Pielęgniarka z Torunia zmarła na COVID-19. O zakażeniu dowiedziała się dzień przed planowanym szczepieniem

Pielęgniarka Magdalena Kowallek tuż przed zaplanowanym szczepieniem dowiedziała się, że ma koronawirusa. 49-latka była zdrowa i aktywna fizycznie, choroba jednak szybko postępowała. Po dziewięciu dniach kobieta zmarła. - Była osobą bardzo uczynną, empatyczną, wesołą - wspominają znajomi.

Tragiczną historię pielęgniarki z Torunia Magdaleny Kowallek oraz jej rodziny pokazano w TVN24. Kobieta miała 49 lat, jak słyszymy w materiale stacji, cieszyła się życiem, była wysportowana i lubiła podróże. 14 marca miała przyjąć pierwszą dawkę szczepionki przeciwko koronawirusowi. Dzień przed szczepieniem test wykazał, że jest zakażona. Choroba szybko postępowała.

Pielęgniarka z Torunia dzień przed szczepieniem dostała pozytywny wynik testu

 - W naszej czteroosobowej rodzinie zachorowaliśmy wszyscy. Żona od początku przechodziła to najciężej. Uzyskała pozytywny wynik w sobotę i w zasadzie od niedzieli leżała w łóżku. Donosiliśmy jej lekarstwa. Nie za bardzo chciała iść do szpitala, bała się. Funkcjonowaliśmy w miarę normalnie, mieliśmy temperaturę, gorączkę, kaszel, wszystkie objawy. Ona przechodziła to bardzo ciężko - mówi w TVN24 pan Marcin, mąż pielęgniarki.

Zobacz wideo Bolesław Piecha o planowanych 7% PKB na ochronę zdrowia

Jak dodaje, gdy saturacja znacznie spadła, jego żona trafiła do szpitala. - Nam spadł kamień z serca, że teraz już wszystko będzie dobrze, że za chwilę do nas wróci. Jak kontaktowałem się ze szpitalem, usłyszałem "nie ma problemu, 7 do 10 dni i żona będzie w domu". W środę rano do mnie napisała, że jest wszystko w porządku, dobrze się czuje, jest tylko bardzo słaba - opowiedział. W kolejnych dniach stan kobiety się pogorszył. Pani Magdalena zmarła 22 marca, dziewięć dni po uzyskaniu pozytywnego testu. Pan Marcin przyznał w TVN24, że jego żona nigdy nie chorowała. - Leczyła się tylko na tarczycę. Przez 28 lat jak byliśmy razem, pamiętam tylko raz jakieś zapalenie ucha. Była zdrową kobietą, nic jej nie dolegało, była aktywna, dużo jeździła na rowerze - powiedział. 

Znajomi Magdaleny Kowallek apelują do wszystkich, aby zaszczepili się tak szybko jak to tylko możliwe. - Jestem zwolenniczką szczepień, bo chcę żyć. Zachęcam do tego wszystkich - mówi Bożena Krysztowiak, pielęgniarka oddziałowa w lecznicy Citomed.

W materiale pielęgniarkę wspominają znajomi. - Magda była przede wszystkim osobą bardzo uczynną, empatyczną, wesołą osobą, na którą zawsze można było liczyć - mówi  Violetta Woźnicka, pielęgniarka i przyjaciółka pani Magdaleny.  

- Była bardzo ciepłą i dobrą osobą. Dbała o pacjentów i zależało jej na nich. Trudno mówić o niej w czasie przeszłym - przyznaje pani Anita z pracy pani Magdaleny. 

- Była bardzo dobrym współpracownikiem i zawsze można było na nią liczyć. Bardzo zależało jej na tym, aby się dokształcać - wspomina doktor Aleksander Łuszczycki, chirurg ogólny w Citomed.

Więcej o: