Milion złotych od rządu za nadgonienie szczepień. Dzwonimy do gmin. "Kuszące, ale jestem sceptyczny"

1 milion złotych - tyle może trafić do gminy w danym powiecie, która od sierpnia do października odnotuje najwyższy przyrost odsetka zaszczepionych osób. Dla wielu gmin to potencjalnie ogromny zastrzyk finansowy. - Chciałoby się wygrać, marzenie. Może się uda? - słyszymy od jednego z wójtów.

Program "Rosnąca odporność" to kolejna już próba rządu mająca zmobilizować Polaków do zaszczepienia się przeciw koronawirusowi. Do tej pory w Polsce zaszczepiło się w pełni ponad 18,4 mln osób, to jednak wciąż za mało.

Założenia programu są następujące - gmina, która w danym powiecie odnotuje najwyższy przyrost odsetka zaszczepionych w okresie od 1 sierpnia do 31 października, otrzyma 1 milion złotych. Do gminy na drugim miejscu trafi 500 tys. zł, a na trzecim - 250 tys. zł. W konkursie nie mogą brać udziału gminy będące miastami na prawach powiatu.

Za organizację konkursu odpowiada pełnomocnik rządu do spraw narodowego programu szczepień Michał Dworczyk.

Zobacz wideo Dworczyk m.in. o programie "Rosnąca odporność" (30 lipca)

"Robimy, co możemy"

Od rozpoczęcia konkursu minęły ponad trzy tygodnie. Według stanu na poniedziałek, najwyższy przyrost zaszczepionych (6,62 pkt proc.) w całym kraju odnotowała do tej pory gmina Świekatowo w powiecie świeckim. Obecnie odsetek zaszczepionych w tej gminie to 44,9 proc.

- Innej drogi nie ma, trzeba się zaszczepić, żeby móc normalnie pracować i funkcjonować. Robimy, co możemy, mieliśmy mobilny punkt szczepień, na imprezach gminnych też była możliwość zaszczepienia się. W niedzielę organizujemy dożynki, punkt też się pojawi. Cały czas działa też punkt szczepień w gminnym ośrodku - wylicza w rozmowie z Gazeta.pl wójt Marek Topoliński.

Szczepienie (zdjęcie ilustracyjne)Rząd sypnie pieniędzmi gminom, które nadgonią szczepienia

Wójt przyznaje, że bardziej zdyscyplinowane były szczepione na samym początku grupy starszych pacjentów, w pewnym momencie były nawet kolejki. - Jak doszło do młodszych roczników, spadło zainteresowanie. Nie słyszałem, żeby problemem były jakieś obawy. Może nie czują potrzeby? Trudno mi powiedzieć - zastanawia się.

Marek Topoliński po cichu liczy na to, że uda się zdobyć w konkursie jakieś fundusze. - Jesteśmy małą, dość biedną gminą. Nagrodę finansową przeznaczylibyśmy na budowę dróg, potrzeby są bardzo duże - mówi.

"Zbyt duża presja wywołuje odwrotny efekt"

Największy potencjał do wzrostu mają gminy, w których do tej pory odsetek zaszczepionych mieszkańców był najniższy. To m.in. rejony w woj. podkarpackim i woj. małopolskim.

Wśród nich gmina Czarny Dunajec w powiecie nowotarskim. Szczepionkę otrzymało tam 19,5 proc. mieszkańców, od 1 sierpnia odsetek podskoczył o 1,89 pkt proc.

- Cały czas działamy - słyszymy od sekretarza gminy Michała Jarończyka. - Za kilka dni mamy dużą gminną imprezę, będzie tam jednodawkowy punkt szczepień. Może to zachęcić tych, których wcześniej odstraszała konieczność dwukrotnego pojawienia się w ośrodku, umówienia się itp. Spodziewam się kolejek - mówi nam urzędnik.

Jak wylicza, jedna z akcji organizowanych przez gminę przy wsparciu Kościoła przyniosła jednego dnia 250 szczepień.

- Zachęcamy też do szczepień na zebraniach wiejskich. Trzeba to jednak wyważyć, mam wrażenie, że zbyt duża presja wywołuje odwrotny efekt. Wiele osób ma własne przemyślenia, kieruje się emocjami - zaznacza sekretarz gminy Czarny Dunajec.

A co z ewentualną nagrodą? - Jeśli wszystko dobrze pójdzie, mamy programy związane z odnawialnymi źródłami energii, oczyszczalniami przydomowymi, odbiorem azbestu, szeroko rozumianym środowiskiem. Na razie jednak za wcześnie, żeby planować, mogę na pewno powiedzieć, że z wydaniem pieniędzy problemu nie będzie - słyszymy.

"Kusząca oferta, ale jestem sceptyczny"

Dzwonimy do gminy Cmolas na Podkarpaciu, gdzie zaszczepiło się 21,1 proc. mieszkańców (jeden z najniższych wskaźników w kraju). Przyrost od 1 sierpnia to 1,83 pkt proc.

- Jestem raczej sceptyczny, nie upatrywałbym dużych nadziei. Owszem, potencjał do wzrostu teoretycznie jest duży, oferta jest rzeczywiście kusząca, ale z drugiej strony stopień wyszczepienia jest nasycony, ludzi trudno będzie zachęcić. Gminy też nie mają instrumentów kompetencyjnych, by wydawać pieniądze na promocję szczepień - mówi nam Lesław Budzisz, zastępca wójta gminy.

W ostatnich dniach po gminie Cmolas także jeździł szczepionkobus. Jak ocenia Lesław Budzisz, efekt był "przyzwoity". - Może coś się zmieni, jeśli zacznie się czwarta fala i w ludziach obudzi się potrzeba - zastanawia się.

- Chciałoby się wygrać, marzenie. Może się uda? Zobaczymy - mówi o nagrodzie finansowej zastępca wójta. - Największe potrzeby to drogi, mamy też ze dwa obiekty we wsiach, które wymagają solidnego remontu - dodaje.

"Cel znalazłby się szybko"

Kolejna gmina - Jeżowe, powiat niżański, województwo podkarpackie. Odsetek wyszczepionych: 20,7 proc. Wzrost od 1 sierpnia - 1,74 pkt proc.

- Każde pieniądze dla gminy działają mobilizująco, dla każdego samorządu są kuszące - przyznaje zastępca wójta Michał Wasyliszyn. Dodaje, że razem z urzędem wojewódzkim uzgadniane są szczegóły kolejnego przyjazdu mobilnego punktu szczepień. Mobilny punkt pojawił się wcześniej też na pikniku rodzinnym.

- Obecnie ci, którzy mieli ochotę, już się zaszczepili. Mamy okres przejściowy, sytuacja na naszym terenie się ustabilizowała. Od końca maja nie mieliśmy na terenie gminy żadnego aktywnego przypadku koronawirusa, stąd pewnie decyzja niektórych o odłożeniu szczepienia. Z tego, co słyszymy, idzie czwarta fala, więc we wrześniu, październiku tempo szczepień zapewne wzrośnie - ocenia.

Na co gmina Jeżowe wydałaby milion złotych? - Główna potrzeba to budowa sieci wodno-kanalizacyjnej, do tego brak chodników przy drodze wojewódzkiej. Cel znalazłby się szybko - mówi nam zastępca wójta.

Więcej o: