Parlamentarny zespół dyskutował o szczepieniach dzieci. Rzecznik Praw Dziecka pytał o "eksperymenty"

- Czy jest prawnie dopuszczalne eksperymentowanie z udziałem dzieci? - pytał na posiedzeniu parlamentarnego zespołu Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak, odnosząc się do kwestii szczepień. - Jeżeli jest coś zarejestrowane, to stosowanie tego nie jest już eksperymentem - tłumaczył doradca premiera prof. Andrzej Horban.

Poniedziałkowe posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Sanitaryzmu dotyczyło m.in. kwestii szczepień. Jednym z uczestników posiedzenia był Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak. Pawlak zwrócił uwagę, że istnieją "prawa rodziców do wychowania" i "obowiązek państwa do zapewnienia bezpieczeństwa publicznego". Zaznaczył jednocześnie, że czas pandemii sprawił, iż musieliśmy niektóre z praw przewartościować.

- Zdrowie i życie są najważniejsze, a inne prawa schodzą na plan dalszy, chociażby prawo do wypoczynku - powiedział.

COVID-19. Szczepienia dzieci i młodzieży w szkołach w Łodzi rozpoczną się już 1 września/zdjęcie ilustracyjneSzczepienia przeciw COVID-19 dzieci poniżej 12 lat. Kiedy decyzja?

Jak poinformował rzecznik, do jego biura trafiły setki zgłoszeń ws. szczepień. - Piszą do mnie rodzice, opiekunowie, osoby zatroskane, ale piszą też dzieci, młodzież, szczególnie kilkunastoletnie, bo zdarzają się przeróżne układy i poglądy - wyjaśnił.

Przyznał, że zdarzają się sytuacje, w których np. dziecko chce być szczepione, a rodzice się na to nie zgadzają lub takie, w których to dziecko nie chce otrzymać szczepionki, do czego namawiają je rodzice.

- Ja mogę postawić pytanie, bo nie znam na nie jeszcze odpowiedzi, dzisiaj za państwa pośrednictwem: czy jest prawnie dopuszczalne eksperymentowanie, bo de facto jesteśmy w okresie eksperymentu, eksperymentowanie z udziałem dzieci? - powiedział Mikołaj Pawlak. Jak zaznaczył, "zadaje to pytanie w kontekście różnego rodzaju powikłań i odporności długookresowej".

Przypomnijmy: od czerwca w Polsce możliwe jest szczepienie dzieci od 12. roku życia. Trwają natomiast badania kliniczne (także w naszym kraju) szczepionki firmy Pfizer u dzieci młodszych.

Zobacz wideo Co zachęciłoby Polaków do zaszczepienia się przeciw COVID-19?

Prof. Horban: Coś, co jest zarejestrowane, nie jest już eksperymentem

- Jeżeli jest coś zarejestrowane, to stosowanie tego czegoś na pacjentach, dla których to jest zarejestrowane, nie jest już eksperymentem - odpowiedział prof. Andrzej Horban, konsultant krajowy w dziedzinie chorób zakaźnych, główny doradca Prezesa Rady Ministrów do spraw COVID-19.

Jak dodał, "eksperymenty medyczne są uwarunkowane coraz dokładniejszym umocowaniem prawnym". Podkreślił też, że w przypadku szczepionek nie można mówić o eksperymentach, ale o badaniach klinicznych.

- Mamy do czynienia z epidemią, która jest dość unikalna i mamy do wyboru dwie rzeczy: albo nie będziemy robili nic i pozwolimy na swobodny rozwój epidemii, albo będziemy coś robili i zmniejszymy ryzyko epidemii dla ludzi - stwierdził.

Prof. Horban zaznaczył, że "ryzyko zachorowania u dzieci na ciężką postać COVID-19 to ok. 1 proc.".  - To kilkadziesiąt tysięcy dzieci, które mogą wylądować w szpitalu - doprecyzował.

Prof. dr hab. n. med. Magdalena Marczyńska z Kliniki Chorób Zakaźnych Wieku Dziecięcego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego przypomniała, że w Polsce zostały zarejestrowane i uzyskały zgodę komisji bioetycznej badania dotyczące dzieci w wieku od 6 miesięcy do 12. roku życia.

- Rekrutacja w tej chwili dotyczy dzieci 5-12 lat, to jest ta grupa, w której ustalona jest dawka i w której prowadzone są badania dotyczące szczepień - zaznaczyła.

- Nikt nie robi eksperymentów na dzieciach i nie pracuje na rzecz firmy Pfizer. Każda firma, która jest i chce przeprowadzać tego typu badania, jeżeli są to badania uzasadnione medycznie i bezpieczne, może je przeprowadzać, to [uczestnictwo - red.] też jest dobrowolne - powiedział pod koniec posiedzenia prof. Andrzej Horban.

Zespół ds. sanitaryzmu

W połowie maja powstanie Parlamentarnego Zespołu ds. Sanitaryzmu ogłosiła posłanka klubu PiS Anna Maria Siarkowska. "Sanitaryzm" to termin bliski wszystkim tym, którzy, wbrew opiniom ekspertów, powątpiewają w skalę epidemii i sprzeciwiają się m.in. wprowadzaniu lockdownów czy paszportów covidowych. Sama posłanka tłumaczyła, że do zadań grupy będzie należeć m.in.: "monitorowanie i analizowanie problemów związanych z poszanowaniem i ochroną konstytucyjnie gwarantowanych praw i wolności obywatelskich w obliczu wyzwań dot. bezpieczeństwa sanitarno-epidemiologicznego oraz podejmowanie interwencji".

Oprócz Siarkowskiej w skład zespołu wchodzi jeszcze czworo posłów KP PiS (Janusz Kowalski, Agnieszka Górska, Mariusz Kałużny, Sławomir Zawiślak), a także Małgorzata Janowska i Zbigniew Girzyński z koła Polskie Sprawy. 

Więcej o: