Koronawirus. Ekspert: Nie rozumiem mówienia o wygaśnięciu epidemii, wstrzymano finansowanie testów

- Bez względu na to, co mówią całkowicie niewiarygodne oficjalne dane, Polacy nadal chorują na COVID-19 - powiedział PAP dyrektor Instytutu Genetyki Człowieka PAN w Poznaniu prof. Michał Witt. Obecnie trudno stwierdzić, na jakiej podstawie można mówić o wygaśnięciu epidemii - dodał.

W ubiegłym tygodniu minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiedział, że niebawem zostanie podjęta decyzja o ewentualnej zmianie stanu epidemii w Polsce na stan zagrożenia epidemicznego. Od początku kwietnia zmieniły się zasady testowania na COVID-19. Bezpłatny test na koronawirusa można wykonać u lekarza podstawowej opieki zdrowotnej. Zamknięte zostały mobilne punkty pobrań, bezpłatnych testów nie wykonują już także laboratoria i farmaceuci w aptekach.

Zobacz wideo COVID-19 mocno oddziałuje na chińską gospodarkę? Ekspert wyjaśnia

Koronawirus w Polsce. "Kraj, w którym zarzucono testowanie, nie ma żadnego wglądu w rozwój sytuacji"

- Zupełnie nie rozumiem, na jakiej podstawie można mówić o wygaśnięciu epidemii COVID-19, skoro w Polsce wstrzymano finansowanie testów. Kraj, w którym zarzucono robienie testów, nie ma żadnego wglądu w rozwój sytuacji epidemicznej i funkcjonuje jak osoba z czarną przepaską na oczach, która w dodatku stłukła termometr. Do czego mamy się teraz odnosić konkretnie, naukowo? - powiedział PAP prof. dr hab. n. med. Michał Witt.

Dyrektor Instytutu Genetyki Człowieka PAN podkreślił, że Polacy nadal chorują na COVID-19, "bez względu na to, co mówią całkowicie niewiarygodne oficjalne dane". - Nie można wykluczyć, że po letnim, wakacyjnym uspokojeniu, możemy obudzić się w samym środku kolejnej fali zakażeń. I znowu okaże się, że straciliśmy czas na stosowne przygotowanie. A w tym czasie w Chinach, z powodu nawrotu COVID-19, znowu izoluje się całe miasta. Naprawdę bezpodstawnie? - powiedział.

Więcej aktualnych wiadomości dotyczących koronawirusa znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Kobieta w maseczce - zdjęcie ilustracyjneMaseczki - jedyne obostrzenie z epidemii zostanie przedłużone

Epidemia koronawirusa. Ekspert: Środki ostrożności związane z COVID-19 trzeba było utrzymać

Jak dodał, błędem było zniesienie restrykcji związanych z COVID-19. Miesiąc temu odwołano obowiązek zakrywania maseczką ust i nosa w zamkniętych pomieszczeniach. Maseczki nadal trzeba nosić w budynkach, w których prowadzona jest działalność lecznicza i w aptekach. Zniesiony został także obowiązek kierowania na izolację i kwarantannę z powodu COVID-19.

- Jestem głęboko przekonany, że podstawowe środki ostrożności należało utrzymać. Jeśli nie były przestrzegane, to dowód na nieumiejętność ich egzekwowania, a nie żaden "polski gen nieposłuszeństwa" - powiedział prof. Witt. - Ostatnio byłem na koncercie, gdzie w prawie w całości wypełnionej sali na ok. 1000 osób, nie więcej niż 20 miało maseczki, w tym ja. Wszyscy siedzieli normalnie ściśnięci, jeden obok drugiego. W przerwie wszyscy na siebie chuchali w foyer, jak gdyby nigdy nic. Nie wiem, jaki argument może stać za taką nonsensowną niechęcią do ograniczenia transmisji wirusa, który wcale nie zniknął jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki - dodał.

W środę 27 kwietnia na stronach rządowych poinformowano o 1 041 nowych dobowych zakażeniach oraz 21 przypadkach śmiertelnych. Wykonano 15 087 testów w kierunku SARS-CoV-2. (PAP)

Autor: Rafał Pogrzebny

Koronawirus: wszystkie aktualne informacje i zalecenia na gov.pl

Dziecko w maseczce (zdjęcie ilustracyjne)Dr Grzesiowski: Nic nie wskazuje, by pandemia miała się zakończyć

Więcej o: