Bałtyk się dusi. Już 17 proc. zajmują tak zwane martwe strefy. A to nie jest jedyny problem

Maria Mazurek
Sinice są uciążliwe dla turystów, bo nie mogą korzystać z kąpieli w Bałtyku. Ale mają one znacznie poważniejsze konsekwencje. Przyczyniają się do powstawania tak zwanych martwych stref, których w "naszym" morzu jest coraz więcej. Jeszcze na początku XX wieku zajmowały niewielki obszar, w kilku punktach. Dziś już blisko jedną piątą. Czym są martwe strefy i czym grożą?

Dziś Piątek dla klimatu - jak co tydzień na gazeta.pl i next.gazeta.pl opowiadamy o tematach związanych z trwającym kryzysem klimatycznym.

O tym, skąd biorą się martwe strefy w Bałtyku, opowiada Marta Pilarska z WWF Polska:

Zobacz wideo

Co możemy zrobić, by martwych stref w Bałtyku nie było coraz więcej? Przestawić się na ekologiczne rolnictwo, jako konsumenci na przykład korzystać z ekologicznych detergentów, ograniczać stosowanie plastiku i rozsądniej podchodzić do kupowania ryb z Bałtyku, których jest coraz mniej.

Do mórz i oceanów co minutę trafia ciężarówka odpadów, które zabijają ptaki, ryby, wieloryby i delfiny. Plaże naszego Bałtyku toną w śmieciach. Zatrzymajmy wspólnie to szaleństwo! TUTAJ możesz podpisać petycję ws. ograniczenia stosowania jednorazowego plastiku >>>