszenie w tym roku) przestała rosnąć. Minie jeszcze dużo czasu, zanim warstwa ozonu odbuduje się - według prognoz stanie się to w drugiej połowie XXI wieku. Ale - jak opisuje serwis naukaoklimacie.pl - gdyby nie podjęte na podstawie nauki i Protokołu montrealskiego działania, to do połowy stulecia dziura ozonowa obejmowałaby już cała planetę, a nie tylko Antarktykę.

Co ma ozon do klimatu? 

Wokół relacji globalnego ocieplenia i dziury ozonowej narosły mity i nieporozumienia. Ani dziura ozonowa, ani freony samodzielnie nie odpowiadają za zmiany klimatu. Ich przyczyną jest uwalnianie przez ludzkość do atmosfery różnych gazów cieplarnianych, przede wszystkim dwutlenku węgla ze spalania paliw kopalnych.   

Nie znaczy to, że nie ma żadnych związków między niszczeniem warstwy ozonowej a zmianami klimatycznymi - jest ich kilka. Z jednej strony gazy cieplarniane, które ocieplają niższe warstwy atmosfery, ochładzają stratosferę - czyli warstwę, w której znajduje się ozon. Z kolei niższe temperatury sprzyjają jego degradacji. Zatem (w uproszczeniu) globalne ocieplenie utrudnia odbudowę warstwy ozonowej. 

Z drugiej strony dziura ozonowa ma wpływ na klimat. Ilość dodatkowego promieniowania, która dociera do Ziemi ze względu na utratę ozonu, ma bardzo niewielki wpływ na wzrost globalnej temperatury. Jednak pośrednio zmienia ona wzorce pogodowe na półkuli południowej, m.in. przesuwając szlaki burz i lokalnego ocieplenia niektórych rejonów na południu globu.

Jesteśmy świadkiem bezprecedensowego kryzysu klimatycznego, jego skutki odczuwamy już tu i teraz. Co możesz zrobić, żeby mu zapobiegać? WEJDŹ TUTAJ >>

Najważniejszy związek dotyczy nie tyle degradacji ozonu, co jej przyczyny - freonów. Dodatkowym efektem walki z dziurą ozonową było zmniejszenie potencjalnego wzrostu temperatury Ziemi. W jaki sposób?

Freony, które niszczą warstwę ozonową, są jednocześnie silnymi gazami cieplarnianymi. Te wyemitowane do 2000 roku odpowiadają za 14 procent ocieplenia planety do tego czasu. Ten odsetek spada - z jednej strony dzięki ograniczeniu uwalniania gazów niszczących ozon, z drugiej - przez wzrost emisji dwutlenku węgla. Jednak gdyby nie działania podjęte w myśl Protokołu montrealskiego, to do końca wieku wzrost temperatury mógłby być dwa razy większy, niż spodziewany w jednym z scenariuszy opracowanym przez naukowców - opisuje naukaoklimacie.pl.

Lekcja walki z kryzysem klimatycznym

Warstwa ozonowa, jej niszczenie i odbudowa są powiązane na kilka sposobów z globalnym ociepleniem. Jednak najważniejsze dla nas może być nie to, jak te zjawiska oddziałują na siebie, a jaka lekcja płynie z dla nas z walki o zmniejszenie dziury ozonowej. Jak pisze amerykańska Narodowa Agencja Oceanów i Atmosfery, Protokół montrealski "uznawany jest za sukces i może być modelem do działań na rzecz ograniczenia zmian klimatu". 

"To, jak poradziliśmy sobie z wytworzonym przez nas zagrożeniem dla warstwy ozonowej to prawdziwa historia sukcesu. Ostrzeżeni przez naukowców politycy zgodzili się na wspólne działanie, a sprawnie wprowadzone regulacje pozwoliły na uniknięcie katastrofy" - pisała z kolei dr Aleksandra Kardaś w serwisie naukaoklimacie.pl. Chodzi nie tylko o sam model działania, ale też konkrety. Np. wykrycie fałszowania danych czy ukrywania emisji gazów niszczących ozon pokazuje, że tak mechanizm działa i można go stosować też w przypadki dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych. 

Walka z dziurą ozonową była co prawda dużo łatwiejsza, niż z globalnym ociepleniem. Konieczne było wyeliminowanie jednego typu substancji, zaś powstrzymanie katastrofy klimatycznej wymaga transformacji we wszystkich aspektach gospodarki, od energii, przez rolnictwo po przemysł - a być może w ogóle przebudowy systemu opartego na ciągłym wzroście. Jednak przykład ten pokazuje, że świat jest w stanie zadziałać razem i w oparciu o naukę poradzić sobie z globalnym problemem. 

W Polsce na rzecz zapobiegania katastrofie klimatycznej, w porozumieniu z naukowcami szeroko działa Greenpeace. Nawet niewielka wpłata wzmiacnia skuteczność tych działań. DZIAŁAJMY RAZEM >>

Masz pytanie lub propozycję tematu do cyklu Piątki dla Klimatu? Napisz do autora: patryk.strzalkowski@agora.pl

<script type="application/javascript" src="https://wspieram.greenpeace.pl/action/iframe.js" data-version="przyroda-gazeta"></script>

Klimatyczne newsy 

W cyklu Piątki dla klimatu co tydzień poruszamy jeden temat związany z kryzysem klimatycznym. Jednak w każdym tygodniu dzieje się wiele mniejszych i większych wydarzeń mających znaczenie dla walki ze zmianami klimatu. Niektóre z nich wspominamy w sekcji "Klimatyczne newsy".

  • Amazonia zbliża się do punktu krytycznego - ostrzega "The Guardian". Wg prognoz już w 2021 roku największy las deszczowy na świecie może przestać "produkować" dość deszczu, by dalej funkcjonować. Selwa stopniowo zmieniłaby się w suchą sawannę, uwalniając przy tym ogromne ilości dwutlenku węgla.
  • "New York Times" podaje, że zgodnie z zapowiedzią Donalda Trumpa USA formalnie zaczną proces wycofania się z Porozumienia paryskiego.
  • Wg danych cytowanych przez Reutersa cztery na pięć elektrowni węglowych w Europie jest nierentowna, a w tym roku ich straty mogą wynieść łącznie 6,6 mld euro. Agencja zwraca uwagę, że zyski przynoszą m.in. elektrownie w Polsce - dzięki rządowym dopłatom.
  • W Rosji topnieje wieczna zmarzlina. Kryzys klimatyczny może Moskwę sporo kosztować - wynika z nowych danych.
  • W Poznaniu pojawiły się bilboardy reklamowe łudząco przypominające te emitowane przez PKO BP. Treść przekazu jest jednak dla banku negatywna - autorzy publikacji sugerują bankowi działania wymierzone w klimat. Ten zapowiada kroki prawne.