Libura: Z pandemii wyjdziemy z rekordową liczbą zgonów. Jako społeczeństwo obciążone poważnymi chorobami

- Prędkość narastania tej fali grozi znacznym obciążeniem szpitali i ograniczeniem dostępu do opieki medycznej - mówi Gazeta.pl ekspertka ds. systemów ochrony zdrowia Maria Libura. Jak przestrzega, kolejne miesiące mogą wiązać się z kryzysem w strukturach ochrony zdrowia. - Z pandemii wyjdziemy nie tylko z rekordową liczbą zgonów, ale jako społeczeństwo obciążone bardzo poważnymi chorobami - przestrzega.

Fala koronawirusa omikron w Polsce rozpędza się. We wtorek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 19 652 nowych zakażeniach koronawirusem. Zmarło 377 osób. 

Innowacyjne Centrum Medyczne w Instytucie Genetyki Człowieka PAN poinformowało, że Polska jest krajem, w którym wykonuje się "skandalicznie mało testów w kierunku zakażeń SARS-CoV-2".

Prof. Pławski z ICM przekazał PAP, że Polska plasuje się w samej końcówce krajów europejskich w tym zakresie. - Mniej badań oznacza, że wykazujemy też mniej pozytywnych testów. Rażąco zmienia to rzeczywisty obraz pandemii. Liczba testów zapewne będzie jeszcze niższa po wprowadzeniu od 1 stycznia obniżonej stawki dla laboratoriów za wykonywanie tej usługi ze skierowań NFZ -  powiedział.

Więcej najnowszych informacji o pandemii koronawirusa przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Co z funduszem kompensacyjnym? Klimczak: Projekt uzyskał poparcie wszystkich klubów i kół

W jego ocenie liczba zakażeń wariantem omikron wzrośnie w najbliższym czasie drastycznie, co przełoży się na mocne obciążenie służby zdrowia. Podobnego zdania jest eksperta ds. systemów ochrony zdrowia Maria Libura.

Libura: Prędkość narastania tej fali grozi znacznym obciążeniem szpitali

- Obserwując przebieg fali omikron w krajach wysokorozwiniętych, można już zauważyć, jak duże znaczenie ma szeroka społeczna akceptacja programu szczepień i innych narzędzi walki z pandemią - mówi Gazeta.pl ekspertka Maria Libura.

- Chociaż omikron - jak wynika z dotychczasowych analiz - wiąże się ze statystycznie łagodniejszym przebiegiem, to prędkość narastania tej fali grozi znacznym obciążeniem szpitali i ograniczeniem dostępu do opieki medycznej, szczególnie w społeczeństwach, które są starsze i bardziej schorowane - dodaje.

Jak ostrzega ekspertka, kolejna fala pandemii może wiązać się z dodatkowym kryzysem kadrowym w placówkach ochrony zdrowia. - Wiele zależeć będzie od tego, ilu medyków nie będzie mogło pracować ze względu na własny stan zdrowia lub konieczność opieki nad bliskimi - mówi.

Libura: To pokazuje, jak wielka jest cena, którą płacimy za pandemię

Jak wskazuje Maria Libura, ponowne narastanie fali zakażeń powoduje, że kolejne zabiegi planowe, badania diagnostyczne, są przekładane w czasie.

- Na poziomie indywidualnym rodzi to kolejne tragedie i opóźnienia diagnostyczne. Narasta dług zdrowotny. Z pandemii wyjdziemy nie tylko z rekordową liczbą zgonów, ale jako społeczeństwo obciążone bardziej zaawansowanymi chorobami. To pokazuje, jak wielka jest cena, którą płacimy jako kraj za tę pandemię - dodaje.

Ekspertka wskazuje także na brak spójności wypowiedzi władz publicznych ws. szczepień. - Z jednej strony wypowiada się Ministerstwo Zdrowia, GIS oraz przedstawiciele innych instytucji sektora zdrowia, nawołując do szczepień, a za chwilę osoby kojarzone z rządem mówią coś kompletnie odwrotnego. To rodzi ambiwalencję w społeczeństwie - podkreśla.

Niedzielski: Szczyt V fali przypadnie w połowie lutego i będzie wynosił 60-140 tys. zakażeń dziennie

W czasie poniedziałkowej konferencji prasowej szef resortu zdrowia powiedział, że mamy w Polsce do czynienia z piątą falą pandemii COVID-19.

Przyznał, że z tygodnia na tydzień można było zaobserwować wzrosty zakażeń, ale na to pewien wpływ miał okres świąteczny. - Teraz mamy większe wzrosty i niestety nie widać czynników, które przemawiałyby za odwróceniem tej tendencji - ocenił Niedzielski.

Jak będzie. Cykl Gazeta.plCzego się spodziewać po pandemii? Libura: Tsunami. Będzie fala uderzeniowa

- Z ostatnich raportów wynika, że omikron zaczyna dynamicznie wzrastać, jeśli chodzi o udział w strukturze badanego genomu. W tej chwili to jest poziom rzędu 20 proc. - powiedział minister zdrowia.

Więcej o: