Paradoks lasów. Drzewa nie starczą, by uratować klimat, ale wylesianie prowadzi do katastrofy

Czy sadzenie drzew uratuje nas przed katastrofą klimatyczną? To kuszące rozwiązanie, dużo łatwiejsze, niż np. odejście od węgla czy ograniczenie spożycia mięsa. Niestety, drzewa nie zastąpią tych działań. Musimy jednak chronić lasy, by nie uwolnić do atmosfery zgromadzonych w nich gigantycznych ilości węgla.
Zobacz wideo

Dziś Piątek dla klimatu - jak co tydzień w Gazeta.pl i next.gazeta.pl piszemy na temat związany z trwającym kryzysem klimatycznym.

Wyobraź sobie las wielkości boiska piłkarskiego. A teraz, że ten las znika. W sekundę. Co sekundę. W takim tempie tracimy na świecie lasy.

W 2017 roku zniszczone zostały tereny leśne wielkości Włoch - opisywał "The Guardian". To poważniejsze zagrożenie, niż może się wydawać - nie tylko dla żyjących w lasach gatunków, ale także dla ludzi. 

Stan lasów na świecie jest mocno związany z kryzysem klimatycznym - i to na kilka sposobów. Z jednej strony wylesianie przyczynia się do globalnego ocieplenia, z drugiej - zmiany klimatu zagrażają lasom tak, jak innym ekosystemom. Sadzenie drzew może pomóc, ale nie jest rozwiązaniem, które samo w sobie pozwoli uniknąć katastrofy klimatycznej. 

Drzewa nie uratują klimatu, jeśli dalej będziemy spalać węgiel i ropę

Powiększanie lasów jest popularnym sposobem walki z kryzysem klimatycznym. Sprawa wydaje się prosta. Rośliny pochłaniają dwutlenek węgla z atmosfery, zatem usuwają przyczynę ocieplenia. Dlatego niektóre firmy sponsorują sadzenie drzew w ramach offsetowania (czyli zrównoważenia) emisji związanych ze swoim funkcjonowaniem. Z kolei u polityków - także w Polsce - pojawiają się pomysły, by pochłanianie dwutlenku węgla przez lasy było uwzględnianie w bilansie krajowych emisji i mechanizmach handlu emisjami. 

W Polsce powstała nawet koncepcja "leśnych gospodarstw węglowych", czyli fragmentów lasu hodowanych specjalnie w taki sposób, by pochłaniały jak najwięcej dwutlenku węgla. Jednak eksperci i ekolodzy zwracali uwagę, że takie rozwiązania nie mogą zastąpić podstawowego działania, jakim jest ograniczenie tego, ile gazów cieplarnianych uwalniamy do atmosfery. Skala pochłaniania jest zwyczajnie zbyt mała. 

Teraz potwierdził to Krajowy Ośrodek Bilansowania i Zarządzania Emisjami. Jak opisuje serwis biznesalert.pl, wiceszefowa Ośrodka Monika Sekuła mówiła w tym tygodniu na konferencji, że lasy nie są w stanie zrównoważyć polskich emisji gazów cieplarnianych w perspektywie kolejnych dekad.  Obecnie emitujemy w sumie 414 mln ton dwutlenku węgla rocznie, zaś - mówiła Sekuła - lasy pochłaniają w sumie ok. 30 mln ton, zatem tylko ok. 7 proc. naszych emisji. Dla porównania tylko elektrownia Bełchatów emituje 38 mln ton dwutlenku węgla rocznie. Zatem wszystkie lasy w Polsce nie są w stanie zrównoważyć skutków pracy tylko tej jednej elektrowni. 

Sadzenie nowych lasów ma potencjał w zwiększeniu pochłaniania dwutlenku węgla. Jest o tym mowa m.in. w raporcie IPCC, Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu, którego scenariusze zatrzymania ocieplenia uwzględniają zalesianie. Jednak są tu ograniczenia - wynikające choćby z tego, że mamy ograniczony teren, na którym można tworzyć nowe lasy (czy też odtwarzać dawne), czy też tego, że nie każdy las pochłania dwutlenek węgla. Tymczasem nie tylko politycy, ale też media nadinterpretują lub mylnie przedstawiają sadzenie lasów jako łatwe rozwiązanie kryzysu klimatycznego. Szerzej opisali to specjaliści w serwisie naukaoklimacie.pl. Warto sadzić nowe lasy, ale nie można udawać, że zastępuje to inne działania.

Wylesianie to droga do katastrofy

Na związek lasów z ochroną klimatu trzeba patrzeć z drugiej strony. Zalesianie ma potencjał do pochłaniania gazów cieplarnianych, a z kolei niszczenie lasów oznacza uwolnienie ich do atmosfery. Zatem nie tylko trzeba sadzić nowe lasy, ale też - a nawet przede wszystkim - chronić te istniejące przed wycinką.

Skala emisji związanych zmianą typu użytkowania terenu (np. zamiana lasu na pole uprawne) i wylesiania jest ogromna. Wg IPCC stanowią one aż 1/3 całkowitych emisji CO2 w latach 1750 - 2011, oraz 12 proc. tylko w latach 2000 do 2009. To emisje netto, zatem wliczony jest w nie poziom pochłaniania gazów cieplarnianych przez zalesianie.

Wg szacunków w lasach na całym świecie uwięzionych jest obecnie 638 gigaton węgla - czyli więcej, niż wynosi nasz "budżet węglowy" pozwalający na zatrzymanie ocieplenia na bezpiecznym poziomie. To z jednej strony dobra wiadomość - pokazuje potencjał drzew do jego gromadzenia. Ale z drugiej stront to ostrzeżenie. Uwolnienie tych zasobów do atmosfery w postaci dwutlenku węgla oznaczałoby tak duży wzrost, że znaleźlibyśmy się na drodze prosto do katastrofy klimatycznej.

Dlatego przede wszystkim trzeba chronić istniejące lasy przed zniszczeniem.Wg IPCC ograniczanie wylesienia i niszczenia lasów jest jedną z najbardziej efektywnych możliwości mityzacji zmian klimatu. 

Leśne "punkty krytyczne"

Wpływ drzew na klimat to jedna strona medalu. Drugą jest to, jak globalne ocieplenie wpływa na lasy - i jak można się spodziewać, ten wpływ jest głównie negatywny. 

Kryzys klimatyczny zwiększa ryzyko ekstremalnych zdarzeń pogodowych, które mogą niszczyć ogromne tereny leśne. Powodzie, susze i związane z nimi pożary, huraganowe wiatry - te zdarzenia już teraz są częstsze niż kiedyś, a wraz z wzrostem temperatury ich częstotliwość będzie się zwiększać. 

Zmiana klimatu postępuje dramatycznie szybko i niektóre gatunki drzew nie będą w stanie przystosować się do nowych warunków. W Polsce sosna zwyczajna, świerk pospolity, modrzew europejski i brzoza brodawkowata - które zajmują obecnie 3/4 polskich lasów - są wrażliwe na wzrost temperatury i będą stopniowo wymierać i znikać z naszego ekosystemu. Nie oznacza to, że zniknie 75 proc. lasów, ale gatunki tracące tzw. optimum klimatyczne będą musiały zostać zastąpione innymi. Wyższe temperatury mogą z kolei sprzyjać niektórym chorobom i owadom, nieznanych dotychczas w chłodniejszym klimacie. 

W czasie, jaki zajęło Ci przeczytanie tego kawałka tekstu, zniszczone zostały lasy o powierzchni równej kilku boisk do piłki nożnej. Musimy działać natychmiast, by chronić ostatnie naturalne lasy na Ziemi, zanim bezpowrotnie znikną. DZIAŁAJ TUTAJ >>

Stan lasów to także jeden z tzw. punktów krytycznych w postępującej zmianie klimatu. To zmiany niektórych, bardzo wrażliwych elementów systemu klimatycznego, które przyczyniłyby się do jeszcze większej destabilizacji klimatu. Jednym z nich - który może nastąpić jako jeden z pierwszych - jest całkowita utrata lodu letniego w Arktyce. Każdego roku jego powierzchnia rośnie zimą i zmniejsza się latem - jednak wraz z wzrostem temperatury jest coraz mniejsza i mniejsza. Jeśli lód zniknie całkiem w letnich miesiącach, to zamiast białej powierzchni odbijającej energię słoneczną będziemy mieli ciemny ocean, który ją pochłania. I nagrzewa się jeszcze bardziej. 

Takie punkty krytyczne dotyczą także największych lasów Ziemi - Amazonii oraz tajgi - czytamy w serwisie naukaoklimacie.pl. Z powodu zmian klimatycznych wielokrotnie wzroście częstotliwość susz, a wraz z nimi - wymierne lasów i zagrożenie pożarowe. To zaś oznacza uwolnienie wielkich ilości dwutlenku węgla. 

Na razie jeszcze dużo brakuje do osiągnięcia punktów krytycznych w Amazonii i tajdze - wg prognoz zagrożenie to pojawia się przy wzroście temperatury zbliżającym się do 4 stopni Celsjusza. Jednak ich osiągnięcie będzie miało wielkie i nieodwracalne skutki.  

Drzewa pomogą przetrwać

Drzewa mają znaczenie w polityce klimatycznej także w innej perspektywie - nie mitygacji (czyli zapobiegania ociepleniu), a adaptacji (czyli przystosowaniu się do funkcjonowania w zmienionym klimacie). 

Jak pisaliśmy w ramach Piątków dla Klimatu w czasie czerwcowych upałów, drzewa w miastach pomagają zmniejszyć temperaturę i wytrzymać fale gorąca. Ich działanie można odczuć na własnej skórze - przejście z odsłoniętego terenu do gęstego lasu w upalny dzień może przypominać wejście do klimatyzowanego pomieszczenia. Ale także w miastach drzewa mają chłodzące działania. Liście - w przeciwieństwie do betonu czy asfaltu - odbijają większą część energii słonecznej i mogą zapobiegać nagrzewaniu się ulic czy budynków. 

Ten ochładzający efekt ma też znaczenie w dużo większej skali. Lasy mają chłodzący efekt w porównaniu do terenów wylesionych na dużych obszarach, co zauważono w raporcie IPCC.

Masz pytanie lub propozycję tematu do cyklu Piątki dla Klimatu? Napisz do autora: patryk.strzalkowski@agora.pl

Więcej o: