Ciała chorych z COVID-19 obowiązkowo kremowane? "To prawdziwa bomba biologiczna"

Zasady pochówku ofiar COVID-19 określają przepisy, które zdaniem prezesa Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego nie są dość przejrzyste. Szef stowarzyszenia zwraca uwagę, że ciała chorych z koronawirusem chowane są w workach, które nie pozwalają na naturalny rozkład i mogą w przyszłości stać się "prawdziwą bombą biologiczną".

Jak wynika z rozporządzenia ministra zdrowia z kwietnia 2020 r., ciała osób zmarłych na chorobę wywołaną koronawirusem muszą zostać zdezynfekowane, należy unikać też ich mycia, ubierania i okazywania. Dla bezpieczeństwa zwłoki chorego muszą być również umieszczone "w ochronnym, szczelnym worku, wraz z ubraniem lub okryciem szpitalnym", w którym później kładzie się je w trumnie. Przepisy przewidują, że w przypadku chorób zakaźnych zwłoki chowane są w ciągu 24 godzin od śmierci. Resort zdrowia nie zdecydował się jednak objąć tym wykazem choroby spowodowanej wirusem SARS-CoV-2.

Zobacz wideo Jak walczyć z pandemią? Czarzasty: Trzeba ludzi zaszczepić

Pochówek osób zmarłych na COVID-19. "Rozporządzenie zagmatwało sprawę"

Krytycznie o rozporządzeniu wyraził się Prezes Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego Krzysztof Wolicki w rozmowie z Onetem. Jego zdaniem dokument nie określa jasno, jak należy postępować ze zwłokami osób, które zmarły z powodu COVID-19.

- To rozporządzenie z kwietnia 2020 r. zagmatwało sprawę. Gdyby rząd wpisał COVID-19 do wykazu chorób zakaźnych, sprawa byłaby jasna. Zwłok nie wolno ubierać, nie wolno okazywać, wkłada się je do trumny i koniec. Teraz mamy nieostre regulacje. Jest na przykład zapis o "unikaniu ubierania zwłok do pochówku lub okazywania zwłok". Co to znaczy unikać? Albo okazujemy albo nie - powiedział.

Zima w Wielkiej BrytaniiAtak zimy w Europie. Śnieżyce w Hiszpanii, prawie metrowe zaspy w Anglii

Wolicki dodał, że stowarzyszenie konsultowało się w tej sprawie m.in. z Głównym Inspektoratem Sanitarnym. GIS tłumaczył, że obowiązkowy pochówek w ciągu doby byłby trudny do zorganizowania, biorąc pod uwagę rosnącą liczbę ofiar koronawirusa. W maju zeszłego roku GIS przekazał Wolickiemu, że ewentualne poszerzenie wykazu chorób zakaźnych o COVID-19 "konsultowano ze specjalistą w dziedzinie wirusologii", w opinii którego "nie ma ku temu przesłanek merytorycznych".

Więcej informacji o koronawirusie znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

Koronawirus (zdjęcie ilustracyjne)MZ podaje dokładne informacje o zgonach z powodu COVID-19. Nowe dane

"Nawet nie chcę myśleć, co by się stało, gdyby w Polsce znów przyszły jakieś większe powodzie"

Prezes Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego postuluje do rządzących o wprowadzenie nakazu kremacji ciał osób, do śmierci których przyczynił się COVID-19. - Obecnie takie zwłoki wkładane są do worka plastikowego, który umieszczany jest w trumnie. Taki worek rozkłada się kilkaset lat i jeżeli jest szczelny, to po 10-15 latach w środku zrobi się galareta. A to jest prawdziwa bomba biologiczna. Nawet nie chcę myśleć, co by się stało, gdyby w Polsce znów przyszły jakieś większe powodzie takie jak kiedyś we Wrocławiu i zalało cmentarze - zauważył Wolicki. Zwrócił też uwagę, że "w przypadku zwłok włożonych do szczelnego worka, szczątki nie rozłożą się w naturalny sposób", co może stanowić problemem, jeśli po 20 latach grób będzie musiał zostać ponownie wykorzystany.

Epidemia koronawirusaProf. Kuna o wariancie omikron: Nie popadajmy w histerię

Śmiertelne żniwo pandemii koronawirusa. "75 proc. z tych zgonów być może dałoby się uniknąć"

Od początku pandemii koronawirusa w Polsce odnotowano śmierć 83 583 osób chorych na COVID-19. 30 listopada Ministerstwo Zdrowia poinformowało o zgonie 526 zakażonych koronawirusem. Resort podkreśla regularnie, że ofiarami pandemii są najczęściej osoby niezaszczepione. 26 listopada pisaliśmy, że rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz, mówiąc o statystykach epidemicznych, stwierdził, iż "75 proc. z tych zgonów być może dałoby się uniknąć, gdyby te osoby się zaszczepiły".

Spośród tych 25 proc. osób w pełni zaszczepionych, które niestety nie wygrały walki z covidem, 82 proc. to są osoby z wielochorobowością i z upośledzoną odpornością. Widzimy więc, że jeżeli ten najtragiczniejszy skutek covidu dotyka osobę w pełni zaszczepioną, to jest to osoba, która jest dotknięta przynajmniej dwiema innymi chorobami lub ma problemy z odpornością. Dlatego tak ważne jest szczepienie w przypadku osób z upośledzoną odpornością trzecią dawką dodatkową, a w przypadku osób 50 plus teraz jest już możliwość po pięciu miesiącach dawką przypominającą - mówił Andrusiewicz. 

Wojciech AndrusiewiczAndrusiewicz: 75 proc. zgonów być może dałoby się uniknąć

Więcej o: