Kraków. Nawet 150 wolnych dawek AstryZeneki każdego dnia

Koncern Johnson&Johnson zmniejszył dostawy do Polski, szczepienia odwołano, a mimo to AstrąZeneką, choć dawek nie brakuje, Polacy nie chcą się szczepić. W Krakowie wolnych jest nawet 150 dawek dziennie - pisze "Gazeta Wyborcza".

Podczas gdy dawki AstryZeneki zalegają w punktach szczepień i nie ma w Krakowie chętnych, którzy chcieliby je przyjąć, na zastrzyk preparatem innych koncernów, na przykład Moderny, ciężko się dostać.

Zobacz wideo Koronawirus. Czekają nas szczepienia uzupełniające? „Pewnie do tego dojdzie”

Johnson&Johnson zmniejsza dostawy, szczepienia odwołane

W poniedziałek koordynator ds. Narodowego Programu Szczepień Michał Dworczyk przeprosił tych, którzy mieli już zaplanowane szczepienie preparatem Johnson&Johnson.

W ciągu ostatnich kilkunastu dni firma Johnson&Johnson zmniejszyła dostawy szczepionek do Polski o 450 tys. dawek. Przepraszamy tych państwa, którzy mieli przewidziane szczepienie tym preparatem. Część osób będzie miała przesunięte szczepienie lub zaproponowaną inną szczepionkę

- mówił. W związku z tym szczepienia wielu osób zostały odwołane. Najszybszym sposobem na umówienie nowego terminu szczepienia na koronawirusa, byłaby zgoda na przyjęcie preparatu koncernu AstraZeneka. Chętnych jednak nie ma zbyt wielu.

Łukasz Bartkowicz, dyrektor Miejskiego Centrum Opieki dla Osób Starszych, Przewlekle Niepełnosprawnych oraz Niesamodzielnych w Krakowie, które zarządza punktami szczepień masowych mówił "Gazecie Wyborczej", że w krakowskich punktach szczepień łącznie jest wolnych nawet 150 dawek każdego dnia, a mieszkańcy nie chcą ich przyjmować.

Przedstawiciele rządu na konferencji prasowej 11 marca 2020, podczas pierwszego ogłoszenia obostrzeńWHO: Polski rząd nie popełnił błędów w walce z koronawirusem

Szczepienia przeciw COVID-19. Coraz mniej zainteresowanych AstrąZeneką

Łukasz Bartkowicz mówił też, że przywrócić zainteresowania preparatem nie pomogła nawet informacja o skróceniu odstępu między podaniem pierwszej i drugiej dawki szczepionki. Wcześniej było to 12 tygodni, a obecnie pięć. Brak zainteresowania może być związany z ostrzeżeniami ekspertów, którzy sugerują, że w przypadku preparatu AstraZeneca skrócenie odstępu między dawkami może skutkować niższą odpornością.

Wątpliwości nie ma z kolei profesor Robert Flisiak, członek Rady Medycznej przy premierze. Powiedział, że jest jedno pytanie wskazujące na to, że wydłużenie czasu między przyjęciem pierwszej a drugiej dawki wpływa na skuteczność, "ale jest to bez różnic istotnych statystycznie".

Szczepionka na koronawirusa koncernu Pfizer. Według brytyjskich naukowców zalecany jest dłuższy odstęp między dawkami (zdjęcie ilustracyjne)Pfizer. Dłuższy odstęp między dawkami to trzykrotnie więcej przeciwciał?

Wiele mówiło się o obawach dotyczących preparatu AstraZeneka, rzekomych skutkach ubocznych i małej efektywności. To wszystko może wpływać na brak zainteresowania ze strony Polaków. W praktyce jednak tylko jedna na cztery badane osoby wskazywała na ogólnoustrojowe skutki uboczne po przyjęciu szczepionki firmy Pfizer lub AstraZeneka. To mniej, niż sugerowały testy kliniczne. Najczęściej zgłaszano ogólne zmęczenie i ból głowy, a wśród miejscowych skutków ubocznych pojawiała się tkliwość i miejscowy ból wokół miejsca, w które wstrzyknięto preparat.

Więcej o: