Spada liczba chętnych na szczepienie. Dr Sutkowski: Niektórzy obrazili się na system

- Niestety, młodzi ludzie są bardziej podatni na media społecznościowe, gdzie wyraźny jest dyskurs antyszczepionkowy. I to widać - wśród młodszych roczników osób świadomych i chcących się szczepić jest stosunkowo niedużo - mówi Gazeta.pl dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych.

Gazeta.pl: Michał Dworczyk alarmował w środę, że spada dzienna liczba rejestracji. Dlaczego ludzie nie chcą się szczepić? 

Dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych:  Powodów tej stagnacji w szczepieniach jest wiele. Przyczyny tkwiące po stronie pacjentów są różne w zależności od wieku. Dla grupy 80+, gdzie jeszcze niedawno 43 proc. było niezaszczepionych, powodem może być brak samodzielności w decyzjach zdrowotnych. Ci seniorzy często są uzależnieni od młodszych członków rodziny, którzy z kolei czasem nie mają świadomości zagrożenia. Nierzadko też seniorzy sami nie chcą stwarzać problemów swoim opiekunom. Często się z tym spotykamy - starsza osoba mówi: "córka jest zajęta, syn jest zajęty, nie mają czasu". Dużym problemem jest wykluczenie informatyczne, komunikacyjne, czasem nawet telefoniczne. Czasem nie zdajemy sobie z tego sprawy, a to jest ogromny problem. 

Pamiętajmy, że często są to osoby ciężko chore z zaostrzeniami chorób przewlekłych, które nie mają siły, żeby wstać z łóżka, wyjść z domu i pojechać do przychodni. A jeśli już przyjadą do przychodni, to często z powodu zaostrzenia chorób przewlekłych mogą być zdyskwalifikowane. Gdy ktoś przyjdzie do mnie z ogromnym zaostrzeniem niewydolności krążenia, to ja go nie będę od razu szczepił, muszę najpierw szybko poprawić stan jego zdrowia, a dopiero po tym podać szczepionkę

Zobacz wideo Polski Ład budzi skrajne emocje. Czy propozycje PiS-u zapewnią „dekadę rozwoju”?

Młodsi szczepią się chętniej? 

Statystyka pokazuje, że lepiej jest w grupie 70+. Ci ludzie często pamiętają lata 50. czy 60. ubiegłego wieku, gdy choroby były blisko i powodowały dramatyczne sytuacje, choćby częste zgony u dzieci

Co jeszcze powoduje, że ludzie nie chcą się szczepić? 

Z moich obserwacji wynika, że osoby 60+ nie szczepią się między innymi dlatego, że zaproponowano im AstraZenekę. Niektórzy się po prostu obrazili. Zaproponowano im preparat, który - delikatnie mówiąc - ma złą prasę. Oczywiście ta zła prasa była często wynikiem nieporozumienia i złych języków. Dzisiaj oczywiście osoby powyżej 60. roku życia mają możliwość wyboru, część z tego skorzystała, ale część się na ten system obraziła i my to zjawisko obserwujemy.

Lekarz (zdjęcie ilustracyjne)Wlk. Brytania. Polski lekarz zawieszony za słabą znajomość języka. 8. szansa

A jaki wpływ na program szczepień mają antyszczepionkowcy? 

Niestety, młodzi ludzie są bardziej podatni na media społecznościowe, gdzie wyraźny jest ten dyskurs antyszczepionkowy. I to widać - wśród młodszych roczników osób świadomych i chcących się szczepić jest stosunkowo niedużo.

Pacjenci nie stawiają się na drugą dawkę szczepionki. 'Przestajemy bać się koronawirusa'Pacjenci nie stawiają się na przyjęcie drugiej dawki szczepionki. Są dane

Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że aż dziewięć tysięcy osób nie zgłosiło się po drugą dawkę. 

To nie jest duży odsetek, ale ta statystka natychmiast zostanie użyta przez wspomnianych antyszczepionkowców, którzy stwierdzą na przykład, że ci ludzie już nie żyją. Słyszałem taki komentarz dzisiaj w transporcie publicznym. Wśród grupy, która nie przyjęła drugiej dawki, wiele osób miało objawy niepożądane po przyjęciu pierwszej, zwykle łagodne, ale wystarczające, by odczuwać nadmierną bojaźń wobec ponownego szczepienia. Niestety do tego dochodzą przesadzone opowieści o tym, jak ktoś fatalnie się niby czuł po AstraZenece. W rzeczywistości pewnie miał 37 st. C. i przez dwa dni bolała go głowa. 

Dane dotyczące szczepień w grupie 16-18 też nie napawają optymizmem. Według danych ze środy na szczepienie zarejestrowało się 70 tys. osób w tym wieku.

- Teraz jest pewnie trochę więcej, ale zapewne nieznacznie. W przychodni, jak słyszę, rzeczywiście jest pod tym względem słabo. Czasami rodzice pytają, czy zapisać dziecko, ale w końcu stwierdzają, że poczekają. Zdaje się, że wielu młodych ludzi chce mieć ciastko i zjeść ciastko - wrócić do aktywności sprzed pandemii, ale się nie szczepić. Z ich punktu widzenia ryzyko jest nieduże. Często nie mają po prostu wiedzy, bo nie słuchają "starych pierdzieli". Korzystać z życia chcą jak najbardziej, ale zaszczepić się już niekoniecznie. Koniec końców, jest to postawa egoistyczna. 

Więcej o: