Brazylijska odmiana w Polsce. Próbki pobrano już 9 i 10 kwietnia, teraz sanepid "szuka" zakażonych

- Próbki, w których zidentyfikowano brazylijski wariant koronawirusa, pobrano od chorych 9 i 10 kwietnia. Wyniki otrzymano w środę 5 maja - poinformowała w czwartek PAP zastępczyni kierownika Laboratorium Genetycznego Gyncentrum w Sosnowcu Emilia Morawiec.

Laboratorium Genetyczne Gyncentrum w Sosnowcu, które prowadzi projekt polegający na sekwencjonowaniu próbek pochodzących od losowo wybranych pacjentów woj. śląskiego, poinformowało w czwartek o zidentyfikowaniu w trzech badanych próbkach wariantu brazylijskiego, zaliczanego do tzw. wariantów alarmowych. Informacji tej nie miały wcześniej służby sanitarne. Później na konferencji prasowej potwierdził ją minister zdrowia Adam Niedzielski.

Czytaj też: Niedzielski: W Polsce wykryto trzy przypadki brazylijskiego wariantu koronawirusa

Zobacz wideo Rząd luzuje obostrzenia. W maju wrócą: hotele, sklepy, gastronomia, sport i szkoły

Brazylijska odmiana w Polsce. Laboratorium: Próbki pobrano 9 i 10 kwietnia

Emilia Morawiec poinformowała PAP, że próbki, w których wykryto brazylijski wariant P.1, pochodzą z punktu przyszpitalnego w Sosnowcu i z jednego ze szpitali w województwie śląskim. Dwie pobrano 9 kwietnia, jedną - dzień później.

Śląski państwowy wojewódzki inspektor sanitarny Grzegorz Hudzik zażądał w czwartek od laboratorium Gyncentrum natychmiastowego udostępnienia danych umożliwiających dotarcie do osób zakażonych brazylijskim wariantem koronawirusa.

Oczywiście przekazaliśmy dzisiaj [w czwartek - red.] te dane i służymy wszelkimi informacjami niezbędnymi w dochodzeniu epidemiologicznym

- zapewniła Emilia Morawiec.

Zaznaczyła, że nie ma obecnie procedur nakładających na laboratoria obowiązek przekazywania wyników badań nad koronawirusem inspekcji sanitarnej. Przygotowanie w najbliższym czasie takich przepisów zapowiedział w czwartek minister zdrowia Adam Niedzielski.

Takie braki proceduralne są dużą bolączką. Oczywiście wszyscy wiemy, jak trudna i dynamiczna jest sytuacja, ale z drugiej strony - coraz więcej ośrodków w Polsce prowadzi analizy sekwencyjne, które nie są rejestrowane. Dobrze byłoby zrzeszyć te ośrodki, scentralizować wyniki badań i monitorować je na bieżąco, z korzyścią dla wszystkich służb walczących z pandemią. To narzędzie z sukcesem jest stosowane np. w Wielkiej Brytanii, gdzie tygodniowo przeprowadza się kilka tysięcy analiz sekwencyjnych

- powiedziała ekspertka Gyncentrum.

Emilia Morawiec przypomniała, że standardowo stosowane testy RT-PCR dają jedynie odpowiedź na pytanie, czy badana osoba jest nosicielem koronawirusa, czy nie. Analiza sekwencyjna to znacznie dłuższe i bardziej skomplikowane badanie, wymagające najpierw drobiazgowej oceny parametrów jakościowych próbki i jej odpowiedniego przygotowania do trwającego 20 godzin badania w sekwenatorze, a także odpowiednich umiejętności praktycznych i merytorycznych na etapie analizy wyników.

Eksperci sosnowieckiego laboratorium poddali już sekwencjonowaniu ponad 250 próbek od pacjentów z woj. śląskiego, do końca czerwca ma to być w sumie 1500 próbek. Badania są częścią programu "Przeciwdziałanie rozprzestrzeniania się COVID-19 poprzez doposażenie laboratorium Gyncentrum Sp. z o.o. w specjalistyczny sprzęt do analizy sekwencyjnej wirusa". Wartość dofinansowania, jakie laboratorium otrzymało na ten cel, to ponad 4,5 mln zł. Pieniądze na badania pochodzą m.in. z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego. W projekcie uczestniczy także Śląski Uniwersytet Medyczny.

Dotychczasowe badania potwierdziły np. jednoznacznie, że za trzecią falę koronawirusa w Polsce odpowiedzialny jest wariant brytyjski. Pod koniec lutego wariant ten występował w niewielkim procencie, w marcu odpowiadał już nawet za 70 proc. zakażeń, a obecnie - za ponad 90 proc. 

*

autorka: Anna Gumułka, lun/ joz/ PAP

Koronawirus: wszystkie aktualne informacje i zalecenia na gov.pl.

Więcej o: