Pacjenci nie stawiają się na drugą dawkę szczepionki. Są dane. "Przestajemy bać się koronawirusa"

Po drugą dawkę szczepionki nie zgłosiło się ponad dziewięć tysięcy osób - wynika z najnowszych danych resortu zdrowia. Punkty szczepień już od jakiegoś czasu obserwują unikanie tzw. dawki przypominającej - obdzwaniają nieobecnych, proponują inny termin, często bez skutku. Najwięcej osób nie przyszło na szczepienie drugą dawką w woj. mazowieckim, dotyczy to preparatu Pfizera.

Do 20 maja przynajmniej jedną dawkę szczepionki przeciwko COVID-19 przyjęło ponad 12 mln osób, natomiast w pełni zaszczepiono ponad 4,6 mln osób. 20 maja wykonano w Polsce blisko 440 tys. szczepień.

DLOGDWlk. Brytania zaszczepi trzecią dawką szczepionki 3 tys. osób. Ruszyły testy

Drugiej dawki nie przyjęło ponad 9 tys. osób

Polsat News otrzymał od Biura Komunikacji Ministerstwa Zdrowia szczegółowe informacje nt. liczby osób, które nie zgłosiły się po drugą dawkę szczepionki. I tak, mimo wyznaczonego terminu, w punktach szczepień nie stawiło się 9240 osób. Najwięcej, bo 7644 z nich, miało ponownie skorzystać z preparatu firmy Pfizer. Drugiej dawki Moderny nie przyjęło 1040 osób, natomiast na ponowne szczepienie AstrąZeneką nie przyszło 556 osób.

Wśród osób zapisanych na drugą dawkę Pfizera, najwięcej nie przyszło w woj. mazowieckim - 1308. Na kolejne szczepienie preparatem Moderny nie stawiły się 204 osoby, także na Mazowszu. Z kolei 374 mieszkańców woj. zachodniopomorskiego zrezygnowało z drugiej dawki AstryZeneki.

W województwach opolskim i świętokrzyskim drugą dawkę szczepionki AstraZeneca przyjęli wszyscy.

Pandemia koronawirusa. Szczepienia przeciw COVID-19 w Gmachu Głównym Biblioteki Uniwersyteckiej. Wrocław, 11 maja 2021Pierwszy spadek szczepień od połowy marca. "Spowolnienie w grupie 25-49 lat"

Dlaczego niektórzy nie decydują się na drugą dawkę?

Punkty szczepień dzwonią do osób, które nie zgłosiły się na kolejne szczepienie, starając się wyznaczyć dla nich dogodniejszy termin.

- Wczoraj rozmawiałem z kilkoma szpitalami, które informowały, że właśnie obdzwaniają te osoby, które nie stawiły się na drugą dawkę. Niekiedy słyszą, że te osoby wyjechały, więc przekładane są im te terminy - mówił we wtorek rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz.

PielęgniarkiGwałtowny wzrost zgonów na COVID-19 wśród lekarzy i pielęgniarek

Prof. Paweł Ptaszyński, kardiolog, dyrektor ds. medycznych Centralnego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi powiedział w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej", że od pewnego czasu zauważa wyraźną tendencję pacjentów do omijania drugiej dawki.

- Uruchomiliśmy nawet opcję dodatkowego przypominania SMS-ami o drugim szczepieniu. Personel dzwoni także do osób, które w drugim terminie szczepienia się nie zjawiają. Słyszymy: "przykro mi, dziś nie mam czasu" albo "coś mi dzisiaj wypadło" - mówił prof. Ptaszyński. - Wiadomo, że nikt nie powie lekarzowi albo pielęgniarce, że nie, bo nie. Takich rzeczy się po prostu nie robi - dodał, wskazując, że pacjenci najwyraźniej już po pierwszej dawce szczepionki czują się na tyle bezpiecznie, że bagatelizują potrzebę przyjęcia dawki przypominającej. - My się po prostu, jako społeczeństwo, przestajemy bać koronawirusa - ocenił kardiolog.

Zobacz wideo Czy indyjski wariant koronawirusa może być bardziej niebezpieczny od brytyjskiego?
Więcej o: