Duda mówił o "operowaniu igłą", Pawlak o "eksperymentowaniu". Tak rządzący sami sobie szkodzą w kwestii szczepień

To, że czwarta fala epidemii koronawirusa wybuchnie w Polsce, jest już niemal pewne. Wobec tego Mateusz Morawiecki, Michał Dworczyk i Adam Niedzielski walczą o każdą osobę, która jeszcze się nie zaszczepiła, a mogłaby to zrobić. Jednak w ostatnich dniach nasiliły się działania antyszczepionkowców. Doszło m.in. do ataku na pracowników punktu szczepień. Być może wpływ na to mają szkodliwe działania i wypowiedzi polityków.
Zobacz wideo Niedzielski: Bierzemy pod uwagę regionalizację obostrzeń. Decydować będzie poziom wyszczepienia

W grudniu ubiegłego roku rozpoczęła się akcja szczepienia Polaków przeciwko COVID-19. Członkowie rządu, m.in. premier Mateusz Morawiecki oraz minister zdrowia Adam Niedzielski, zachęcali rodaków, aby, jak tylko nadejdzie dzień rejestracji ich rocznika, zapisywali się na szczepienie i przyjmowali preparat.

Prezydent Duda mówił o "operowaniu igłą w okolicy ramion"

Jeszcze podczas kampanii wyborczej Andrzej Duda poinformował, że nigdy nie zaszczepił się na grypę, a sam "absolutnie nie jest zwolennikiem jakichkolwiek szczepień obowiązkowych". W grudniu ubiegłego roku zadeklarował, że przyjmie preparat przeciwko COVID-19, jednak nie był do tego entuzjastycznie nastawiony. - Ja w ogóle nie jestem zwolennikiem, jeżeli ktoś operuje igłą w okolicach moich ramion, przedramion czy jakiejkolwiek części ciała. Taka jest prawda i wszyscy, którzy pobierali ode mnie krew, wiedzą o tym. Są takie sytuacje, gdy czy ktoś jest entuzjastą szczepień, czy nie jest, powinien takiej akcji [szczepień - przyp. red.] się poddać - powiedział wówczas na antenie Polsat News.

W kwietniu prezydent wraz z małżonką przyjął preparat firmy Moderna, jednak nie odbyło się to pod okiem kamer, a w zaciszu Pałacu Prezydenckiego. Jak informował "Fakt", do Andrzeja Dudy przyjechał ambulans ze szczepionkami i personelem medycznym.

Szpital w Nowym Jorku w USA (zdjęcie ilustracyjne)USA. Lekarze zaniepokojeni nietypową falą infekcji wirusem RSV

Prezydent podważył skuteczność szczepionek?

Dwa miesiące później prezydent wypowiedział słowa na temat szczepionek, które szybko zostały zdementowane. - Czy możemy mówić o tym, że jeżeli liczba zachorowań w Polsce spadła w tej chwili do takiego poziomu dziennie, jaki notowaliśmy dokładnie rok temu, to czy rzeczywiście możemy się cieszyć, że jest to efekt szczepienia, czy to efekt tego, że mamy takie warunki pogodowe, taka jest pora roku. W zeszłym roku nie mieliśmy szczepionki, a przypadków było tyle samo. Chcąc patrzeć na to optymistycznie, mówimy, że zbiegły się te dwa elementy - mówił wtedy prezydent Andrzej Duda.

Później głowę państwa dziennikarze zapytali o to, czy w ogóle wierzy w skuteczność szczepionek. - Wie pan, no oczywiście, że wierzę w 100 proc. w skuteczność szczepionek, dlatego że efekty ich działania są widoczne. (...) Natomiast no nikt nie może wykluczyć tego, że pojawi się nagle jakaś mutacja koronawirusa, na którą dotychczas funkcjonujące szczepionki nie będą skuteczne - odpowiedział Andrzej Duda.

Posłowie PiS interweniowali ws. "zmuszania" dzieci do szczepień

Od czerwca w Polsce możliwe jest szczepienie dzieci od 12. roku życia. Trwają również badania kliniczne szczepionki firmy Pfizer u dzieci młodszych.

W lipcu dwoje posłów klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości pojechało z "interwencją" do domu dziecka w Nowym Dworze Gdańskim. Anna Maria Siarkowska i Janusz Kowalski poinformowali, że ich wizyta związana jest z doniesieniami o "zmuszaniu" dzieci do szczepień przeciwko COVID-19 bez informowania o tym ich "przedstawicieli ustawowych, opiekunów prawnych". Politycy zastali zamknięte drzwi placówki, dlatego złożyli wniosek o przeprowadzenie kontroli wyjaśniającej sprawę.

Zresztą sam Kowalski mówił, że "na razie" szczepić się nie będzie i "to kwestia wolności". Później jednak zmienił zdanie i przyjął preparat. - Bardzo skuteczna była reklama Cezarego Pazury. Skoro Kiler się nie boi, to i Kowalski się nie boi. Wciąż uważam, że szczepienie to wybór każdego z nas. Jestem przeciwnikiem ograniczeń praw obywatelskich związanych z tzw. paszportami covidowymi. Moim wyborem było zaszczepienie się, ale szanuję wybory innych. Sądzę jednak, że jeśli nie ma przeciwwskazań medycznych, warto to zrobić - powiedział w rozmowie z Interią.

Grzegorz CessakPrezes URPL o "wtargnięciu" Brauna do jego gabinetu. "Skupiono się na show"

Rzecznik Praw Dziecka szczepienia nazywał "eksperymentowaniem z udziałem dzieci"

W połowie lipca Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak poinformował w Sejmie, że do jego biura trafiły setki zgłoszeń ws. szczepień. - Piszą do mnie rodzice, opiekunowie, osoby zatroskane, ale piszą też dzieci, młodzież, szczególnie dzieci kilkunastoletnie, bo zdarzają się przeróżne układy i poglądy - wyjaśnił. Przyznał, że zdarzają się sytuacje, w których np. dziecko chce być szczepione, a rodzice się na to nie zgadzają lub takie, w których to dziecko nie chce otrzymać szczepionki, do czego namawiają je rodzice.

- Ja mogę postawić pytanie, bo nie znam na nie jeszcze odpowiedzi, dzisiaj za państwa pośrednictwem: czy jest prawnie dopuszczalne eksperymentowanie, bo de facto jesteśmy w okresie eksperymentu, eksperymentowanie z udziałem dzieci? - powiedział Mikołaj Pawlak. Jak zaznaczył, "zadaje to pytanie w kontekście różnego rodzaju powikłań i odporności długookresowej".

Jego słowa zdementował prof. Andrzej Horban, doradca premiera ds. COVID-19. - Jeżeli jest coś zarejestrowane, to stosowanie tego czegoś na pacjentach, dla których to jest zarejestrowane, nie jest już eksperymentem. (...) Mamy do czynienia z epidemią, która jest dość unikalna i mamy do wyboru dwie rzeczy: albo nie będziemy robili nic i pozwolimy na swobodny rozwój epidemii, albo będziemy coś robili i zmniejszymy ryzyko epidemii dla ludzi - powiedział.

Więcej o: